<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751</id><updated>2012-03-11T10:36:09.914+01:00</updated><category term='literatura UK'/><category term='felieton'/><category term='literatura niemiecka'/><category term='egzemplarz recenzencki'/><category term='literatura południowoamerykańska'/><category term='Wyzwanie &quot;Rosja w literaturze&quot;'/><category term='literatura norweska'/><category term='&quot;Wyzwanie &quot;Reporterskim okiem&quot;'/><category term='literatura polska'/><category term='publicystyka'/><category term='varia'/><category term='2011'/><category term='leseje'/><category term='literatura hiszpańska'/><category term='reportaż'/><category term='2010'/><category term='literatura angielska'/><category term='klasyka faktu i podróży'/><category term='wywiad'/><category term='II Wojna Światowa'/><category term='literatura kanadyjska'/><category term='literatura japońska'/><category term='urzekło'/><category term='dzienniki'/><category term='literatura faktu'/><category term='literatura francuska'/><category term='literatura czeska'/><category term='literatura amerykańska'/><category term='&quot;LubimyCzytać&quot;'/><category term='lit'/><category term='2012'/><category term='podróże'/><category term='&quot;Lektury Reportera&quot;'/><category term='literatura piękna'/><category term='opowiadania'/><category term='eseje'/><category term='biografia'/><category term='fantasy'/><category term='literatura turecka'/><category term='literatura australijska'/><category term='sensacja'/><category term='LubimyCzytać'/><category term='literatura włoska'/><category term='literatura rosyjska'/><category term='listy'/><category term='Lektury Reportera;'/><category term='klasyka literatury'/><title type='text'>god save the book</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>129</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-5245236443459877557</id><published>2012-03-03T10:37:00.000+01:00</published><updated>2012-03-03T10:45:23.414+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='2012'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='LubimyCzytać'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura amerykańska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biografia'/><title type='text'>Morfinista życia i książek</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;﻿ &lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-9eNX13d778s/T1Hl2ss4RKI/AAAAAAAACUE/HVnP7hasxi0/s1600/london.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-9eNX13d778s/T1Hl2ss4RKI/AAAAAAAACUE/HVnP7hasxi0/s200/london.jpg" uda="true" width="141" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/oficjalne-recenzje-ksiazek/602/morfinista-zycia-i-ksiazek"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;﻿ &lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;strong&gt;Irving Stone "Jack London. Żeglarz na koniu"&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W wyobrażeniu potencjalnego czytelnika (czytelniczki!) pisarz, czy też szerzej osoba, która para się literaturą, daleka jest od wizerunku boskiego Adonisa. Wyobraźnia odbiorcy zdominowana została przez stereotypowy obraz zahukanego mizeroty, który z wielkim trudem może utrzymać pióro w ręku. Chociażby taki Proust! Zaprawdę, można by rzec - literaci to specyficzny gatunek człowieczy. Lecz nie można ufać uproszczeniom i przesądom, które w najlepszym razie mogą nas zaprowadzić na intelektualne manowce. Bo przecież oto na scenę literackich osobowości, dzięki książce Irvinga Stone’a, wkracza niebagatelny Jack London. Drżyjcie kobiece serca. Panowie - pistolety do kabur. Niech whisky się leje!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biografią Londona można by obdarzyć sporą grupę osób. Już jego narodzinom towarzyszył skandal szeroko opisywany na łamach lokalnych gazety. Matka przyszłego pisarza Flora Wellman oskarżała ojca dziecka W.H. Chaney o wiele nieprawości. W tym między innymi o to, że zmuszał ją do morderczej pracy, wyprzedania majątku i w końcu do usunięcia płodu. Po tym głośnym skandalu, mały Jack London miał już nigdy nie spotkać biologicznego ojca. Wychowany przez ojczyma, przenosząc się z miejsca na miejsce, już od wczesnych lat młodości musiał zarabiać na utrzymanie swoje i rodziny. Był gazeciarzem, pracował w fabryce konserw, w końcu parał się piractwem, by w ostateczności prowadzić życie włóczęgi i trampa. Zjeździł całe Stany Zjednoczone w poszukiwaniu przygód, które później posłużyły mu za kanwę jego najgłośniejszych powieści. Nieobce mu było żebractwo i głód. Podczas tego szalonego okresu po raz pierwszy spotkał się z ideą socjalizmu, której później stał się piewcą i gorącym zwolennikiem. Nie wylewając za kołnierz, obeznany z bezdrożami Ameryki młody London postanowił w końcu ustabilizować własne życie i przyłożyć się do systematycznej nauki. Uważał, że dzięki wykształcaniu będzie mu oszczędzone życie robotnika wielkiej fabryki. Jednak nauka w murach szkoły, potem uniwersytetu nie była mu pisana. Kolejne kłopoty finansowe, ale też dość porywcza natura nie pozwoliły mu na długo zagrzać miejsca w szkolnych ławach. Postawił na systematyczne samokształcenie. Codziennie wertował setki, tysiące stron publikacji ojców filozofii i klasyków literatury, określając w ten sposób ścieżki własnych zainteresowań. Jak pisze Stone: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Przeorał dzieła trzech pisarzy, jak mawiał – triumwiratu geniuszów: Szekspira, Goethego i Balzaka. Od Spencera, Darwina, Marksa i Nietzschego nauczył się myśleć, od swych literackich ojców: Kiplinga i Stevensona, nauczył się pisać. Uważał, że posiadłszy po pierwsze filozofię życiową naukowego determinizmu, która rzuci snop światła na sylwetki jego postaci, a po wtóre – klarowną literacką formę, jako środek wyrażenia myśli, będzie tworzył dzieła zdrowe, świeże, prawdziwe.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Literacka kariera autora „Białego Kła”, według słów Stone’a nie należała do łatwych, szczególnie zaś jej początki. Samouk, praktycznie bez wykształcenia, pierwsze literackie kroki stawiał z wielka ostrożnością, wręcz instynktownie, nie znając w pełni materii pracy twórczej. Wyrobił sobie własny, nad wyraz specyficzny, dość szorstki styl i niełatwo było mu dotrzeć do purytańskich mieszkańców Stanów. Pierwsze niepowodzenia jednak nie zraziły młodego pisarza. Przekonany o właściwym wyborze drogi życiowej z dużą uwagą podchodził do słów krytyki, cieszył się też z każdego zarobionego dolara. Czuł, że trafił na właściwy trop, że to właśnie literatura jest jego powołaniem. Przełamując społeczne tabu, „zaopatrzony” w świeżość spojrzenia London dokonał na amerykańskim ryku wydawniczym prawdziwej rewolucji. Jak zauważa autor biografii:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;W ówczesnej literaturze amerykańskiej o trzech rzeczach nie wolno było wspominać: o ateizmie, socjalizmie i nogach kobiety.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;London nie obawia się poruszać trudnych i „niemoralnych” tematów. Bigoteryjne i zachowawcze społeczeństwo musiało zmierzyć się z całkiem nową jakością pracy literackiej. To przysporzyło autorowi „Martina Edena” bardzo wielu wrogów, ale jeszcze więcej wielbicieli. London dzięki literaturze stał się w końcu bogatym człowiekiem, ale „niestety” mimo dość sporych pieniędzy nie dorobił się wyrafinowania i egoizmu. Otwartość na drugiego człowieka, chęć niesienia pomocy przysporzyły mu wielu „przyjaciół”, którzy z wielkim wyrafinowaniem żerowali na majątku literata. Londonowi przyszło umrzeć w samotności. Według słów Stone’a było to samobójstwo. Według najnowszych badań omyłkowe przedawkowanie morfiny. Intensywne i niespokojne życie, które prowadził London, miało swój tragiczny koniec – jakby skrojone pod dyktando słów „żyj szybko, umieraj młodo”.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Nigdy nie będę miał za dużo książek, a moje zbiory nigdy nie będą obejmowały za wiele dla mnie dziedzin. Może nie przeczytam ich wszystkich, ale chodzi o to, żeby tu były, bo nigdy nie wiadomo, do jakiego obcego brzegu przybiję jeszcze w mej żegludze po świecie wiedzy. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie można nie zakochać się w postaci Jacka Londona. Chociażby po wyżej przytoczonych słowach. Na kartach książki „Żeglarz na koniu” ten niezwykły pisarz jawi się jako przystojny, odważny intelektualista, który sukces pisarski okupił ciężką pracą. I chociaż w publikacji Stone’a brakuje przypisów, odwołań oraz krytycznego i obiektywnego spojrzenia na postać Londona, to książkę amerykańskiego biografisty czyta się znakomicie. Zresztą jak zawsze! Bowiem Stone’a kocha się za pasję. Tak samo, jak każdą opisaną przez niego postać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie cytaty pochodzą z: „Jack London. Żeglarz na koniu” Irving Stone, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa 2012.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;Recenzja&amp;nbsp;opublikowana na portalu&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/"&gt;"Lubimy Czytać"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="46" src="http://2.bp.blogspot.com/-c9O7ECEp6oY/Tku3KB956aI/AAAAAAAACIA/XXAC-jQMHw4/s200/lc_logo.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-5245236443459877557?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/5245236443459877557/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2012/03/morfinista-zycia-i-ksiazek.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/5245236443459877557'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/5245236443459877557'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2012/03/morfinista-zycia-i-ksiazek.html' title='Morfinista życia i książek'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-9eNX13d778s/T1Hl2ss4RKI/AAAAAAAACUE/HVnP7hasxi0/s72-c/london.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-7082771480259366429</id><published>2012-02-27T22:07:00.000+01:00</published><updated>2012-02-27T22:38:33.385+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='2012'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura faktu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='egzemplarz recenzencki'/><title type='text'>Polska w obrazach, czyli nieprzeciętny ciężar wiedzy</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-vhNLSyb_m7w/T0vq1fJU2rI/AAAAAAAACTM/44T8e-wuFVc/s1600/chris-niedenthal-zawod-fotograf-b-iext3867454.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-vhNLSyb_m7w/T0vq1fJU2rI/AAAAAAAACTM/44T8e-wuFVc/s200/chris-niedenthal-zawod-fotograf-b-iext3867454.jpg" width="141" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.google.pl/imgres?q=niedenthal+zaw%C3%B3d+fotograf&amp;amp;um=1&amp;amp;hl=pl&amp;amp;sa=N&amp;amp;biw=1600&amp;amp;bih=762&amp;amp;tbm=isch&amp;amp;tbnid=VdZjfH4aXQsUuM:&amp;amp;imgrefurl=http://www.empik.com/chris-niedenthal-zawod-fotograf-niedenthal-chris,prod60177099,ksiazka-p&amp;amp;docid=uSm69dMhx0YWuM&amp;amp;imgurl=http://ecsmedia.pl/c/chris-niedenthal-zawod-fotograf-b-iext3867454.jpg&amp;amp;w=354&amp;amp;h=500&amp;amp;ei=felLT_LMHciC4gSNifTpAw&amp;amp;zoom=1&amp;amp;iact=rc&amp;amp;dur=1748&amp;amp;sig=106905220594009911611&amp;amp;page=1&amp;amp;tbnh=128&amp;amp;tbnw=99&amp;amp;start=0&amp;amp;ndsp=33&amp;amp;ved=1t:429,r:0,s:0&amp;amp;tx=46&amp;amp;ty=48"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Chris Niedenthal "Zawód: Fotograf"&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Wielkoformatowe i ciężkie jakjasna cholerka książki mogą skutecznie odstraszyć czytelnika. Ale nie można przecież byćsłabeuszem. Od tak, poddać się fizycznej niemocy. Intelekt, hart duchakoniecznie musi zwyciężyć w tej walce na śmierć i życie – wiedzę i niewiedzę. Wygranąbowiem jest dożywotnia kadencja w areopagu ludzi rozumnych. Zatem, czy niewarto pocierpieć, czytając znakomitą, ważącą niemało książkę Chrisa Niedenthala„Zawód: Fotograf?* A i owszem – warto po stokroć! Gdyż publikacja WydawnictwaMarginesy to nieprzeciętna mieszanka humoru i grozy okraszona niepospolitym gawędziarstwemi przepiekanymi fotografiami. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Chris Niedenthal urodził się i dorastałw Londynie. Wychowany w polskiej rodzinie, po studiach postanowił przenieść sięi zamieszkać w komunistycznej ojczyźnie rodziców. Krótka wyprawa na łono Rzeczypospolitejw roku 1973 okazała się początkiem czterdziestoletniej przygody z krajem wktórym fotograf postanowił w końcu osiąść na zawsze. Lata spędzone w Polsce wykorzystałnad wyraz owocnie. Będąc współpracownikiem między innymi Newsweeka i Time’a,utrwali na kliszy niezwykły fragment historii Polski i Europy Wschodniej czasu komunizmu.Jego zdjęcia, będące już dziś ikonami, stały się sugestywną i pełną emocjinarracją prezentującą życia za żelaznej kurtyny. Któż z nas bowiem nie pamięta,bodaj najsławniejszego zdjęcia stanu wojennego – opancerzonego transportera natle Kina Moskwa w Warszawie, gdzie właśnie wyświetlano „Czas apokalipsy” Coppoli?!Wadowice 17 października 1978 r, Stocznia Gdańska w 1980 r., pogrzebPopiełuszki, pierwsza wizyta Jana Pawła II w ojczyźnie, to tylko niektóre zważniejszych wydarzeń jakie utrwali fotograf. Nie omieszkał również poświęcićwielu zdjęć szarej i trudnej &amp;nbsp;komunistycznej codzienności - kolejkowe trudyi spontaniczne modlitwy. Książka Niedenthala to także, albo przede wszystkimbardzo osobiste spojrzenie na Polskę poprzedniego ustroju. Zdjęcia rodzinne, przeplatającesię z tymi „oficjalnymi”, „ważnymi”, które zdobiły okładki wszystkich liczącychsię współczesnych pism. Życie prywatne na tle pracy zawodowej. Pasja twórczaokupiona wielkim poświęceniem. Trud włożony w wykonanie każdego pojedynczegozdjęcia, którego powstanie to osobna i zazwyczaj długa historia. Zaprawdę &amp;nbsp;trudno się dziwić, że Niedenthal osiągnął wswoim fachu mistrzostwo.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Chris Niedenthal, który w roku1986 otrzymał nagrodę World Press Photo, jest niebagatelną postacią. Nie tylkoprzez wzgląd na swoje wyjątkowe osiągnięcia, życiorys, lecz również dlatego, żepotrafi w niezwykły i arcyciekawy sposób snuć opowieść. Podczas lektury „Zawód:Fotograf” nie można się nudzić. I chociaż, jak sam zresztą autor zauważa wzakończeniu książki, pisanie w języku polskim, mimo wielu lat spędzonych wkraju, nadal sprawia mu trochę trudności, co faktycznie w niektórych momentachpublikacji jest zauważalne to i tak lektura tej książki to porywająca,przepięknie wydana przygoda. Warto więc poćwiczyć umysł, &amp;nbsp;a przy okazji i ciało! &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;* Książka według moich szacunkówważy około &lt;st1:metricconverter productid="2 kg" w:st="on"&gt;2 kg&lt;/st1:metricconverter&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;st1:metricconverter productid="2 kg" w:st="on"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/st1:metricconverter&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;st1:metricconverter productid="2 kg" w:st="on"&gt;***&lt;/st1:metricconverter&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;st1:metricconverter productid="2 kg" w:st="on"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/st1:metricconverter&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;st1:metricconverter productid="2 kg" w:st="on"&gt;&lt;b&gt;Za książkę dziękuję &lt;a href="http://marginesy.com.pl/marginesy.html"&gt;Wydawnictwu Marginesy&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/st1:metricconverter&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;st1:metricconverter productid="2 kg" w:st="on"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #274e13;"&gt;I jeszcze kilka zdjęć...&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/st1:metricconverter&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;st1:metricconverter productid="2 kg" w:st="on"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/st1:metricconverter&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;st1:metricconverter productid="2 kg" w:st="on"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/st1:metricconverter&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-F6ThnST7GR0/T0vsU_QVXtI/AAAAAAAACTc/uurRKK80iiU/s1600/niedenthal_czasapokalipsy.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-F6ThnST7GR0/T0vsU_QVXtI/AAAAAAAACTc/uurRKK80iiU/s320/niedenthal_czasapokalipsy.jpg" width="215" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.google.pl/imgres?q=niedenthal&amp;amp;hl=pl&amp;amp;sa=X&amp;amp;biw=1600&amp;amp;bih=762&amp;amp;tbm=isch&amp;amp;prmd=imvns&amp;amp;tbnid=T_dLNLZtU7TgGM:&amp;amp;imgrefurl=http://www.fotopolis.pl/index.php%3Fn%3D5146%26album-chrisa-niedenthala-1312-polska-stanu-wojennego&amp;amp;docid=p6F9-9hJi6OIsM&amp;amp;imgurl=http://www.fotopolis.pl/obrazki/niedenthal_czasapokalipsy.jpg&amp;amp;w=404&amp;amp;h=600&amp;amp;ei=6ulLT-aaO4fc4QST4snqAw&amp;amp;zoom=1"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;st1:metricconverter productid="2 kg" w:st="on"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/st1:metricconverter&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Hq8hvx36nVs/T0vq35PxjzI/AAAAAAAACTU/thDOABD2YLo/s1600/niedenthal_chris_ff05-001.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="228" src="http://1.bp.blogspot.com/-Hq8hvx36nVs/T0vq35PxjzI/AAAAAAAACTU/thDOABD2YLo/s320/niedenthal_chris_ff05-001.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.google.pl/imgres?q=niedenthal&amp;amp;hl=pl&amp;amp;sa=X&amp;amp;biw=1600&amp;amp;bih=762&amp;amp;tbm=isch&amp;amp;prmd=imvns&amp;amp;tbnid=1JMOAvQm1534KM:&amp;amp;imgrefurl=http://fotofestiwal.com/2010/niedenthal-chris/&amp;amp;docid=MGX_SGUzW3jwZM&amp;amp;imgurl=http://fotofestiwal.com/2010/wp-content/uploads/2009/03/niedenthal_chris_ff05-001.jpg&amp;amp;w=600&amp;amp;h=428&amp;amp;ei=6ulLT-aaO4fc4QST4snqAw&amp;amp;zoom=1"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Zrk9AUaZwR8/T0vsrwcf9FI/AAAAAAAACTk/_t6Z54gy4_s/s1600/chris_niedenthal1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="133" src="http://2.bp.blogspot.com/-Zrk9AUaZwR8/T0vsrwcf9FI/AAAAAAAACTk/_t6Z54gy4_s/s200/chris_niedenthal1.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.google.pl/imgres?q=niedenthal&amp;amp;um=1&amp;amp;hl=pl&amp;amp;sa=N&amp;amp;biw=1600&amp;amp;bih=762&amp;amp;tbm=isch&amp;amp;tbnid=aRG8HrX4xe6kGM:&amp;amp;imgrefurl=http://www.fotopolis.pl/index.php%3Fn%3D5146%26album-chrisa-niedenthala-1312-polska-stanu-wojennego&amp;amp;docid=p6F9-9hJi6OIsM&amp;amp;imgurl=http://www.fotopolis.pl/obrazki/chris_niedenthal1.jpg&amp;amp;w=600&amp;amp;h=400&amp;amp;ei=Fe1LT7LoG-nO4QSWuKjqAw&amp;amp;zoom=1"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-y7dzZva5IPM/T0vtZt89DEI/AAAAAAAACT0/OcVwxecM6_k/s1600/Sklep+Miesny+1981.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="204" src="http://2.bp.blogspot.com/-y7dzZva5IPM/T0vtZt89DEI/AAAAAAAACT0/OcVwxecM6_k/s320/Sklep+Miesny+1981.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.google.pl/imgres?q=niedenthal&amp;amp;hl=pl&amp;amp;sa=X&amp;amp;biw=1600&amp;amp;bih=762&amp;amp;tbm=isch&amp;amp;prmd=imvns&amp;amp;tbnid=McQFCG7lLx90NM:&amp;amp;imgrefurl=http://www.top10tastes.com/news/494/211/&amp;amp;docid=tuTKsqK48AEv7M&amp;amp;imgurl=http://www.top10tastes.com/uploads/companydirectory/id1045/Sklep%252520Miesny%2525201981.jpg&amp;amp;w=638&amp;amp;h=412&amp;amp;ei=6ulLT-aaO4fc4QST4snqAw&amp;amp;zoom=1"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-7082771480259366429?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/7082771480259366429/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2012/02/polska-w-obrazach-czyli-nieprzecietny.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/7082771480259366429'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/7082771480259366429'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2012/02/polska-w-obrazach-czyli-nieprzecietny.html' title='Polska w obrazach, czyli nieprzeciętny ciężar wiedzy'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-vhNLSyb_m7w/T0vq1fJU2rI/AAAAAAAACTM/44T8e-wuFVc/s72-c/chris-niedenthal-zawod-fotograf-b-iext3867454.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-4036633792501054850</id><published>2012-02-24T10:06:00.000+01:00</published><updated>2012-02-24T10:07:13.042+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lektury Reportera;'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='2012'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura faktu'/><title type='text'>(Wielko)polskie zwycięstwo</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-xzc5-s_Vx38/T0dSHPWgsRI/AAAAAAAACTE/oF8dpoOWcwQ/s1600/Wielkopolanie-200x300.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-xzc5-s_Vx38/T0dSHPWgsRI/AAAAAAAACTE/oF8dpoOWcwQ/s200/Wielkopolanie-200x300.jpg" width="133" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.lekturyreportera.pl/ksiazki/wielkopolskie-zwyciestwo/"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;„Wielkopolanie pod bronią 1768-1921"&amp;nbsp;&amp;nbsp;Marek Rezler&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Jak w oczach przedstawicieli innych regionów Polskipostrzegani są Wielkopolanie? Zachowawczy, oszczędni, konsekwentni. Te międzyinnymi cechy, według słów Marka Rezlera, autora popularnonaukowego opracowania„Wielkopolanie pod bronią 1768-&lt;st1:metricconverter productid="1921”" w:st="on"&gt;1921”&lt;/st1:metricconverter&gt;,przyczyniły się do wielu zwycięskich walk w których udział brali przedstawicieletego regionu. „Fenomen skuteczności”, który przysporzył mieszkańcomWielkopolski wiele sławy i chwały, ale też co najważniejsze, pozwolił naprzeprowadzenie jednego z niewielu zwycięskich polskich powstań i tym samym naodzyskanie niepodległości w 1919, po wielu latach zaboru pruskiego.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Książka Rezlera to usystematyzowany opis udziału Wielkopolanwe wszelkich walkach prowadzonych z zaborcami na ziemiach polskich (wrozumieniu przedrozbiorowym). Autor wychodząc od zdefiniowania słowa„powstanie”, opisuje najważniejsze bitwy, przywódców, kreśli sylwetkiszeregowych uczestników wywodzących się z regionu – począwszy od konfederacjibarskiej, powstania listopadowego, przez niespokojne czasy Wiosny Ludów,powstanie styczniowe do postania wielkopolskiego prowadzonego w latach1918-1919 włącznie. Rezler bardzo trzeźwo i rzeczowo opisuje przyczyny i skutkikolejnych walk niepodległościowych. Jak zauważa:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;„W rzeczywistości więc w latach 1794-1918 absolutnie żadne zpolskich powstań narodowych nie miło najmniejszych szans na uzyskanie pomocy zzewnątrz, ziemie polskie zdane były całkowicie na własne siły – de facto więcna klęskę.”&lt;/i&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Na tle tej wyjątkowo chłodnej oceny polskich działańwojskowych Wielkopolanie w oczach historyka jawią się jako społeczeństwo, któreznalazło swój wyjątkowy i co ważne skuteczny sposób na zaborcę – nie odmawiającjednak udziału w poszczególnych zrywach niepodległościowych na pozostałychterenach dawnej Polski. Nie militarny, lecz konsekwentny i stanowczy. Pracaorganiczna obejmująca swym zasięgiem trzy – cztery pokolenia Wielkopolan.Wybitne jednostki takie jak Karol Marcinkowski, Dezydery Chłapowski, HipolitCegielski to tylko niektóre nazwiska osób, które swoja pracą i postawąprzyczyniły się wygrania tej „Najdłuższej wojny nowoczesnej Europy”. Następniesamo uderzenie –&amp;nbsp; zwycięska walka, którejprzyczyną stała się wizyta Ignacego J. Paderewskiego w&amp;nbsp; Poznaniu i w końcu wymarzona niepodległość –wolne państwo. Trzy etapowe zwycięstwo, jako określa je Rezler, nie byłobyjednak możliwe, gdyby nie specyfika zaboru pruskiego. Niemieckie rozumienieprawa i porządku, ale i też brak „poczucia humoru” (kuriozalna sytuacja – apelwładz pruskich o zgłoszenie się ewentualnego właściciela broni porzuconej wlesie podczas trwania walk wyzwoleńczych), które nie pozwoliło na syberyjskązsyłkę dzieci wrzesińskich, czy rodziny Drzymały (co z pewnością uczyniłbyzaborca rosyjski). Prawo obowiązujące wówczas w Poznaniu i okolicach umożliwiłorównież zainicjowanie Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, czy SpółkiAkcyjnej Bazar. W konsekwencji Wielkopolanom słynącym z racjonalnego iwywarzonego spojrzenia na otaczającą rzeczywistość, świetnej organizacji udałasię sztuka zarezerwowana dla nielicznych – wygrane powstanie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;W Polsce owładniętej mitem powstań, mesjanizmu, kultemcierpienia i krwi, podejście mieszkańców wielkopolski jawi się jako naprawdęwyjątkowe. Rezler, który niewątpliwie jest zwolennikiem racjonalnej ocenypolskich walk niepodległościowych zwraca także uwagę na to, że naszepoświęcenie, cierpienie, morze przelanej krwi i wyjątkowość naszych ziem, nigdynie stałaby się przyczynkiem do odzyskanie niepodległości, gdyby ta nie leżaław interesie innych państw – chociażby Francji. Warto więc sięgnąć po pracęhistoryka, która będąc nowym, bardzo trzeźwym osądem nad dziejami Polski okresuzaboru, uwypukla dziś trochę zapomniany i lekceważony region kraju, któregomieszkańcy mieli wyjątkowy i niemały wkład w odzyskanie przez Rzeczypospolitąniepodległości.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;***&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Wszystkie cytaty pochodzą z: &lt;i&gt;„Wielkopolanie pod bronią1768-1921. Udział mieszkańców regionu w powstaniach narodowych”&lt;/i&gt;&amp;nbsp; Marek Rezler, Dom Wydawniczy REBIS, Poznań2011.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Za książkę dziękuję portalowi&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.lekturyreportera.pl/"&gt;"Lektury reportera"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.lekturyreportera.pl/"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-D4Dg5NIXjOU/TgbvDF6YwAI/AAAAAAAACEc/TOTd9lcSR9M/s1600/Logo+Lektury+Reportera-05.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-4036633792501054850?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/4036633792501054850/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2012/02/wielkopolskie-zwyciestwo.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/4036633792501054850'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/4036633792501054850'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2012/02/wielkopolskie-zwyciestwo.html' title='(Wielko)polskie zwycięstwo'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-xzc5-s_Vx38/T0dSHPWgsRI/AAAAAAAACTE/oF8dpoOWcwQ/s72-c/Wielkopolanie-200x300.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-8931211961776960033</id><published>2012-02-22T10:21:00.000+01:00</published><updated>2012-02-22T10:21:38.202+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lektury Reportera;'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='2012'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='LubimyCzytać'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura faktu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wywiad'/><title type='text'>"Wokół legendy" - konkurs i recenzja</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Lv5Bq17vf3Y/T0SwILeXVYI/AAAAAAAACSw/NB-b7Ny8Esw/s1600/fallaci.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-Lv5Bq17vf3Y/T0SwILeXVYI/AAAAAAAACSw/NB-b7Ny8Esw/s200/fallaci.jpg" width="125" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.google.pl/imgres?q=wywiad+z+histori%C4%85&amp;amp;um=1&amp;amp;hl=pl&amp;amp;sa=N&amp;amp;biw=1600&amp;amp;bih=762&amp;amp;tbm=isch&amp;amp;tbnid=i7QheolBlge0iM:&amp;amp;imgrefurl=http://prowincjonalnenauczycielstwo.blogspot.com/2012/02/oriana-fallaci-wywiad-z-historia.html&amp;amp;docid=NC-dUrkgq5O6zM&amp;amp;imgurl=http://2.bp.blogspot.com/-UcyxTxoeGqI/TzYZdd_lQEI/AAAAAAAAMxE/m7j7acJwCiw/s1600/wywiad-z-historia-b-iext6634107.jpg&amp;amp;w=313&amp;amp;h=500&amp;amp;ei=0a9ET8__IIWbOtKtya8C&amp;amp;zoom=1&amp;amp;iact=hc&amp;amp;vpx=132&amp;amp;vpy=102&amp;amp;dur=962&amp;amp;hovh=284&amp;amp;hovw=178&amp;amp;tx=167&amp;amp;ty=142&amp;amp;sig=106905220594009911611&amp;amp;page=1&amp;amp;tbnh=130&amp;amp;tbnw=81&amp;amp;start=0&amp;amp;ndsp=36&amp;amp;ved=0CEEQrQMwAA"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;"Wywiad z historią" Oriana Fallaci&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Prolog&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Ryszard Kapuściński powiedział kiedyś, że aby mogło powstaćjedno własne zdanie, trzeba przeczytać tysiące cudzych. Podczas lektury książki„Wywiad z historią” Oriany Fallaci, która ukazała się na rynku polskim z prawieczterdziestoletnim opóźnieniem (światowa premiera „Interview with History” –1974), trudno nie odwołać się do słów autora „Imperium”. Wielość kontekstów,wydarzeń, przywołanych postaci, które opisuje w swoich wywiadach włoskadziennikarka, z czasem – co oczywiste – uległy rozmyciu. Nie tyle straciły naznaczeniu, co wyparte zostały przez nowe, świeższe „newsy”. Dlatego współczesnyczytelnik-recenzent w mniejszym lub większym stopniu musi lekturę książkiFallaci okupić powtórką z historii. Dla lepszego zrozumienia tekstu, uchwyceniawszystkich zależności i problematyki danych wydarzeń. Jednak przygotowanie merytorycznedo lektury tej fascynującej odysei reporterskiej to nie wszystko. Ważna jestrównież wrażliwość literacka, taktyka oparta na wyczulonym zmyśle obserwacji,która pozwala dostrzec w tych dwudziestu ośmiu rozmowach arcydziełodziennikarskiego fachu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Być jak Fallaci…&lt;/b&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;We wstępie książki Fallaci pisze, że dziennikarstwo to„nadzwyczajny i straszny przywilej”. Włoska publicystka, która w latach swoichnajwiększych reporterskich sukcesów budziła i budzi do dnia dzisiejszego wielekontrowersji (szczególnie zaś po opublikowaniu w roku 2001 artykułuprzerywającego dziesięcioletnie milczenie na łamach „Corriere della Sera” pt:„Wściekłość i duma”), była fenomenem w swoim fachu. Była kobietą –inteligentną, odważną, bezkompromisową. Przed obliczem dziennikarki, czy teżwizją wywiadu z nią, drżeli najwięksi politycy. Niezależnie po której stroniekonfliktu, żelaznej kurtyny, się znajdowali. Jednakże mało kto miał śmiałośćodmówić Fallaci. Bowiem Fallaci się „nie-odmawiało”. Odmowa oznaczała zarównotchórzostwo, jak wykluczenie z dialogu. Kissinger, Golda Meir, Jasir Arafat,Husajn, Indira Gandhi, William Colby to tylko niektóre nazwiska pojawiające sięna kartach tego wydawnictwa. Prestiż i sława, na tych wartościach niewątpliwiebazowała Włoszka. Ranga jej wywiadów była olbrzymia i często wpływały nakształt ówczesnej światowej polityki. Konflikty w Azji, na Bliskim Wschodzie,nielegalne działania CIA w Europie, Wietnam – obszary będące w kręgu jejzainteresowań nie odbiegały od najbardziej palących problemów ówczesnej, nadwyraz niespokojnej rzeczywistości. Lecz nie tylko „wyjątkowa” tematyka, lecztakże niebanalny styl i bezkompromisowość nadały rozmowom Fallaciniepowtarzalnych cech, wyznaczając całkiem nową jakość dziennikarską, o którejw przedmowie Federico Rampini pisze:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;"Żywy kontakt z konkretnymi postaciami, pogłębionedochodzenie na miejscu wydarzeń, zdolności analizy, zbieranie dokumentacji,praca „wykopaliskowa” i interpretacja, która nazywa się dziennikarstwemśledczym."&lt;/i&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Dziennikarka, o której już wówczas krążyły legendy jawi sięwspółczesnemu czytelnikowi przede wszystkim jako postać o klarownych poglądachpolitycznych. Jak zauważa wspomniany wyżej Rampini:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;"Fallaci utożsamia się z uniwersalnymi wartościami, którezrodziły się na Zachodzie – z liberalną demokracją, z prawami człowieka, zwolnością informacji – i właśnie dlatego nie dopuszcza niespójności, nieokazuje pobłażania, kiedy przyłapuje Zachód na rażącym łamaniu tych zasad."&lt;/i&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;W dwudziestu ośmiu wywiadach, które składają się na tom„Wywiad z historią” Fallaci wydaje się być zawsze główną bohaterką spotkania.Zafascynowana władzą, świadoma uczestnictwa najważniejszych wydarzeniachpolitycznych jak i faktu, że jest zarządcą informacji, która może zmienić bieghistorii, każde spotkanie traktowała jak walkę (zobacz: „Przedmowa”). Izaprawdę rzadko kiedy wychodziła z tego pojedynku pokonana. Jak sama zauważa:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;"Ci, którzy wyznaczają nas los, naprawdę nie są od nas lepsi,nie są inteligentniejsi, ani silniejszy, ani bardziej światli. Najwyżejbardziej przedsiębiorczy, ambitni."&lt;/i&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Niewiele osób ze świata polityki w jej mniemaniu zasługiwałona podziw i szacunek. Dostało się Kissingerowi za Wietnam, nakrzyczała na szefaCIA Colbego za wtrącanie się w sprawy wewnętrzne Włoch, nie omieszkała zapytaćarcybiskupa Makariosa o relacje z kobietami, Hajle Sellasje nie uniknąłtrudnych pytań o wszędobylski głód i śmierć w Etiopii. Do grona nielicznych,których obdarzyła szacunkiem i zaufaniem należeli Willy Brandt, Helder Camera,Indira Gandhi, w szczególności zaś charyzmatyczna Golde Meir. Lecz na takietraktowanie naprawdę należał sobie zasłużyć. Udało się to nielicznym.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Trzy wcielenia dziennikarki. Epilog&lt;/b&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Jacek Żakowski charakteryzując Fallaci pisze o jej trzechwcieleniach. Pierwszym – „romantycznej dziennikarki”, drugim – „dojrzałejgeniuszki wywiadu politycznego” oraz ostatnim – „islamofobicznej eseistki”. Wksiążce „Wywiad z historią” spotykamy się z tą drugą postacią, gdzie pisarka(tak powiem życzyła sobie być nazywana Fallaci pod koniec życia) będąc uszczytu sławy i popularności, osiągnęła wszystko co w zawodzie dziennikarzamożliwe. Rozmowy przeprowadzone w latach siedemdziesiątych 20. wieku, dziękiktórymi został okrzykniętą „mistrzynią wywiadu” są dla potencjalnego,współczesnego czytelnika przykładem na to w jaki sposób uprawia się „rasową”żurnalistykę. I choć Ryszard Kapuściński zarzucał jej obawę przedwielokulturowością, ceniąc zasadniczo wyżej Terzaniego, to dziennikarstwoFallaci, ze swą bezkompromisowością i kobiecym obliczem, stanowi nowy iwyjątkowy rozdział w historii gatunku. Właśnie dlatego, mimo upływu wielu lat,nie straciło nic ze swojej drapieżności i siły.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;_____&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Wszystkie cytaty pochodzą z:&amp;nbsp;”Wywiad z historią”&amp;nbsp; Oriana Fallaci,Świat Książki, Warszawa 2012.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13; font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;b&gt;Recenzja&amp;nbsp;opublikowana na portalu&amp;nbsp;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/"&gt;"Lubimy Czytać"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif; margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="46" src="http://2.bp.blogspot.com/-c9O7ECEp6oY/Tku3KB956aI/AAAAAAAACIA/XXAC-jQMHw4/s200/lc_logo.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;&lt;span style="color: #0c343d;"&gt;KONKURS&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;&lt;span style="color: #0c343d;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #4c1130;"&gt;Serwis&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://www.lekturyreportera.pl/" style="color: #0c343d;"&gt;"Lektury reportera"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.lekturyreportera.pl/"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-D4Dg5NIXjOU/TgbvDF6YwAI/AAAAAAAACEc/TOTd9lcSR9M/s1600/Logo+Lektury+Reportera-05.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #4c1130;"&gt;ogłosił niezwykły konkurs:&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.lekturyreportera.pl/nasze-konkursy/moje-miasto-a-w-nim-konkurs-na-mikroreportaz/"&gt;„Moje miasto, a w nim…” – konkurs na mikroreportaż&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #4c1130;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #4c1130;"&gt;Zapraszamy do udziały!&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #4c1130;"&gt;Na wygranych czekają naprawdę atrakcyjne nagrody! :)&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #4c1130;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #4c1130;"&gt;Więcej szczegółów &lt;a href="http://www.lekturyreportera.pl/nasze-konkursy/moje-miasto-a-w-nim-konkurs-na-mikroreportaz/"&gt;&amp;gt;&amp;gt;TUTAJ&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-8931211961776960033?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/8931211961776960033/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2012/02/woko-legendy-konkurs-i-recenzja.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/8931211961776960033'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/8931211961776960033'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2012/02/woko-legendy-konkurs-i-recenzja.html' title='&quot;Wokół legendy&quot; - konkurs i recenzja'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Lv5Bq17vf3Y/T0SwILeXVYI/AAAAAAAACSw/NB-b7Ny8Esw/s72-c/fallaci.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-9059785588827201824</id><published>2012-02-20T13:07:00.001+01:00</published><updated>2012-02-20T13:07:28.458+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='2012'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura amerykańska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klasyka literatury'/><title type='text'>Szkic recenzencki, czyli słów kilka o amerykańskiej prozie rozliczeniowej</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-vIkFGigUATc/T0IwIO5ZJsI/AAAAAAAACSI/ic8cFmabvaU/s1600/zabi%C4%87+drozda.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-vIkFGigUATc/T0IwIO5ZJsI/AAAAAAAACSI/ic8cFmabvaU/s200/zabi%C4%87+drozda.jpg" width="131" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.google.pl/imgres?q=zabi%C4%87+drozda&amp;amp;um=1&amp;amp;hl=pl&amp;amp;sa=N&amp;amp;biw=1600&amp;amp;bih=805&amp;amp;tbm=isch&amp;amp;tbnid=iujpgqTh0QcXjM:&amp;amp;imgrefurl=http://www.weltbild.pl/zabic-drozda_p1392299.html&amp;amp;docid=qtuO4VNcDEp6LM&amp;amp;imgurl=http://www.weltbild.pl/pub/mm/img/220/139229.jpg&amp;amp;w=220&amp;amp;h=335&amp;amp;ei=Ay9CT8OhCMOF-wbT3ZW1BQ&amp;amp;zoom=1&amp;amp;iact=hc&amp;amp;vpx=297&amp;amp;vpy=119&amp;amp;dur=1014&amp;amp;hovh=268&amp;amp;hovw=176&amp;amp;tx=68&amp;amp;ty=125&amp;amp;sig=106905220594009911611&amp;amp;page=1&amp;amp;tbnh=148&amp;amp;tbnw=97&amp;amp;start=0&amp;amp;ndsp=39&amp;amp;ved=0CEUQrQMwAQ"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;"Zabić drozda" Harper Lee&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Szczęśliwy ten kto dziwi sięświatu wciąż i wciąż. Niezmiernie rzadkie zjawisko naiwnego (nie rozumianegopejoratywnie!) zdumienia, zarezerwowane przecież dla dzieci, jakże dalekich odświata konwenansu i „wszechwiedzących” rodziców wspaniale zostało nakreślone wjedne bodaj z najsławniejszych amerykańskich powieści „Zabić drozda” HarperLee. Książka o której napisano miliony rozpraw. Książka, której ekranizacjaspotkała się z deszczem nagród. W końcu książka, która dotyka jednego znajwiększych problemów Południa Stanów Zjednoczonych – reizmu. Brawurowa akcja,niebagatelne przesłanie i nietuzinkowi bohaterowie – elementy składowe jedynegoważnego tekstu autorki, które czynią z lektury powieści całkiem interesujące,lecz niekonieczne doznanie czytelnicze. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Fabułę książki poznajemy zperspektywy kilkuletniej dziewczynki, nazywaną przez bliskich i otoczenieSkautem. Narratorka powieści wraz ze starszym bratem Jeremym i przyjacielem Dillempodczas kilku kolejnych wakacji spędzonych w rodzinnej (fikcyjnej) miejscowościMaycomb w stanie Alabama poznaje własne otoczenie, które pod pozorem spokojnej,pełnej szacunku atmosfery, kryje wiele niewiadomych. Jedną z nich jesttajemniczy sąsiad "Boo" Radley, który zamknięty przez ojca w areszciedomowym za wybryki z czasów swojej&amp;nbsp;młodości, w wyobraźni dzieci kreowany jest na okrutnika i zwyrodnialca.Jednak to nie wszystkie sekrety prowincjonalnego miasteczka. Gwałt popełnionyna białej dziewczynie rzekomo przez czarnoskórego Toma Robinsona stanie sięprzyczynkiem licznych konfliktów i niepokojów na tle rasistowskim. Ponieważoskarżonego będzie bronić ojciec dwójki głównych bohaterów – wyjątkowy i prawyAtticus, mali bohaterowie powieści znajdą się w samym centrum wydarzeń. Obiesprawy, które zasadnicza dzielą książkę na dwie części, spotkają się i wyjaśniąsię w naprawdę niezwykłym finale powieści.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Bardzo ciekawym zabiegiem autorkijest wykreowanie małoletniej bohaterki na narratora powieści. Dziewczynka nieboi się zadawać pytań, dziwi się niesprawiedliwości, nie może zrozumieć nienawiściwzględem innych osób tylko z powodu odmiennego koloru skóry. Spontaniczna iniegrzeczna jawi się czytelnikowi jako postać nad wyraz „prawdziwa”. Niepozbawiona licznych zalet, ale też wad. Jednakże wielkim minusem powieści jestdość schematyczne ujęcie problemu. Bohaterowie powieści dzielą się na dobrych izłych. Prawych i uprzedzonych. Zła strona mocy – dobra strona mocy. Brakujeelementów pośrednich. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Książka Lee jest pełnym refleksjiobrazem amerykańskiej prowincji lat 30. XX wieku. Obrazem przedstawiającymszalejącą ksenofobie i niesprawiedliwość społeczną w kraju, który słynie zotwartości i tolerancji. Z drugiej zaś strony powieść kreśli niełatwą drogę dowyżej wspomnianych cnót. Można więc zaryzykować stwierdzenie i nazwać „Zabićdrozda” amerykańską literaturą rozliczeniową (podobnie jak późniejsze „Służące”Stockett). Tekst ten to bez wątpienia ważna pozycja w zrozumieniu historiitegoż olbrzymiego, wielokulturowego kraju. Można się zapoznać.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;o:p&gt;***&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Polecam także wyjątkowy film „ToKill a Mockingbird” z 1962 roku w reżyserii&amp;nbsp;Roberta Mulligana, gdzie główną rolę zagrał Gregory Peck:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-sIGUR2fn4zk/T0I2v2SpydI/AAAAAAAACSo/x9Aqd4hXrSI/s1600/zabic+drozda+pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-sIGUR2fn4zk/T0I2v2SpydI/AAAAAAAACSo/x9Aqd4hXrSI/s1600/zabic+drozda+pl.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.filmweb.pl/film/Zabi%C4%87+drozda-1962-11900/photos"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-tY5bKGFm8Ws/T0I02PW1UHI/AAAAAAAACSQ/mKAXFj2s3oY/s1600/To_Kill_a_Mockingbird_Movie.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-tY5bKGFm8Ws/T0I02PW1UHI/AAAAAAAACSQ/mKAXFj2s3oY/s200/To_Kill_a_Mockingbird_Movie.jpg" width="147" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.filmweb.pl/film/Zabi%C4%87+drozda-1962-11900/photos"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-jRen9fFhbcE/T0I1OJ51TgI/AAAAAAAACSg/XX_RP2k-3YE/s1600/to-kill-mockingbird_l1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://2.bp.blogspot.com/-jRen9fFhbcE/T0I1OJ51TgI/AAAAAAAACSg/XX_RP2k-3YE/s200/to-kill-mockingbird_l1.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.filmweb.pl/film/Zabi%C4%87+drozda-1962-11900"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-9059785588827201824?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/9059785588827201824/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2012/02/szkic-recenzencki-czyli-sow-kilka-o.html#comment-form' title='Komentarze (29)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/9059785588827201824'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/9059785588827201824'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2012/02/szkic-recenzencki-czyli-sow-kilka-o.html' title='Szkic recenzencki, czyli słów kilka o amerykańskiej prozie rozliczeniowej'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-vIkFGigUATc/T0IwIO5ZJsI/AAAAAAAACSI/ic8cFmabvaU/s72-c/zabi%C4%87+drozda.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>29</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-6180092982907922793</id><published>2012-02-15T15:07:00.000+01:00</published><updated>2012-02-15T15:10:27.892+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='eseje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='2012'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='LubimyCzytać'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura polska'/><title type='text'>Wyimki z historii</title><content type='html'>&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-IyqZ1BgXhLY/Tzu8d2rmuKI/AAAAAAAACR8/a4UjL2i4xkc/s1600/tazbir2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-IyqZ1BgXhLY/Tzu8d2rmuKI/AAAAAAAACR8/a4UjL2i4xkc/s200/tazbir2.jpg" width="140" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.google.pl/imgres?q=tazbir+od+sasa+do+lasa&amp;amp;um=1&amp;amp;hl=pl&amp;amp;sa=N&amp;amp;biw=1600&amp;amp;bih=762&amp;amp;tbm=isch&amp;amp;tbnid=bCW7CchwtCWqeM:&amp;amp;imgrefurl=http://esensja.pl/ksiazka/ksiazki/obiekt.html%3Frodzaj_obiektu%3D2%26idobiektu%3D11348&amp;amp;docid=RFld1RpvDSkPyM&amp;amp;imgurl=http://esensja.pl/obrazki/okladkiks/136789_od-sasa-do-lasa_351.jpg&amp;amp;w=351&amp;amp;h=500&amp;amp;ei=Rbw7T4fiOsiDOp6x4N8C&amp;amp;zoom=1"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Janusz Tazbir "Od sasa do lasa"&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Dla laików i profesjonalistów.Dla tych mniejszych i większych entuzjastów historii. Najnowsza książkaprofesora Janusza Tazbira - wybitnego badacza wieków przeszłych (okres kulturystaropolskiej, czasy reformacji a także kontrreformacji), porywa czytelnika wniezwykły i szalenie barwny świat dawnej Polski, gdzie wcale nierzadkie byłyprzypadki fałszowania dokumentów miary państwowej, libacji szlacheckich imagnackich (nie tylko tych alkoholowych!), rzekomych procesów czarownic, gdzieświat daleki był od kolorystyki czerni i bieli. Fascynująca rzeczywistość,której sekundowali wielcy badacze i historycy dziejów naszej ojczyzny m.in.Kitowicz, Bystroń, czy genialny i nietuzinkowy Aleksander Bruckner. Wybitneosobowości, którym autor „Od sasa do lasa” również nie omieszkał poświecićkilku znaczących rozdziałów. W końcu ostatnia część książki, moim zdaniemnajbardziej interesująca, poświęcona ulubionym publikacjom i pisarzom autora„Polski na zakrętach historii”, gdzie sylwetki Sienkiewicza, Rzewuskiego ukazanew obnażającym świetle faktów i najnowszych odkryć badawczych wydają się nietyle sensacyjnie niezwykłe, ale całkiem ludzkie i barwne. Zaprawdę lekturapochłaniająca bez reszty!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Historia może być fascynująca –niech zatem drżą sceptycy. Tazbir udawania nam to na każdej stronie tejwybitnej i przepięknie wydanej publikacji. Bo czy ktoś z potencjalnychczytelników spodziewał się, że w naszej mitycznej i szlacheckiej ojczyźnie naporządku dziennym był rozbój i morderstwa, że panie na włościach zawsze wybierałyopcję porannej spowiedzi, bo w ciągu dnia często grzeszyły bijąc swychsłużących?! A ich kochankowie przybierali postać duchów wkradając się„podstępem” do alkowy zacnych dam?! A sama wyjątkowa osobowość Brucknera –„Prousta polskiej humanistyki”, który wydał blisko 1700 pozycji (!) i który nieszczędził innym autorom złośliwości i uszczypliwości – szczególnie jego zdaniem– mniej zdolnym i niezbyt lotnym w dziedzinie badań historycznym (zasadniczoniewybaczalne faux pas)?! W końcu sam król polskiej powieści – zacny i cenionySienkiewicz – amator nieletnich dziewczynek i megaloman. To tylko nieliczne iwcale nie wszystkie fascynujące „opowieści” z pracy Tazbira.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;„Od sasa to lasa” to wyjątkowarzecz o wyjątkowych czasach i ludziach. Tym bardziej niezwykłych iinteresujących im bardziej dalekich od ideału (co oczywiste stanowi ich zaletęnie wadę). Erudycja Tazbira budzi podziw. Talent pisarski zachwyca. Książkapochłania bez reszty. Niech finanse czytelników w żadnym wypadku nie czują siębezpieczne.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;Recenzja&amp;nbsp;opublikowana na portalu&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/"&gt;"Lubimy Czytać"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif; margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="46" src="http://2.bp.blogspot.com/-c9O7ECEp6oY/Tku3KB956aI/AAAAAAAACIA/XXAC-jQMHw4/s200/lc_logo.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-6180092982907922793?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/6180092982907922793/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2012/02/wyimki-z-historii.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/6180092982907922793'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/6180092982907922793'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2012/02/wyimki-z-historii.html' title='Wyimki z historii'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-IyqZ1BgXhLY/Tzu8d2rmuKI/AAAAAAAACR8/a4UjL2i4xkc/s72-c/tazbir2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-219225229827187156</id><published>2012-02-06T18:39:00.002+01:00</published><updated>2012-02-06T18:39:31.155+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='2012'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='LubimyCzytać'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura piękna'/><title type='text'>Polemika z Adorno</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-hEfVnv8r7eE/TzAPJPmtRrI/AAAAAAAACRk/3sBIdxtbMiE/s1600/Podroz_Ida-Fink,images_big,29,978-83-7747-661-1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-hEfVnv8r7eE/TzAPJPmtRrI/AAAAAAAACRk/3sBIdxtbMiE/s200/Podroz_Ida-Fink,images_big,29,978-83-7747-661-1.jpg" width="139" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.google.pl/imgres?q=podr%C3%B3%C5%BC+ida+fink&amp;amp;um=1&amp;amp;hl=pl&amp;amp;sa=N&amp;amp;biw=1600&amp;amp;bih=805&amp;amp;tbm=isch&amp;amp;tbnid=xlxc2HMUCO7gfM:&amp;amp;imgrefurl=http://merlin.pl/Podroz_Ida-Fink/browse/product/1,974301.html&amp;amp;docid=BpnivdZdFCAnWM&amp;amp;imgurl=http://merlin.pl/Podroz_Ida-Fink,images_big,29,978-83-7747-661-1.jpg&amp;amp;w=286&amp;amp;h=410&amp;amp;ei=5Q0wT9G6NM2A-wbO8OidDg&amp;amp;zoom=1"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Ida Fink "Podróż"&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Wiele już rzeczy powstało o Holokauście w strukturzeliteratury. Świadectwa, wspomnienia, wiersze, liczne powieści składające się naten olbrzymi tematyczny nurt zajmują pokaźne miejsce w niejednej bibliotece. Idobrze. Pamięć, jej literacki artefakt, jest przecież wyznacznikiem trwania.Szansą na przedłużenie istnienia. Niedobrze jednak, gdy ta sama „pamięć” znudzisię czytelnikowi, lub co gorsza, gdy potencjalny odbiorca odrzuci jej istnieniezniechęcony jakością przekazu. Dlatego tak ważna jest forma, proza czysta,nieskazitelna, która pozwoli każdemu, kto nie żył w tamtych okrutnych czasachkiedy ludzkość postradała zmysły, odkryć i odczuć jak najbardziej prawdziwieoblicze Zagłady. Przykładem takiej doskonałej pamięci, która przenosi nas wtamten czas jest książka Idy Fink „Podróż”.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;W „Podróży” głównymi bohaterkami są dwie, bardzo dobrzewykształcone żydowskie dziewczyny. Starsza jasnowłosa Ida oraz jej młodszaciemnowłosa siostra. W wyniku stopniowej likwidacji getta w dawnej, wschodniejczęści Rzeczypospolitej kobiety zmuszone są opuścić swoje rodzinne strony. Tojedyny sposób na przeżycie. Plan ucieczki jest teoretycznie prosty – zgłosićsię do Arbeitsamtu, wyjechać w na roboty do Niemiec, ukrywać się w samejpaszczy lwa. Teoretycznie bezpieczne. Jednakże, mimo całej doskonałości planu,rozpoznanie dwóch wystraszonych dziewczyn, które ciągle zmieniają imiona,tożsamość udając chłopki, proste dziewczyny z prowincji, wcale nie należy dotrudnych.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Współtowarzyszki niedoli, Polki, które wraz z bohaterkamipracują w niemieckiej fabryce bardzo łatwo odkrywają prawdziwą tożsamośćdziewczyn. Plotka ma ogromną siłę, tak samo jak nienawiść, która niszczywszystko, co napotka na swojej drodze. Niedługo o ich istnieniu dowiaduje sięrównież niemiecki nadzorca, który w ostateczności pozwoli dziewczynom uciec.Następnie kolejne kryjówki, kolejne imiona. Desperacja i odwaga – mechanizmy,które nakazują przetrwanie. W końcu pancerne auta francuskiej armii. Symbolwolności. Powrót do Polski i spotkanie z ojcem. Wyjątkowe zakończenie.Wyjątkowe.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Proza Fink jest literacko czysta. Trudno w niej doszukiwaćsię emocjonalnych naleciałości, zbędnych słów, niepotrzebnych znakówinterpunkcyjnych. Wszystko, co zawarte jest w książce „Podróż” ma konkretneuzasadnienie. Świat przedstawiony przez tę uznana i nagradzaną polskojęzycznapisarkę jest światem, w którym trudno doszukiwać się słów rozgoryczenia i żalu.W tym tekście najważniejsza jest walka, aż do kresu sił. Czytelnik, któryzostaje zabrany w tę niebezpieczną podróż, dzięki sugestywnemu pisarstwu Finkzatraca się w powieści, żyje losem bohaterek, wyczuwa napięcie, strach, ale teżnadzieje. To bez wątpienia stanowi siłę tekstu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Powieść „Podróż” Idy Fink jest odpowiedzią na słynnezapytanie Theodora W. Adorno „Czy po Auschwitz możliwa jest poezja?”, dalej jakakolwiek forma wyrazu literackiego. W jaknajszerszym kontekście – owszem jest. Jeśli przybierze ona kształtprozy, jaką oferuje nam ta wybitna autorka.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;Recenzja&amp;nbsp;opublikowana na portalu&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/"&gt;"Lubimy Czytać"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif; margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="46" src="http://2.bp.blogspot.com/-c9O7ECEp6oY/Tku3KB956aI/AAAAAAAACIA/XXAC-jQMHw4/s200/lc_logo.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-219225229827187156?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/219225229827187156/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2012/02/polemika-z-adorno.html#comment-form' title='Komentarze (24)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/219225229827187156'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/219225229827187156'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2012/02/polemika-z-adorno.html' title='Polemika z Adorno'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-hEfVnv8r7eE/TzAPJPmtRrI/AAAAAAAACRk/3sBIdxtbMiE/s72-c/Podroz_Ida-Fink,images_big,29,978-83-7747-661-1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>24</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-8684813300430085072</id><published>2012-02-03T15:24:00.000+01:00</published><updated>2012-02-05T15:08:19.697+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='eseje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='2012'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura angielska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura amerykańska'/><title type='text'>Magdalenki Judt’a</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-rZ7zEI3xVIU/TyvtXacgYxI/AAAAAAAACRc/e2Q69VCGJcM/s1600/pensjonat-pamieci.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" sda="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-rZ7zEI3xVIU/TyvtXacgYxI/AAAAAAAACRc/e2Q69VCGJcM/s200/pensjonat-pamieci.jpg" width="123" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.empik.com/pensjonat-pamieci-judt-tony,p1045920856,ksiazka-p"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: center;"&gt;&lt;strong&gt;Tony Judt 'Pensjonat pamięci"&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Pamięć jest przedłużeniem istnienia. Dopóki pamiętamy i pamięta się o nas istniejemy ulokowani w określonym wycinku rzeczywistości. Tony Judt jeden z najwybitniejszych współczesnych intelektualistów doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Unieruchomiony w szpitalnym łóżku przez śmiertelną chorobę - stwardnienie zanikowe boczne (ALS), tracąc stopniowo kontrolę nad własnym ciałem, stworzył niezwykłe eseje – ćwiczenia pamięci. W tych ostatnich, szalenie ważnych tekstach będącymi przede wszystkim wspomnieniami autora z lat młodości, refleksją nad życiem, tożsamością, kondycją współczesnego człowieka, kulturą, w końcu w jak najszerszym znaczeniu, sytuacją polityczno-społeczną Europy i świata stara się ujarzmić przyszłość – przewidywalny, okrutny koniec – wykorzystując w tym celu przeszłość. Określając ramy własnej egzystencji, znanym sobie narzędziem, jakim jest praca intelektualna – pisanie, Judt pozostawia czytelnikowi niezwykłe obrazy z własnego życia – eseje, które są świadectwem wielkiej erudycji autora, ale też proustowską magdalenką. Sposobem na okiełznanie nieznanego przez znane.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Lektura „Pensjonatu pamięci” to wyjątkowa czytelnicza uczta, co tam – wykwintne królewskie przyjęcie. Teksty osadzone w szerokim kontekście kultury są wyjątkowym spotkaniem z życiem wyjątkowego człowieka, jego spojrzeniami na intelektualną rzeczywistość powojennego i współczesnego świata. Spectrum tematów i problemów poruszanych w książce jest naprawdę duże. Judt prezentuje w książce między innymi problematykę idei liberalnych i komunistycznych, pisze także o kondycji intelektualistów francuskich, o różnicach pomiędzy rewolucją z II połowy XX wieku na wschodzi i zachodzi Europy, o emancypacji kobiet i poziomie oświaty w Wielkiej Brytanii, kilka słów pada także na temat interpretacji i rozumienia „Zniewolonego umysłu” Miłosza, w końcu na dzisiejszym, po-holokaustowym postrzeganiu tożsamości żydowskiej. Wszystko to pisane z bardzo osobistego, by nie powiedzieć prywatnego punktu widzenia, zabarwione wyjątkowym poczuciem humoru, szczyptą ironii i dystansem do zdarzeń minionych. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Judt jako uczestnik wielu mniejszych i większych intelektualnych, kulturowych i w końcu zbrojnych rewolucji, pełnoprawny obywatel baumanowskiej płynnej rzeczywistości doskonale wie, o czym pisze. Bardzo dobre przygotowanie merytoryczne, nietuzinkowa intuicja, wierność i radykalizm w głoszeniu własnych poglądów przysporzyła autorowi „Powojnia” tyleż samo wrogów co zwolenników. Jedno jest jednakże pewne – pisarz należał do najwybitniejszych myślicieli współczesnego świata, do wielkich – ostatnich, którzy nie bali i nie boją się płynąć pod prąd, wbrew modnym mainstreamowym trendom czy poglądom. Wolnomyśliciel jakich mało, który opisując podróż autobusem Zielonej Linii, schronisko w górach, samochodową pasję ojca, czy zagrożenie ze stron bezrefleksyjnego podejścia do wszelkich idei żegna się ze światem w najlepszy, znany sobie sposób. I zaprawdę piękne to pożegnanie. Prozatorski majstersztyk!&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;Recenzja&amp;nbsp;opublikowana na portalu&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/"&gt;"Lubimy Czytać"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif; margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="46" src="http://2.bp.blogspot.com/-c9O7ECEp6oY/Tku3KB956aI/AAAAAAAACIA/XXAC-jQMHw4/s200/lc_logo.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-8684813300430085072?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/8684813300430085072/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2012/02/magdalenki-judta.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/8684813300430085072'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/8684813300430085072'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2012/02/magdalenki-judta.html' title='Magdalenki Judt’a'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-rZ7zEI3xVIU/TyvtXacgYxI/AAAAAAAACRc/e2Q69VCGJcM/s72-c/pensjonat-pamieci.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-6780162019157974085</id><published>2012-02-02T11:58:00.000+01:00</published><updated>2012-02-02T12:00:59.016+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sensacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura rosyjska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='2012'/><title type='text'>Fandorin ponownie na tropie</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-uflbzxwWebk/TypsYSBJaBI/AAAAAAAACRU/g1VzRUK5U6M/s1600/akunin.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" sda="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-uflbzxwWebk/TypsYSBJaBI/AAAAAAAACRU/g1VzRUK5U6M/s200/akunin.jpg" width="140" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/oficjalne-recenzje-ksiazek/500/fandorin-ponownie-na-tropie"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;strong&gt;Boris Akunin "Koronacja"&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Niewiele jest rzeczy pewnych na tym świecie. Jednak to, że lektura książki Borisa Aukunia zachwyci nas od pierwszej aż po ostatnią stronę z pewnością do nich należy. „Koronacja”, czyli kolejny tom przygód niezwykle inteligentnego i odważnego śledczego Erasta Fandorina to nietuzinkowa sensacyjna proza balansująca na granicy gatunku – literatury wysokiej i popularnej. Książka Akunina kontynuuje dzieło rozpoczęte przez sławnych, kultowych już prekursorów „przygód detektywistycznych”, chociażby Christie czy Chandlera. Jednakże to, co odróżnia teksty rosyjskiego autora od wielkich poprzedników, to nie wcale wyrazista i niebanalna pierwszoplanowa postać (trudno wszakże równać się z cynicznym Marlowe), czy bogaty i barwny język (ukłony w pas dla pani Agaty), lecz przede wszystkim świetnie przedstawienie czasów carskiej Rosji - tło historyczne w którym kreowaniu Akunin osiągnął mistrzostwo.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Akcja powieści toczy się w przededniu uroczystości koronacyjnych cara Mikołaj II w roku 1894 w Moskwie. W trakcie przygotowania do tego wielkiego wydarzenia niespodziewanie uprowadzony zostaje małoletni członek rodziny carskiej. Porywacz – przebiegły i nieuchwytny, niejaki doktor Linde żąda w zamian za chłopca wygórowanego okupu – brylantu, symbolu cesarskiej władzy tzw. „Orłowa”. Przerażona rodzina prosi o pomoc Erasta Fandorina, śledczego słynącego z niezwykłej inteligencji, sprytu, ale też mało tradycyjnych metod działania. Do walki staje więc dwóch, równych sobie przeciwników (niczym profesor Moriarty i Sherlock Holmes), którym przychodzi stoczyć, jak się później okaże, walkę na śmierć i życie. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;„Koronacja” to prozatorskie świadectwo wysublimowanej ironii i humoru. Bohaterowie książki to naprawdę niebagatelne persony. Chociażby narrator powieści Afansij Ziukin – dżentelmen, wierny sługa carskiego dworu, trochę gapiowaty, ale na wyraz śmiały. Czy też Masa – japoński partner Fandorina, który odwagą i rezonem nie ustępuje w niczym śledczemu. Warto również zwrócić szczególną uwagę na wspomniane już wyżej przedstawienie tła historycznego. W książce Akunina można wręcz poczuć zapach moskiewskich ulic, być czynnym uczestnikiem wydarzeń. Bez wątpienia rosyjski autor to prawdziwy artysta słownej sugestii. Dbałość o wszelkie detale jest wielkim plusem książki. I choć sama szkielet fabularny niczym się nie różni od wyznaczników gatunku (zagadka/zbrodnia - punkt kulminacyjny –wyjaśnienie), co oczywiście może stanowić wielki plus dla tradycjonalistów formy, to książkę polecam szczególnej uwadze. Bo w czasami dobrze zanurzyć się w świat, gdzie zło zostaje przykładnie ukarane a dobro zwycięża. Tak dla równowagi i jakże miłej odmiany. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;Recenzja&amp;nbsp;opublikowana na portalu&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/"&gt;"Lubimy Czytać"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="46" src="http://2.bp.blogspot.com/-c9O7ECEp6oY/Tku3KB956aI/AAAAAAAACIA/XXAC-jQMHw4/s200/lc_logo.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-6780162019157974085?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/6780162019157974085/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2012/02/fandorin-ponownie-na-tropie.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/6780162019157974085'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/6780162019157974085'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2012/02/fandorin-ponownie-na-tropie.html' title='Fandorin ponownie na tropie'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-uflbzxwWebk/TypsYSBJaBI/AAAAAAAACRU/g1VzRUK5U6M/s72-c/akunin.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-902032992022285191</id><published>2012-01-27T16:38:00.000+01:00</published><updated>2012-02-01T19:39:35.186+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reportaż'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='2012'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura faktu'/><title type='text'>Indyjski patchwork</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-tNJqVEsTBQo/TyK-cxGaJ_I/AAAAAAAACQ0/cKb26me7Xrs/s1600/lalkiwogniu.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-tNJqVEsTBQo/TyK-cxGaJ_I/AAAAAAAACQ0/cKb26me7Xrs/s200/lalkiwogniu.jpg" width="127" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.empik.com/lalki-w-ogniu-opowiesci-z-indii-wilk-paulina,p1044715293,ksiazka-p"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="color: #222222;"&gt;&lt;b&gt;Paulina Wilk „Lalki w ogniu. Opowieści zIndii” (s. 259)&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: #222222; font-family: Arial; font-size: 10pt;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: #222222;"&gt;Banałemjest stwierdzenie, że Indie to kraj kontrastów. Wielobarwny, różnorodny a przytym wyjątkowo nieuchwytnym. Zbyt wiele aspektów, aby opisać go w jednym tomie.Można uchwycić jeden fragment, skupić się wycinku rzeczywistości wtedy możliwyjest potencjalny sukces. Dla reportera to prawdziwe wyzwanie. Paulina Wilk,dziennikarka „Rzeczypospolitej” zdaje się wychodzić z tego pojedynku zwycięsko.„Lalki w ogniu” to uporządkowany, nad wyraz systematyczny obraz kraju IndiryGandhi. Skupiony na elementarnych aspektach tego niezwykłego obszaru tj.religii, prawie, kulturze jest wyjątkowym „przewodnikiem dla początkującym”.Pierwszym tekstem z którym warto się zapoznać zanim wyruszymy w podróż nakontynent azjatycki.&lt;/span&gt;&lt;span style="color: #222222; font-family: Arial; font-size: 10pt;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: #222222;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: #222222;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: #222222;"&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: #222222;"&gt;PaulinaWilka opisując Indie jest przybyszem, osobą z zewnątrz, która zmierzyła się zróżnorodnością kraju opisując go w opozycji ubóstwo - bogactwo. Klucz, którymposługuje się dziennikarka nie jest tylko domeną obcych. Suketu Mehta bodaj w&lt;span class="apple-converted-space"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&amp;nbsp;najważniejszej książce o Indiach„Maximum City Bombaj”, która ukazał się na polskim rynku wydawniczym wostatnich latach, również używa tego wytrycha. To bowiem pierwszy,najważniejszy kontekst, który wyznacza ramy opisywania i ujarzmiania Indii. Dlahinduskiego pisarza to problem znany z autopsji, otoczenie w którym dorastał iżył. I choć należał do kasty uprzywilejowanych to biedy w Indiach nie możnazignorować, nie można funkcjonować bez jej piętna. Mehta doskonale to rozumie. Dlategotakże dla Wilk ubóstwo stanowi punkt zaczepienia, początek i fundament tekstu.„Lalki w ogniu” pisane w tak silnej opozycji to świetnie skrojony, niebanalnytekst. Już pierwszy rozdział poświecony kobiecości, bliżej płodności hindusekjest doskonałym studium indyjskiej mentalności, gdzie spełnienie życzenia „Obyśbyła matką tysiąca synów" stanowi wyznacznik szczęścia i pełnegospełnienia w roli żony. Kolejne części tekstu wprowadzają nas w świat Indiijakich nigdy nie poznamy z perspektywy turysty. Zewnętrzna bieda jest tylko/ażłatwo dostrzegalnym skutkiem. Resztę, nieuchwytną dla mało spostrzegawczegoobserwatora, próbuje opisać i okiełznać autorka. Wilk mieszkając przez pewienczas w Kalkucie, świetnie przygotowana merytorycznie maluje obraz codziennytego wielobarwnego kraju. Kilkugodzinne dojazdy do pracy, nieokiełznany tłumludzi, wszędobylski brud, egzystencja na granicy śmierci głodowej (żebrzące,okaleczone dzieci, sieroty i starcy, bezdomne rodziny), choroby iniewyobrażalne ubóstwo, życie na ulicy (intymne czynności wykonywane na oczachwielu czujnych obserwatorów – „Republika latryn”), czy w końcu analfabetyzm totylko niektóre szkice wprowadzające nas w świat, który trudno zrozumiećEuropejczykowi. Z jednej strony wzorce z krajów lepiej rozwiniętych, zachodniekoncerny, życie stylizowane na amerykańskie standardy z drugiej trwały inienaruszalny podział kastowy. Węzeł gordyjski azjatyckiego państwa. Dwa światy– jak naczynia połączone – jedno wyznacza istnienie drugiego. Biedny nieotrzyma pacy, co za tym idzie zarobku, bogaty bez odpowiedniego kontekstu niebędzie mógł się wyróżniać, nie będzie miał (prawie) darmowej siły roboczej. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: #222222;"&gt;Osobnyrozdział autorka poświęca analfabetyzmowi, czego pretekstem staje się opiswyjątkowego miejsca - College Street. Jak pisze: &lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="color: #222222;"&gt;„Wobec obfitości tych kilku ulic reszta kraju wydaj się literackąpustynią – w innych miastach księgarnie są samotnymi wysepkami, rozrzuconymi wróżnych dzielnicach i wybiórczo zaopatrzonymi. Ale tu można spędzić życie,&amp;nbsp; błądząc wśród tomów z różnych kultur i czasów– College Street jest jak paszcza wieloryba, która przez dwa stulecia opływałkulę ziemską, połykając po drodze książki. Leżą tu teraz wymieszane, wnajdziwniejszej bibliotece świata, wszystkie na równych prawach (…). Każda poprzejściach, każda z inną historią – są zwożone na College Street hurtowo, jakdo przytułku, będącego ich wybawieniem albo cmentarzyskiem (…). &lt;/span&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #274e13;"&gt;Miejsce takfenomenalne jak Collage Street mogło powstać tylko w kraju, w którym książkapozostaje świętością, talizmanem. Całowanym, jeśli upadnie na podłogę&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; &lt;/i&gt;&lt;span style="color: #222222;"&gt;(dwa&lt;/span&gt;&lt;i style="color: #222222;"&gt; &lt;/i&gt;&lt;span style="color: #222222;"&gt;ostatnie zdania fenomenalne!).Czytelnictwo w tym wielomilionowym kraju to przywilej dostępny dla wybranych.Gazeta lub wolumin to sacrum. Być czytelnikiem znaczy należeć do &lt;/span&gt;&lt;i style="color: #222222;"&gt;elitarnego klubu.&lt;/i&gt;&lt;span style="color: #222222;"&gt; Ciekawy i niezwykłyobraz w kontekście zdewaluowanej zachodniej kultury słowa.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;„Lalki w ogniu” to nietuzinkowy tekst z którym warto sięzapoznać. Przyzwoity fragment multikulturowych Indii. Kawał dobrejreporterskiej roboty, który pochłania bez reszty w jedną nieprzespaną noc.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;***&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Wszystkie cytaty pochodzą z: Paulina Wilk „ Lalki w ogniu. Opowieści&amp;nbsp;Indii”, Carta Blanca, Warszawa 2011.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="color: #274e13;"&gt;&lt;b&gt;Zdjęcia z College Street w Kalkucie&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="color: #274e13;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-8vI2IDNari4/TyLAINq5wZI/AAAAAAAACQ8/5OR6dwc1VDw/s1600/coll.1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="231" src="http://4.bp.blogspot.com/-8vI2IDNari4/TyLAINq5wZI/AAAAAAAACQ8/5OR6dwc1VDw/s320/coll.1.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.westbengaltourism.gov.in/web/guest/heritage"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-G-29bKrho4k/TyLAo5tzuUI/AAAAAAAACRE/EnC0lnCEDlU/s1600/College+Street+Book+Stalls1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="237" src="http://1.bp.blogspot.com/-G-29bKrho4k/TyLAo5tzuUI/AAAAAAAACRE/EnC0lnCEDlU/s320/College+Street+Book+Stalls1.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://humungous.sulekha.com/blog/post/2007/04/kolkata-my-love-2.htm"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-nbN4l5RnPOg/TyLEMKD5UOI/AAAAAAAACRM/hMeeucwl8go/s1600/college2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/-nbN4l5RnPOg/TyLEMKD5UOI/AAAAAAAACRM/hMeeucwl8go/s320/college2.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.flickriver.com/groups/16-ana-bangaliana/pool/interesting/"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-902032992022285191?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/902032992022285191/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2012/01/indyjski-patchwork.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/902032992022285191'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/902032992022285191'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2012/01/indyjski-patchwork.html' title='Indyjski patchwork'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-tNJqVEsTBQo/TyK-cxGaJ_I/AAAAAAAACQ0/cKb26me7Xrs/s72-c/lalkiwogniu.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-4857440431195084396</id><published>2012-01-20T15:29:00.001+01:00</published><updated>2012-02-05T15:07:56.644+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzienniki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='2012'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='LubimyCzytać'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='egzemplarz recenzencki'/><title type='text'>Potyczki z Maestro Gombrowiczem</title><content type='html'>&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-j_GlTbNvxXA/Txl5E8LNoyI/AAAAAAAACQs/yemQCgsksR8/s1600/dzienniki_gombro.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" nfa="true" src="http://2.bp.blogspot.com/-j_GlTbNvxXA/Txl5E8LNoyI/AAAAAAAACQs/yemQCgsksR8/s200/dzienniki_gombro.jpg" width="128" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka.php?ID=2318&amp;amp;PHPSESSID=89993e7943922a79995f2657c3102278"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: center;"&gt;&lt;strong&gt;Witold Gombrowicz „Dzienniki 1953-&lt;metricconverter productid="1969”" w:st="on"&gt;1969” (s. 996)&lt;/metricconverter&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Rozgrzewka&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Lektura i recenzja „Dzienników” Gombrowicza to jak walka w ringu z Muhammadem Ali. Moja waga kogucia kontra waga ciężka Mistrza Gombrowicza. Potyczka nierówna, lecz nad wyraz satysfakcjonująca. Lektura najnowszego, jednotomowego wydania „Dzienników” to niebagatelne i wyjątkowe czytelnicze doświadczenie. Intelektualne zmagania, które mimo początkowych, dość mocnych ciosów w postaci trudnej i wymagającej narracji, w ostateczności niosą za sobą radość ze zrozumienia reguł gry - uchwycenia tonu i filozofii tego wielkiego i niezrównanego polskiego pisarza. Lektura zapisków to nieprzeciętne doświadczenie warte wysiłku – potu i krwi.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;"Jestem niesmacznym snobem!"&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Z Gombrowiczem jest tak, że albo się go uwielbia, albo przeklina i nienawidzi. W tych samych kryteriach można rozpatrywać jego twórczość. W obu przypadkach nie ma miejsca na uczucia pośrednie. „Dzienniki” pisarza, jak słusznie zresztą zauważył w posłowiu Jerzy Franczak, to &lt;em&gt;opus magnum&lt;/em&gt; pisarza, „klucz i korona wszystkiego, co napisał” (za: J. Błońskim), stanowią przede wszystkim prawie tysiąc stronicową wykładnie szeroko pojętej filozofii i twórczości autora „Ferdydurke”. Pisane przez prawie szesnaście lat (1953-1969) znacząco odbiegają od definicji gatunku. Próżno w pracy Gombrowicza szukać spontanicznych zapisków, czy chociażby dat. Pisarz to doskonały gracz, który bawiąc się z czytelnikiem według teoretyczne ustalonych zasad, łamie je z pełna premedytacją, pozostawiając odbiorcę samemu sobie – tym samym zmuszając go do intensywnej i samodzielnej pracy umysłowej. Gombrowicz bowiem nie pozostawia złudzeń, kto jest głównym rozgrywającym w tej walce. „Dzienniki” rozpoczynają się od słynnych słów: „Ja. Wtorek Ja. Środa Ja. Czwartek Ja.” – to on – wszechwładny demiurg jest głównym bohaterem opowieści – starannie przemyślanej i wykreowanej. Tu nie ma miejsca na przypadek. Tu wszystko odbywa się w opozycji „ja i świat”. Widzimy Gombrowicza takiego, jakim on chce, aby go widzieć. Autor nie boi się prowokować. Powołując się na swoje znakomite, szlacheckie pochodzenie, jednocześnie opowiada się za porzuceniem formy i konwenansu. Szczególnie, jeśli chodzi o szeroko rozumiana polskość. Nie pozostawia suchej nitki na kolosach polskiej prozy i poezji. Dostaje się więc Wyspiańskiemu, Tuwimowi, Przybyszewskiemu, a nawet Sienkiewiczowi. Burza jaką wywołuje „Trans-Atlantyk” jest precedensem w historii naszej literatury. Tekst kpi z tradycji romantyzmu, za nic ma wszelkie świętości. Prace naszych rodzimych pisarzy Gombrowicz określa mianem „skapcaniałych i zaściankowych”. Radykalizm autora ”Kosmosu” ma teoretycznie zmusić rodaków to wyzwolenie się z Formy, pustych Idei, ułatwić osiągnięcie europejskiego poziomu twórczości rozumianego jako uniwersalizm literacki, lecz spotyka się przede wszystkim z oporem i agresją. Władza ludowa, artyści nadworni nie lubią i nie akceptują autora „Operetki”, uderza on bowiem w najczulsze struny ideologii komunizmu i wyrasta ponad swoja epokę. Nie kisi się w rodzimym piekiełku, dostrzega szerszy kontekst, okupiony jednakże wyrzeczeniami i walką o przetrwanie. Jak sam o sobie pisze: „Dziś obudziłem się w rozkoszy, że nie wiem co to nagroda literacka, że nie znam honorów oficjalnych, kresów publiczności i krytyki, że nie jestem „nasz”, że wszedłem do literatury – arogancki i kpiący. Ja jestem self made man literatury!”. Nie banalny i niedefiniowalny. Ten sposób funkcjonowania w świecie literackim do dziś wzbudza skrajne emocje. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;„Im mądrzej, tym głupiej, czyli przeklęte potomstwo Joyce’a!”&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Wielość tematów i problemów które w swych „Dziennikach” porusza Gombrowicz jest naprawdę ogromna. Wyczulony na aktualne trendy i zjawiska w kulturze polemizuje chociażby z egzystencjalizmem, strukturalizmem, purytanizmem językowym, religijnością, teorią sztuki i ideą nauki. Samodzielność i konsekwencja w kreowaniu własnych poglądów jest bez wątpienia godna podziwu. Gombrowicz nie boi się mówić o „tresurze”, która odbiorca przechodzi aby bezkrytycznie podziwiać sztukę, o braku samodzielnego myślenia, o ideach, które są według niego ułatwieniem, pewnym schematem. Jak pisze: „Pytanie, które stawiam katolikom nie jest: jakiego Boga wyznają, a tylko: jakimi pragną być ludźmi?”. Gardzi współczesną nauką, która w mniemaniu pisarza, nie zwraca uwagi na wyjątkowość pojedynczego człowieka. Daleki jest od uwielbienia Joyce’a. Literatura bowiem to nie „mdła i letnia zupka” – wymaga wigoru i potencjału. Jak konkluduje: „Nie ma wyboru: Można tylko pisać jak Rabelais, Poe, Heine, Racine lub Gogol – albo wcale”. Nie wielu zatem znajdzie się w mniemaniu pisarza godnych uwagi. Czesław Miłosz, Bruno Schulz, Leopold Tyrmand (genialna opinia na temat „Złego”: „Tyrmand! Talent! To jak warszawska bosa dziwka w oczach wyrostka, jak tłusta warszawska kuchta w oczach uczniaka, jak k... pijana w oczach ulicznika! Brud i taniocha – a pożądane i zachwycające!”) – garstka wybranych, oczywiście nie bez zastrzeżeń, polskich autorów, którzy dostąpili łaski uznania. Wyjątkowy zaszczyt.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;„A kuku!”.&lt;/em&gt; Koniec walki&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;„Pajac, kpiarz, mędrzec, oszust, odkrywca, blagier, przewodnik…Racjonalista, metafizyk, buntownik, prostaczek, perwers… Sto twarzy, a każda z nich prawdziwa” tak opisuje Gombrowicza wspomniany już wyżej Jerzy Franczak. Bezdyskusyjnie – wielowątkowy, nieuchwytny i niepokojący Maestro. Dla każdego odbiorcy inny, wyjątkowy. Czytając „Dzienniki” można odnieść wrażenie, że ma się do czynienia z dziełem świeżym, wciąż aktualnym, na wskroś ironicznym, zdystansowanym i wielowymiarowym którego jednorazowa lektura musi pozostawić niedosyt. Dlaczego spotkanie &lt;em&gt;face to face&lt;/em&gt; z jednym największych polskich pisarzy warto powtórzyć raz, drugi, trzeci? Ponieważ właśnie wtedy można uniknąć intelektualnego nokautu lub, dla większych optymistów – wygrać walkę wbrew przewidywaniom bukmacherów. Owocnej lektury!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;***&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Wszystkie cytaty pochodzą z: Witold Gombrowicz „Dzienniki 1953-&lt;metricconverter productid="1969”" w:st="on"&gt;1969”&lt;/metricconverter&gt;, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2011.&lt;/div&gt;&lt;div align="center" style="text-align: justify;"&gt;﻿&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;Recenzja&amp;nbsp;opublikowana na portalu&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/"&gt;"Lubimy Czytać"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif; margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="46" src="http://2.bp.blogspot.com/-c9O7ECEp6oY/Tku3KB956aI/AAAAAAAACIA/XXAC-jQMHw4/s200/lc_logo.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-4857440431195084396?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/4857440431195084396/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2012/01/potyczki-z-maestro-gombrowiczem.html#comment-form' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/4857440431195084396'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/4857440431195084396'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2012/01/potyczki-z-maestro-gombrowiczem.html' title='Potyczki z Maestro Gombrowiczem'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-j_GlTbNvxXA/Txl5E8LNoyI/AAAAAAAACQs/yemQCgsksR8/s72-c/dzienniki_gombro.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-2886233610554260266</id><published>2012-01-18T20:55:00.003+01:00</published><updated>2012-02-24T10:09:32.696+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lektury Reportera;'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='2012'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='felieton'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='varia'/><title type='text'>„Gdyby nie znała ortografii, żyłaby do dziś”, czyli słów kilka o dziennikarstwie</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-RUkzBw6V3rM/TxcjSb10O_I/AAAAAAAACQk/vzgd0D3wJto/s1600/anegdoty.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-RUkzBw6V3rM/TxcjSb10O_I/AAAAAAAACQk/vzgd0D3wJto/s200/anegdoty.jpg" width="120" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;„Anegdoty dziennikarskie” Elżbieta Ciborska (s. 213)&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Dziennikarstwo to niełatwy fach.Praca pod wpływem presji okupiona olbrzymim stresem. W przypadku tego zajęcianie trudno o pomyłkę. Dziennikarskie wpadki, kuriozalne przejęzyczenia, błędy iawarie techniczne nie należą do zjawisk rzadkich. Powstają również, i towywołuje już nie tylko uśmiech, ale również pewną dozę dezaprobaty, nie tylko wstudiu telewizyjnym, w relacjach na żywo, ale często rodzą się w redakcjachmniej lub bardziej szanowanych i uznanych tytułów prasowych. Gafy i pomyłkiwywołują uśmiech na twarzy zarówno wśród odbiorców – widzów i czytelników, aletakże wśród kolegów redaktorów. Zapamiętywane i przekazywane z pokolenia napokolenie stanowią nie tylko dowód zagubienia, zdenerwowania, stresogennegośrodowiska pracy, lecz również są świadectwem czasu w którym powstały.Najlepsze z najlepszych, te powstałe już w okresie II Wojny Światowej, zebraław tomie &lt;b&gt;„Anegdoty dziennikarskie”&lt;/b&gt; Elżbieta Ciborska.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Autorka od lat redaktorprowadząca kwerendy prasoznawcze w swojej książce zawarła szerokie spectrumanegdot i ciekawostek. Te pierwsze zatytułowane „Okruszki humoru heroicznego”dotyczą zdarzeń wojennych i naprawdę niezwykłego poczucia dystansu i humoruwięźniarek, które założywszy Radio Majdanek żartują z własnego położenia –śmiejąc się z obozowej, wyszczuplającej mody. Kolejne anegdoty pochodzą zokresu teoretycznie najbardziej sprzyjającego tego typu „zdarzeniom”– PolskiejRzeczypospolitej Ludowej. Obok takich znanych haseł jak „Podaj cegłę”, „Kobietyna traktory” w publikacji autorki znalazło się również miejsce na„niebagatelne” sformułowanie ze stron polskich prasy, chociażby „Dyrektor jestjak kartofel – jak go w tym roku nie zjedzą, to go w przyszłym posadzą”(„Dziennika Zachodni” – 1962 r.), czy zapisów telewizyjnych – słynnewystąpienie Bronisława Pawlika, który prowadząc w 1963 roku program dla dzieci„Miś z okienka” po, jak już się wydawało, zakończonej emisji rezolutnie iochoczo stwierdził: „A teraz kochane dzieci pocałujcie mnie wszystkie w dupę!”.Same tytuły ówczesnych gazet&amp;nbsp; to równieżniezwykłe spektrum umiejętności językowych ówczesnych redaktorów „Ile bułkizmieści się w pasztecie?” („Nowości”, 1979 r.), „Cały przyrost zatrudnieniapokryty został kobietami” („Głos Koszaliński”, 1968), „Księżniczka okazała siępawianem” (Trybuna Opolska”, 1973 r.), czy złowieszcze memento dla wszelkiejmaści polonistów „Gdyby nie znała ortografii, żyłaby do dziś” (KurierSzczeciński, 1976 r.). Wielobarwność i różnorodność akrobatyki lingwistycznejówczesnych redaktorów dziś może wywoływać uśmiech, szczególnie wśród młodszychkolegów, lecz właśnie oni powinni pamiętać, że nie tylko tamten okres byłobfity w tego typu kwiatki. Wystarczy spojrzeć na tytuły dzisiejszych czołowychtabloidów „Faktu” lub „Super Ekspresu”. A i telewizja nie pozostaje w tyle –słynne już „wystąpienie” Kamila Durczoka i jego troska o prządki w studiu TVN…Przykłady można mnożyć w nieskończoność.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Lektura&lt;b&gt; „Anegdot dziennikarskich”&lt;/b&gt;to interesujące doświadczenie. Kawał historii polskiego prasy i telewizji,kilka niezwykły i nieprzeciętnych opowieści o ludziach i zdarzeniach.Świadectwo bogatej wyobraźni i całkiem ludzkich omyłek. Jednym słowem -niebagatelna i ciekawa rozrywka od pierwszej aż po ostatnią stronę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;***&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Wszystkie cytaty pochodzą z„Anegdoty dziennikarskie”, zebrała i komentarzami opatrzyła Elżbieta Ciborska,Oficyna Wydawnicza „Stopka”, Łomża 2011.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;o:p&gt;***&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Za książkę dziękuję portalowi&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.lekturyreportera.pl/"&gt;"Lektury reportera"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.lekturyreportera.pl/"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-D4Dg5NIXjOU/TgbvDF6YwAI/AAAAAAAACEc/TOTd9lcSR9M/s1600/Logo+Lektury+Reportera-05.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-2886233610554260266?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/2886233610554260266/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2012/01/gdyby-nie-znaa-ortografii-zyaby-do-dzis.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/2886233610554260266'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/2886233610554260266'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2012/01/gdyby-nie-znaa-ortografii-zyaby-do-dzis.html' title='„Gdyby nie znała ortografii, żyłaby do dziś”, czyli słów kilka o dziennikarstwie'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-RUkzBw6V3rM/TxcjSb10O_I/AAAAAAAACQk/vzgd0D3wJto/s72-c/anegdoty.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-4587240259840589882</id><published>2012-01-11T22:08:00.002+01:00</published><updated>2012-01-11T22:11:50.736+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='2012'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura amerykańska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klasyka literatury'/><title type='text'>Proza jak blizna</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-b6sBQWaUItM/Tw35BKefPmI/AAAAAAAACQY/RkFnvQjmWeU/s1600/grapse.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-b6sBQWaUItM/Tw35BKefPmI/AAAAAAAACQY/RkFnvQjmWeU/s200/grapse.jpg" width="122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://bibliotekabibliofilki.blogspot.com/2011/05/grona-gniewu-john-steinbeck.html"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;"Grona gniewu" John Steinbeck (s. 703)&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Wiele już słów zużyto dointerpretacji genialnej (nie bójmy się tego słowa!) i ponadczasowej powieści Steinbecka.I za prawdę trudno się dziwić. Bo oto zaistniało w mej świadomości (zaprawdę żałuję,że tak późno) arcydzieło, którego odbiór wymaga kontemplacyjnej ciszy inabożnego skupienia. To książka z rodzaju tych na którą czeka się całe życie,okupując drogę poznania marnymi i podrzędnymi tekstami. Perełka literacka.Majstersztyk pisarski. Kłaniam się w pas Panie Steinbeck!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;„Grona gniewu”&lt;/b&gt; to opowieść którejakcja przypada na czas Wielkiego Kryzysu - lata &amp;nbsp;20. i 30. XX wieku. Amerykańska rodzina Joadóww wyniku kłopotów materialnych, ale również postępującego w zawrotnym tempie rozwojuprzemysłowego, zmuszona jest opuścić własną ziemię i przenieść się z Oklahomydo Kalifornii. Wszędobylski i bezlitosny kapitalizm zmusza bohaterów, ale takżetysiące innych niezamożnych farmerów do sprzedaży całego majątku i wędrówkę dopotencjalnej ziemi obiecanej. Jednakże niedługo, rzekomy raj, okaże się ułudą imrzonką a każdy kolejny dzień stanie się dla rodziny Joadów walką o przetrwanie.Kalifornijscy przedsiębiorcy bez skrupułów wykorzystają biedną i bezbronną masęmigrujących ludzi. Dla nich najważniejszy okaże się zysk, nawet kosztem śmiercigłodowej współobywateli.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Praca Steinbecka to dziełowybitne stanowiące przede wszystkim manifest antykapitalistyczny. Życiepojedynczego człowieka nie stanowi żadnej wartości. Ameryka w książce autorajawi się jako miejsce przeklęte a podróż bohaterów to rozpaczliwa odyseja wposzukiwaniu szczęścia. W powieści historia rodziny Joadów stanowi swoiste exemplum– początkowa nadzieja na lepszą, bogatszą egzystencje, następnie etap rozpaczyi poniżenia, w końcu utrata nadziei. To obraz tego w jaki sposób przemianyspołeczne i ekonomiczne wpływają na strukturę rodziny a w konsekwencji namoralność całego społeczeństwa.&lt;b&gt; „Grona gniewu”&lt;/b&gt; to memento w którym obok fabularnychwątków powieści znalazły się także fragmenty poświęcone ówczesnej, szerzejrozumianej sytuacji na amerykańskiej prowincji, stanowiące ważne uzupełnieniefabularnej struktury książki.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Warto także przyjrzeć się bohaterkomtekstu. To właśnie kobiety, w chwilach największego kryzysu, okazują sięsilniejsze od zrozpaczonych i bezradnych mężczyzn. Matka Joadów, która podczasniekończącej i beznadziejnej podróży przejmuje dowodzenie, do końca będziepróbowała walczyć. Ta mądra i bezkompromisowa postać zrozumie, że jedynąwartością jest i pozostanie rodzina. Dopóki wszyscy będą trzymać się razem –istnieje szansa na przeżycie. To także jej córka Rosasharn, która w chwilinajwiększego kryzysu zdobędzie się na wyjątkowy &amp;nbsp;i bohaterski gest. Gest, który otworzy kluczdo licznych interpretacji dzieła. Czytelnik kończący ostatnie zdanie zmuszony zostajedo refleksji i ponownej analizy tekstu. Autor wysoko podnosi poprzeczkępotencjalnemu odbiorcy.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Takich książek, takich arcydziełdziś się nie pisze (ależ się narażam!). Proza soczysta. Problematyka niezwykleważna. Życie i śmierć. &lt;b&gt;„Grona gniewu”&lt;/b&gt; odbiera się każdym pojedynczym zmysłem.Rozpacz namacalna, która dociera do odbiorcy z każdej strony. Ta książka żyje ibezczelnie wdziera się w zakamarki umysłu. Ale przede wszystkim, co stanowi osile prozy Steinbecka, tej książki się nie zapomina – nigdy!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-4587240259840589882?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/4587240259840589882/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2012/01/proza-jak-blizna.html#comment-form' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/4587240259840589882'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/4587240259840589882'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2012/01/proza-jak-blizna.html' title='Proza jak blizna'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-b6sBQWaUItM/Tw35BKefPmI/AAAAAAAACQY/RkFnvQjmWeU/s72-c/grapse.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-6153935003719976901</id><published>2012-01-06T21:22:00.001+01:00</published><updated>2012-01-06T21:22:10.313+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='2012'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='egzemplarz recenzencki'/><title type='text'>Wirtuozeria prozatorska</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-7dPSbSWrdio/TwdNom0LSiI/AAAAAAAACQQ/NVaMCP3lJEY/s1600/hen_ok%25C5%2582adka.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-7dPSbSWrdio/TwdNom0LSiI/AAAAAAAACQQ/NVaMCP3lJEY/s200/hen_ok%25C5%2582adka.jpg" width="124" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.wab.com.pl/?ECProduct=1278&amp;amp;v=_tw"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Józef Hen „Szóste,najmłodsze i inne opowiadania”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Michał Komar uważa, że Józef Henjest mistrzem opowiadań. Trudno z tym stwierdzeniem polemizować. Czytającznakomity zbiór tekstów zawartych w tomie „Szóste, najmłodsze i inneopowiadania” nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Hen jest nie tylko wirtuozemtej krótkiej prozatorskiej formy, ale również doskonały znawcą ludzkiego sercai rozumu. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;„Szóste, najmłodsze…” to zbiórdwudziestu siedmiu opowiadań pisanych w latach 1948-2011. Stanowi symptomatycznespectrum tematów i problemów charakterystycznych dla danego czasu, epoki a coza tym idzie, również dla człowieka. Książka podzielona jest na trzy części.Pierwsza z nich zatytułowana „Bokser i śmierć” zawiera głównie teksty z okresuwojennego i powojennego. Znane już chociażby z filmu w reżyserii KazimierzaKutza „Krzyż Walecznych”, publikowane już we wcześniejszych tomach. Druga część„Powiernik serc” zawiera tekst w których centrum fabularne stanowią problemycałkiem ludzkie – miłostki i miłości, rozczarowanie i rozwody, emocje ifascynacje erotyczne. Trzecia ostatnia „Niebo naszych ojców” zawierającatytułowe opowiadanie – to zaskakujący finał - pełen całkiem ludzkich słabości orazpowrotów do wartości podstawowych, okraszonych (o dziwo!) niebagatelnym humorem.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Z całości zbioru trudno wybrać tenajlepsze, wyróżniające się. Ponieważ wszystkie wydają się idealnie skrojone,istotne i niebagatelne. Warto na pewno zatrzymać się przy obozowych iwojennych, chociażby ze względu na rangę problematyki. Chociażby takie jak „Bokseri śmierć”, w którym główny bohater otrzymuje od przekornego losu niebagatelnąszansę – sparingi z niemieckim komendantem obozu koncentracyjnego co ratuje goprzed niechybna śmiercią. Czy pełna dystansu i ironii,&amp;nbsp; historia pewnej młodej wdowy, która nijak niemoże i nie chce wpasować się w rolę szanownej matrony, strażniczki pamięci mężabohatera, &amp;nbsp;utrwalonej w tekście „Wdowa”. Należyrównież wspomnieć o tych „środkowych”, które są efektem pewnego eksperymentuautora – płatna oferta powiernika ludzkich problemów, czego efektem jest m.in.wybitny tekst „Człowiek, który zmarnował swoje życie” o mężczyźnie, którygoniąc za złudzeniami, podążając fałszywym tropem zaprzepaścił szansęszczęśliwego i samowystarczalnego życia. W końcu dwa ostatnie. Tytułowe -zaskakujące i innowacyjne -traktujące o ideologii faszyzmu - poświęcone,rzekomo uratowanej córce Goebbelsa. I wspomniane już wyżej zamykające tom –„Długa chyża łódź” o niewyobrażalnej sile miłości.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Teksty Hena to literacki majstersztyk.Autor doskonale radzi sobie ze specyficzną i szalenie trudną prozatorskąmaterią jaką jest opowiadanie. Zwięzłe i wyczerpujące historie doskonale oddajązłożoność czasu w którym powstały. Treści zawarte w tomie „Szóste, najmłodsze…”to nie tylko przegląd polskiej mentalności uchwyconej w kontekściehistorycznym, ale również wspaniały i godny szczególnej uwagi zbiór pewnychuniwersalnych prawd dotyczących jednostki w ogóle. &amp;nbsp;Dlatego warto – dla lepszego poznania izrozumienia.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Za książkę dziękuję &lt;a href="http://www.wab.com.pl/"&gt;Wydawnictwu W.A.B.&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #073763;"&gt;W ramach uzupełnienia lektury polecam również film w reż.&amp;nbsp;Kaźmierza&amp;nbsp;Kutza&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object height="208" width="350"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/pH7QGs72E48?version=3&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/pH7QGs72E48?version=3&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" width="350" height="208" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #274e13;"&gt;Oficjalnie ogłaszam zamknięcie roku 2011.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #274e13;"&gt;Recenzja "Gron gniewu" należy już do roku 2012&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-6153935003719976901?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/6153935003719976901/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2012/01/wirtuozeria-prozatorska.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/6153935003719976901'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/6153935003719976901'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2012/01/wirtuozeria-prozatorska.html' title='Wirtuozeria prozatorska'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-7dPSbSWrdio/TwdNom0LSiI/AAAAAAAACQQ/NVaMCP3lJEY/s72-c/hen_ok%25C5%2582adka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-8842882159726069331</id><published>2012-01-04T21:35:00.000+01:00</published><updated>2012-01-04T21:36:05.540+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='2012'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura amerykańska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='egzemplarz recenzencki'/><title type='text'>Proza rozrywkowa</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-2tFvdiqqESI/TwS3WkYoszI/AAAAAAAACQI/i-rg_mi1xTM/s1600/zaginiona_ksiega_okladka1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-2tFvdiqqESI/TwS3WkYoszI/AAAAAAAACQI/i-rg_mi1xTM/s200/zaginiona_ksiega_okladka1.jpg" width="126" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.salonkulturalny.pl/%E2%80%9Ezaginiona-ksiega-z-salem%E2%80%9D-%E2%80%93-nowosc-z-niebieskiej-studni/"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;„Zaginiona księga z Salem” Katherin Howe&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Proza rozrywkowa, czyli proza wpisującasię w nurt popkultury to taka, która ma za zadanie dostarczyć przede wszystkimrozrywki. I dobrze powiedziałby pewnie Umberto Eco. I zacnie mówię również ja.Niechaj będzie. Tekst prosty i nie wymagający. Taki też jest czasami potrzebny.Książka na jeden wieczór, góra dwa podczas którego nie musimy wytężać umysłu,tylko płynąc z nurtem opowieści i ewentualnie wypić kubek kakao lub wzależności od preferencji szklaneczkę whisky. Przedstawicielką takiejliteratury jest niewątpliwie książka „Zaginiona księga Salem” Katharine Howe.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Powieść amerykańskiej pisarkizawiera wszystkie elementy bestsellera tj. mądrą, piękną i dobrą głównąbohaterkę imieniem Connie (cóż za igraszka konwencją kultury – kalokagatia!),jest i miejsce na czary oraz magię (nasza prze-wspaniała postać pierwszoplanowaokazuje się być potomkinią kobiety oskarżonej o czary w głośny procesie z Salem),jest igraszka historią i czasem fabularnym – raz mamy szansę przebywać w XVIIwieku a raz w XX, jest także zła i demoniczna osobowość i w końcu, w tymniezbyt opasłym tomie, znalazło się również miejsce na wielką i spełnioną rzeczjasna miłość (choć oczywiście nie obyło się bez komplikacji). I tajemnica –zapomniałabym o tajemnicy, która nijak nie trzyma w napięciu i niepewności,gdyż zakończenie tej ksiązki może być tylko jedno: happy end! &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;A sam fabuła, no cóż, streścić jąmożna w kilku zdaniach. Connie, doktorantka historii Cambridge, otrzymuje wspadku po babce tajemniczy dom. Jak się niedługo okazuje bohaterka posiadaniezwykły dar dziedziczony z pokolenia na pokolenie. Niedługo po zamieszkaniu wstarej rezydencji pozna przystojniaka i będzie starała odnaleźć tytułowy tom –tajemniczą księga w której spisane są różnorodne metody uzdrawiania, choć dlaniektórych księga będzie stanowiła źródło wiedzy na temat legendarnego kamieniafilozoficznego. Potem jest kilka drak i potyczek, ale wszystko kończy sięszczęśliwie – odnaleziony spokój i ukojenie w ramionach ukochanego.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Mimo małego czytelniczegodyskomfortu jaki czuje się w trakcie lektury ksiązki Howe, to jednak możnaposmakować tej niezobowiązującej prozy. Dla kontrastu i wprawki w lepsze iwartościowsze teksty lub po prostu dla czyściutkiej rozrywki. Ale nie trzeba. Zasadniczo– na własna odpowiedzialność. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;o:p&gt;***&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Za książkę dziękuję &lt;a href="http://niebieskastudnia.pl/index.php"&gt;Wydawnictwu Niebieska Studnia&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-8842882159726069331?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/8842882159726069331/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2012/01/proza-rozrywkowa.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/8842882159726069331'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/8842882159726069331'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2012/01/proza-rozrywkowa.html' title='Proza rozrywkowa'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-2tFvdiqqESI/TwS3WkYoszI/AAAAAAAACQI/i-rg_mi1xTM/s72-c/zaginiona_ksiega_okladka1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-7207372679155541718</id><published>2012-01-03T13:29:00.000+01:00</published><updated>2012-01-03T13:29:30.407+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reportaż'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzienniki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='2012'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='LubimyCzytać'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='egzemplarz recenzencki'/><title type='text'>Podróż śladami rosyjskiego serca i sumienia</title><content type='html'>﻿﻿﻿ &lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-mqsbITenxpU/TwLzM1RqWuI/AAAAAAAACP8/rAV3NA4zK3g/s1600/z10780148X%252C--Dzienniki-kolymskie----Jacek-Hugo-Bader--wyd--Czarne.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" rea="true" src="http://2.bp.blogspot.com/-mqsbITenxpU/TwLzM1RqWuI/AAAAAAAACP8/rAV3NA4zK3g/s200/z10780148X%252C--Dzienniki-kolymskie----Jacek-Hugo-Bader--wyd--Czarne.jpg" width="123" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;[źródło]&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;﻿﻿ &lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;strong&gt;﻿﻿﻿﻿﻿Jacek Hugo-Bader "Dzienniki kolymskie"&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Dwoje bohaterów ma najnowsza książka Jacka Hugo-Badera: Paputczików - ludzi drogi, mieszkańców Kołymy oraz Trasę, inaczej zwaną Traktem Kołymski lub Magadańskim. Ci pierwsi &lt;em&gt;„towarzysze podróży, (…) z którymi jest ci po drodze (po rosyjsku – po puti).&lt;/em&gt; &lt;em&gt;Dosłownie i w przenośni”&lt;/em&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;to osoby będące potomkami więźniów sowieckich łagrów, którzy próbują koegzystować w tym „Złoty Sercu Rosji” lub inaczej – „Biegunie okrucieństwa”. I w końcu droga – trasa licząca &lt;metricconverter productid="2025 kilometrów" w:st="on"&gt;2025 kilometrów&lt;/metricconverter&gt;, która wyznacza kierunek podróży reportera – od Magadanu do Jakucka. Budowana przez zeków (były więźniów stalinowskiego piekła), stając się w ostateczności ich miejscem pochówku, cmentarzyskiem ludzi pracujących ponad siły w nieludzkich warunkach klimatycznych. Trakt przez ziemie naznaczoną niewyobrażalnym cierpieniem oraz niezwykli bohaterowie, którzy decydują się żyć na planecie Kołyma.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;W pracy Hugo-Badera tych dwoje wyżej wspomnianych wyznacza dynamikę i kształt reportażu. Droga jest przyczynkiem, a ludzie celem poszukiwań. To właśnie z ich perspektywy poznajemy postradziecki świat Kołymy.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Trasa - M56. Głusza, nieprzyjazny uścisk mroźnej aury, wertepy. Polski reporter podróżując bezdrożami azjatyckiej części Rosji, próbuje poznać i opisać człowieka, który decyduje się żyć na „Wyspie Kołyma”. W miejscu na wskroś nieprzyjaznym – nie tylko ze względu na warunki klimatyczne, ale także biedę, infrastrukturę, postsowiecką mentalność urzędników i współobywateli. Powodów, aby zrezygnować i wyjechać z tego miejsca na zawsze jest naprawdę wiele. Kołyma - postrzegana przez resztę Rosjan jako odmienna rzeczywistość, inna planeta, gdzie egzystencja wymaga nie lada odwagi i hartu ducha. Dlatego napotkani ludzie, bohaterowie reportażu wymykają się wszelkim konwenansom. Z pozoru ponurzy, zamknięci w sobie, przy bliższym spotkaniu zyskują. Stają się szczerzy, otwarci, gotowi do pomocy. „Zwyczajny ludzie ” – Bader skupia się przede wszystkim na nich. Zresztą jak sam pisze: &lt;em&gt;"Boże, a jakie tu wspaniałe gęby: zwykłe, dobre, szczere, jasne, otwarte, śmiałe, chociaż poorane przez życie. Oczy mądre, uważne, badawcze, ale bardzo pogodne, a nawet figlarne. Uwielbiam tych ludzi. Jaki ja jestem szczęśliwy, że wyjechałem z miasta".&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;To właśnie na tych wyjątkach ludziach oparta została opowieść autora. To im oddaje głos, to w końcu z ich perspektywy poznajemy Kołymę. Niezwykłą i na wskroś subiektywną. Hugo–Bader z godną siebie przenikliwością i darem reporterskim szpera w prawdziwej, rosyjskiej duszy, zakonserwowanej hektolitrami wypitej wódki, taniego spirytusu, gdzie serce jest na wskroś otwarte (reporter podczas swojej podróży tylko raz płacił za przewóz!) i gotowe do okazywanie przyjaźni. Z drugiej jednakże strony ta dobra, rosyjska dusza to również często złość, nienawiść i wszędobylskie złodziejstwo. Choćby przywołać ulubione powiedzonko rosyjskie: &lt;em&gt;"Nie kradną, tylko biorą, co źle leży".&lt;/em&gt; Bader daleki jest od idealizacji bohaterów.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Na początku "Dzienników kołymskich" reporter pisze, że nie chce powracać do okrutnej i przeraźliwej przeszłości, chce się przede wszystkim skupić na teraźniejszości. Jednak piętno łagrów daje o sobie znać w każdym miejscu, na każdym kilometrze drogi, w każdym człowieku. Potomkowie łagierników, zeków, to ludzie noszący w sobie wiele historii, absurdalnych wyroków na które zostali skazani ich przodkowie - jak chociażby ten za pobyt i szpiegostwo, który otrzymał były więzień niemieckiego obozu koncentracyjnego! Ogrom tragedii przytłacza. Jak pisze Hugo-Bader o „budowniczych” Kołymy: &lt;em&gt;"Bo to ludzie wyjątkowi – oni widzieli dno życia, w łagrze przeszli granice, poza którą rozpada się wszelka dusza. Ale najbardziej będę chciał usłyszeć, co było później, jak z takim oświadczeniem żyć. Jak oni żyli?".&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Kołyma oddycha historią (koniecznie zatem warto przed lekturą tej książki zapoznać się z pracami Sołożnicyna, Applebaum oraz Szałamowa. Zresztą „Opowiadania kołymskie” towarzyszą reporterowi podczas całej podróży). Tu prawie wszystkie napotkane osoby są jej ofiarami. A każda kolejna opowieść, jak pisze autor, jest bardziej niezwykła od poprzedniej.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Droga, czyli opowieść Badera utkana jest z ludzkich rozmów, gawęd człowieczych. To wyjątkowe, luźne impresje. Zresztą, jak sama struktura dziennika nakazuje – to emocje spisane pod wpływem zdarzeń dnia codziennego. Jest tu zatem miejsce na opis pijackich libacji (w ciągu 36 dni autor uczestniczył w 19 – jak sam pisze – "&lt;em&gt;tęgich popijawach"&lt;/em&gt;), „kultury i tradycji” spożywania wysokoprocentowego trunku, rodzinnych tragedii, spotkań z żarłocznymi i groźnymi niedźwiedziami, noclegu u córki Jeżowa. A to wszystko poza granicami sacrum i profanum. W samym środku rosyjskiej duszy. W samym środku rosyjskiej głuszy.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;"Wład opowiada mi za krzaków, w które runął, idąc się wysikać. Że patrzę na Rosję ze swojego małego, kulawego, europejskiego taborecika i że jak Rosjanie potępią swoją przeszłość, to nic nie zostanie. Historia ich niełatwa. Łatwo obsikać sobie dwa palce – mówi filozoficznie Wład i znowu przewraca się w krzaki".&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Wszystkie cytaty pochodzą z: &lt;em&gt;"Dzienniki kołymskie",&lt;/em&gt; Jacek Hugo-Bader, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2011&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;﻿&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;Recenzja&amp;nbsp;opublikowana na portalu&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/"&gt;"Lubimy Czytać"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="46" src="http://2.bp.blogspot.com/-c9O7ECEp6oY/Tku3KB956aI/AAAAAAAACIA/XXAC-jQMHw4/s200/lc_logo.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-7207372679155541718?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/7207372679155541718/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2012/01/podroz-sladami-rosyjskiego-serca-i.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/7207372679155541718'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/7207372679155541718'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2012/01/podroz-sladami-rosyjskiego-serca-i.html' title='Podróż śladami rosyjskiego serca i sumienia'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-mqsbITenxpU/TwLzM1RqWuI/AAAAAAAACP8/rAV3NA4zK3g/s72-c/z10780148X%252C--Dzienniki-kolymskie----Jacek-Hugo-Bader--wyd--Czarne.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-4024477581739220151</id><published>2012-01-02T17:39:00.001+01:00</published><updated>2012-01-02T17:40:04.953+01:00</updated><title type='text'>Wyniki konkursu - fotorelacja</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bardzo dziękuję za wszystkie zgłoszenia do konkursu w&amp;nbsp;którym&amp;nbsp;nagrodą była książka &lt;b&gt;&lt;a href="http://godsavethebook.blogspot.com/2011/12/polarni-herosi-i-heroiny.html"&gt;Keri Herbert "Żony polarników"&lt;/a&gt;.&lt;/b&gt; Było ich naprawdę wiele! Oczywiście sierotką&amp;nbsp;losującą i&amp;nbsp;komisją nadzorującą była Kota Antonina. Lecz tym razem troszkę&amp;nbsp;się&amp;nbsp;ociągała...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;1.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-wyrIrHvxvxk/TwHXGbEIgdI/AAAAAAAACNY/KllaT52_wS4/s1600/SDC10103.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="230" src="http://2.bp.blogspot.com/-wyrIrHvxvxk/TwHXGbEIgdI/AAAAAAAACNY/KllaT52_wS4/s320/SDC10103.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #660000; font-size: small;"&gt;Przygotowania - Antonina i maszyna losująca&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;b&gt;2.&lt;/b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-F3g0GceFbNs/TwHXl9qqaFI/AAAAAAAACNk/PS2cdl7-b64/s1600/SDC10104.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-F3g0GceFbNs/TwHXl9qqaFI/AAAAAAAACNk/PS2cdl7-b64/s320/SDC10104.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: #783f04;"&gt;Sprawdzanie losów i maszyny&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;3.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Utee_kWxDrA/TwHZG2gCKjI/AAAAAAAACOg/ZCDBK3fp8lM/s1600/SDC10106.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="241" src="http://1.bp.blogspot.com/-Utee_kWxDrA/TwHZG2gCKjI/AAAAAAAACOg/ZCDBK3fp8lM/s320/SDC10106.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Przystępujemy&amp;nbsp;do losowania...&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;4.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-7ZaK6er328c/TwHZgX5altI/AAAAAAAACOs/n7qXN0Wrewg/s1600/SDC10108.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-7ZaK6er328c/TwHZgX5altI/AAAAAAAACOs/n7qXN0Wrewg/s320/SDC10108.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #073763; font-size: small;"&gt;Zbyt duża&amp;nbsp;odpowiedzialność... . Niech zrobi to Pańcia!&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;5.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-7cmE3chpjf0/TwHZzdAwnkI/AAAAAAAACO4/r0XeVcyvelU/s1600/SDC10109.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-7cmE3chpjf0/TwHZzdAwnkI/AAAAAAAACO4/r0XeVcyvelU/s320/SDC10109.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #20124d; font-size: small;"&gt;Ale emocje! Niech Pańcia będzie ostrożna!&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;6.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-HpxtCP7Eknk/TwHacgZ8s1I/AAAAAAAACPY/X2CBdZHEa48/s1600/SDC10110.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-HpxtCP7Eknk/TwHacgZ8s1I/AAAAAAAACPY/X2CBdZHEa48/s320/SDC10110.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;b style="font-size: medium;"&gt;&lt;span style="color: #7f6000;"&gt;Zbyt wiele wrażeń. Nie&amp;nbsp;mogę&amp;nbsp;na to patrzeć!&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;7.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-qE04Xc-3BqI/TwHa4Uy6F4I/AAAAAAAACPk/Tfa6hZE-NXc/s1600/SDC10122.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="264" src="http://1.bp.blogspot.com/-qE04Xc-3BqI/TwHa4Uy6F4I/AAAAAAAACPk/Tfa6hZE-NXc/s320/SDC10122.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;b style="font-size: medium;"&gt;&lt;span style="color: #4c1130;"&gt;I mamy&amp;nbsp;zwycięzce! PIEGUSKA!&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="color: #4c1130;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Nagroda trafia więc w&amp;nbsp;racę&amp;nbsp;&lt;a href="http://ksiazkojady.blogspot.com/"&gt;Pieguski&lt;/a&gt; (bardzo proszę o kontakt). &lt;span style="color: #0c343d;"&gt;Gratuluję!&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #274e13;"&gt;Jeszcze raz bardzo&amp;nbsp;dziękuję&amp;nbsp;wszystkim za udział i za życzenia!&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #4c1130;"&gt;POZDRAWIAM I ZAPRASZAM!&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-4024477581739220151?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/4024477581739220151/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2012/01/wyniki-konkursu-fotorelacja.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/4024477581739220151'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/4024477581739220151'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2012/01/wyniki-konkursu-fotorelacja.html' title='Wyniki konkursu - fotorelacja'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-wyrIrHvxvxk/TwHXGbEIgdI/AAAAAAAACNY/KllaT52_wS4/s72-c/SDC10103.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-2938783663629627293</id><published>2011-12-30T13:57:00.000+01:00</published><updated>2011-12-30T15:36:10.287+01:00</updated><title type='text'>Urodziny, podsumowanie i konkurs</title><content type='html'>&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-j2Bfyi6OJjU/Tv209Qe1z_I/AAAAAAAACNM/x3kH42-lwoI/s1600/birthday+vintage.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="181" src="http://2.bp.blogspot.com/-j2Bfyi6OJjU/Tv209Qe1z_I/AAAAAAAACNM/x3kH42-lwoI/s200/birthday+vintage.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.google.pl/imgres?q=birthday+vintage&amp;amp;um=1&amp;amp;hl=pl&amp;amp;biw=1280&amp;amp;bih=662&amp;amp;tbm=isch&amp;amp;tbnid=HF22KQV_fafTrM:&amp;amp;imgrefurl=http://ffffound.com/image/4bea1f19c4020a659addca8494b2e7d8b972fe83&amp;amp;docid=NviBaavCtKqp-M&amp;amp;imgurl=http://2.bp.blogspot.com/_mHFvfpGWEF8/TDnrqf7pxUI/AAAAAAAAB2I/yUUNb_1BcDU/s576/birthday%252Bvintage.jpg&amp;amp;w=461&amp;amp;h=576&amp;amp;ei=brP9Tsv1AsaA-waPyK21AQ&amp;amp;zoom=1"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #0c343d;"&gt;&lt;u&gt;&lt;br /&gt;&lt;/u&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #0c343d;"&gt;&lt;u&gt;URODZINY&lt;/u&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #0c343d;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierwszy post sygnowany nazwą &lt;b&gt;&lt;span style="color: #274e13;"&gt;"GOD SAVE THE BOOK"&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; umieściłam dokładnie 30 grudnia 2009 r. na platformie blox.pl. To były szalone początki, pełne emocjonalnych recenzji i przypadkowych lektur. Teraz, dwa lata później, jako bardziej świadomemu czytelnikowi rzadko zdarzają się lekturowe pomyłki. Zasługą tego stanu rzeczy jest przede wszystkim środowisko blogerskie. Wasze recenzje - pochwały i nagany książek. Jedno co pozostało z tamtego okresu to emocje. Wiele znaków interpunkcyjnych - w szczególności oto tego:&lt;b&gt; "!". &amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #274e13;"&gt;Dziękuję za te dwa lata. Za wszystkie komentarze i odwiedziny.&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #0c343d;"&gt;Proszę się częstować tortem!&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #0c343d;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #0c343d;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #0c343d;"&gt;&lt;u&gt;PODSUMOWANIE&lt;/u&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #0c343d;"&gt;&lt;u&gt;&lt;br /&gt;&lt;/u&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ten rok był dla mnie bardzo dobrym rokiem. Stabilizacja recenzencka - wspaniała współpraca z &lt;a href="http://www.lekturyreportera.pl/author/the_book/"&gt;&lt;b&gt;"Lekturami Reportera"&lt;/b&gt;&lt;/a&gt; i serwisem &lt;b&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/"&gt;"LubimyCzytać"&lt;/a&gt;.&lt;/b&gt; Artykuły dla &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.bibliotekawszkole.pl/index2.php"&gt;Biblioteki Centrum Informacji&lt;/a&gt;.&lt;/b&gt;&amp;nbsp; Świetni ludzie. Świetne lektury.&amp;nbsp;Świetna praca wśród książek.&lt;br /&gt;A co najważniejsze przyszły rok zapowiada się jeszcze lepiej...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie można chcieć więcej!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tym roku przeczytałam w sumie: &lt;b&gt;&lt;span style="color: #660000;"&gt;&lt;a href="http://godsavethebook.blogspot.com/p/20-lat-nowej-polski-w-reportazach-wedug.html"&gt;79 książek&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; (w tym jeszcze nie zrecenzowane 4: "Dzienniki kołymskie" Hugo-Badera, "Szóste, najmłodsze i inne opowiadania" Hena, "Zaginiona księga z Salem" Howe oraz kończone właśnie "Grona gniew" Steinbecka). W zeszłym roku liczba ta wyniosła 66, czyli odnotowałam znaczący progres.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przyszły rok zaczynam nowym wydaniem &lt;b&gt;"Dzienników" Gombrowicza&lt;/b&gt;. Zaczyna się smakowicie!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak już wspomniałam w tym roku miałam wyjątkowe szczęście do tekstów. Oto niezwykła i niebagatelna&amp;nbsp;dziesiątka. &lt;u&gt;Kolejność nie ma znaczenia&lt;/u&gt;:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://godsavethebook.blogspot.com/2011/12/porajmos-znaczy-holocaust.html"&gt;Lidia Ostałowska "Farby wodne"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://godsavethebook.blogspot.com/2011/05/kolor-czerwien-zapach-czerwien-wojna.html"&gt;Aleksijewicz Swietłana "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://godsavethebook.blogspot.com/2011/05/krew-z-krwi-jacek-dehnel-saturn.html"&gt;Jacek Dehnel "Saturn"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://godsavethebook.blogspot.com/2011/08/czesaw-m-opowiesc-biograficzna.html"&gt;Andrzej Franaszek "Miłosz. Biografia"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://godsavethebook.blogspot.com/2011/09/lem-i-mrozek-w-korespondencji-czyli.html"&gt;Lem i Mrożek "Listy"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://godsavethebook.blogspot.com/2011/08/niechaj-coelho-myje-stopy-rushdie.html"&gt;Salman Rushdie "Ostatnie westchnienie Maura"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://godsavethebook.blogspot.com/2011/01/boze-pokochaam-warszawe-i-paryz-o-zym.html"&gt;Leopold Tyrmand "Zły"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://godsavethebook.blogspot.com/2011/03/dwie-narracje-holocaustu-reportaz.html"&gt;Wojciech Tochman "Dzisiaj narysujemy śmierć"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://godsavethebook.blogspot.com/2011/07/dorosnac-wdo-podrozy.html"&gt;Paul Theroux "Wielki bazar kolejowy.Pociągiem przez Azję"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://godsavethebook.blogspot.com/2011/06/witaj-bombaju-wykrzycz-swoje-zycie.html"&gt;Suketu Mehta "Maximum City Bombaj"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Największa, osobista &amp;nbsp;i&amp;nbsp;czytelnicza&amp;nbsp;niespodzianka:&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://godsavethebook.blogspot.com/2011/07/kilka-sow-o-tym-jak-miosnik-literatury.html"&gt;"Czarnoksiężnik z Archipelagu" Ursula K. Le Guin&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;u&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #741b47;"&gt;Podsumowując:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Na dziesięć pozycji, aż siedem z kręgu literatury faktu (kto zna mojego bloga pewnie nie jest zaskoczony). Sześć polskich tytułów - tzn. polski rynek wydawniczy ma się dobrze :)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #4c1130;"&gt;&lt;u&gt;Postanowienia na przyszły rok:&lt;/u&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Więcej klasyki do cholerki! Jak na razie jestem na dobrej drodze :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="color: #0c343d;"&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;&lt;br /&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="color: #0c343d;"&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;&lt;br /&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="color: #0c343d;"&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;KONKURS&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: #0c343d;"&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;&lt;br /&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #0c343d;"&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;&lt;br /&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-jLXzUb3MLqQ/Tvn5WHiMR_I/AAAAAAAACNA/M0RTvTM6aFY/s1600/%25C5%25BCony+polarnik%25C3%25B3wjpg.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-jLXzUb3MLqQ/Tvn5WHiMR_I/AAAAAAAACNA/M0RTvTM6aFY/s200/%25C5%25BCony+polarnik%25C3%25B3wjpg.jpg" width="127" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.cartablanca.pl/produkty/272/zony-polanikow-siedem-niezwyklych-historii"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Są urodziny - muszą być i prezenty :) Do wygrania świetna książka&amp;nbsp;&lt;b style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://godsavethebook.blogspot.com/2011/12/polarni-herosi-i-heroiny.html"&gt;Keri Herbert "Żony polarników"&lt;/a&gt;.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;Każdą osobę zainteresowaną konkursem proszę o adnotacje w komentarzu do 1 stycznia 2012 roku do godziny 24.00. Nagroda zostanie wylosowana w poniedziałek 2 stycznia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #073763;"&gt;Zapraszam do udziału :)&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #783f04;"&gt;I proszę częstować się tortem...Zapewniam - pychota!&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #783f04;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #660000;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="color: #0c343d;"&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;MUZYKA&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="color: #0c343d;"&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;&lt;br /&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #660000;"&gt;A na sam koniec nieodłączny element każdej imprezy - muzyka!&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #660000;"&gt;Czadu Bruce! :)&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object height="233" width="300"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/129kuDCQtHs?version=3&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/129kuDCQtHs?version=3&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" width="300" height="233" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-2938783663629627293?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/2938783663629627293/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/12/urodziny-podsumowanie-i-konkurs.html#comment-form' title='Komentarze (57)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/2938783663629627293'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/2938783663629627293'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/12/urodziny-podsumowanie-i-konkurs.html' title='Urodziny, podsumowanie i konkurs'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-j2Bfyi6OJjU/Tv209Qe1z_I/AAAAAAAACNM/x3kH42-lwoI/s72-c/birthday+vintage.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>57</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-5960956831672905951</id><published>2011-12-27T18:01:00.001+01:00</published><updated>2011-12-27T18:28:00.205+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lektury Reportera;'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='2011'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura faktu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biografia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='egzemplarz recenzencki'/><title type='text'>Polarni herosi i… heroiny!</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-jLXzUb3MLqQ/Tvn5WHiMR_I/AAAAAAAACNA/M0RTvTM6aFY/s1600/%25C5%25BCony+polarnik%25C3%25B3wjpg.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-jLXzUb3MLqQ/Tvn5WHiMR_I/AAAAAAAACNA/M0RTvTM6aFY/s200/%25C5%25BCony+polarnik%25C3%25B3wjpg.jpg" width="127" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.cartablanca.pl/produkty/272/zony-polanikow-siedem-niezwyklych-historii"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Keri Herbert "Żony polarników.Siedem niezwykłych historii"&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Zawsze, gdy w dzieciństwie czytałam o wielkich podróżnikachi ich wyprawach (bez względu na kierunek i region eksploracji), miałam przedoczami wielkich herosów, pół-bogów, którym nie straszna żadne trudności iprzeciwności losu. Pewni siebie i nieustraszeni mężczyźni. Szczególnie jeślirzecz dotyczyła tych pierwszych, szalenie niebezpiecznych wojaży i odkryć,gdzie tylko pomarzyć można było o łączności satelitarnej, specjalnym ekwipunku,czy dobrej i precyzyjnej nawigacji. Oczami wyobraźni kreowałam więc obrazdzielnego samotnika, który przemierza w pocie czoła amazońską dżungle, brnieostatkiem sił przez arktyczne zaspy. Jednym słowem taki trochę Indiana Joneswykreowany przez amerykańskie, komercyjne kino. Jakże zatem było mojezdziwienie podczas lektury książki Keri Herbert „Żony polarników”, gdzieopisani mężczyźni, ci wielcy polarnicy, odczuwali również strach,rozgoryczenie, zmęczenie – jednym słowem emocje. A katalizatorem tychże emocjibyły właśnie ich żony. Dzielne kobiety, które często wbrew regułom panującym wówczesnym świecie ruszały na północ wraz ze swoim mężami lub też czekały – rok,dwa i dłużej… .&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Praca Kari Herbert to na poły beletryzowana historiawielkich ekspedycji polarnych, na poły literatura faktu, która zawierafragmenty listów i dzienników żon J. Franklina, R. E. Peary’ego, R. F. Scotta,E. H. Shackletona, F. Nansena oraz W. Herberta. Jednakże książka brytyjskiejpisarki to nie tylko opowieść o tych sławnych dżentelmenach, lecz przedewszystkich o ich żonach – Elenor i Jane, Jo, Kathleen, Emily, Evie oraz Marie.To z ich punktu widzenia postrzegamy świat wielkich wypraw i równie wielkichniebezpieczeństw. Czas niekończącego się oczekiwania, niepewności i najbardziejdokuczliwej samotności. Przygotowane na najgorsze, często łamiąc kulturalnestereotypy wyruszały na wyprawę wraz z mężem (Jo Peary), zbierały fundusze naekspedycje ratownicze, motywowały partnerów do działania i organizacji wypraw(Jane Franklin), czy w końcu same decydowały się na ekspedycje i tym samymstawały się dzielnymi podróżniczkami (Marie Herbert).&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;W pracy Herbert najbardziej jednakże zadziwia fakt, że tożony – bezgranicznie ufne i oddane – okazywały się bardziej bohaterskie odswoich mężów. To właśnie kobiety, dalekie od założeń konwenansów, dodawałyotuch zrezygnowanym parnterom, motywowały do działania, walczyły z problemamicodzienności. Po lekturze tego arcyciekawego tekstu można odnieść wrażenie, żegdyby nie purytańskie czasy w którym panią przyszło żyć, to właśnie one – Jo,Marie lub Jane walczyłyby o pierwszeństwo zdobycia bieguna północnego.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;„Żony polarników” to bardzo przejmujący i emocjonalny tekst,gdzie rozpacz przeplata się z nadzieją i miłością (nie bójmy się tego słowa!).To ukazanie wielkich wypraw polarnych z innego, bo kobiecego punktu widzenia,który zupełnie zmienia optykę wszelkich tego typu przedsięwzięć. Warto sięgnąćpo książkę Herbert, gdyż ta córka wielkiego podróżnika i polarnika, któraspędziła wczesne dzieciństwo na Grenlandii wśród Eskimosów, naprawdę wie o czympisze. A sami polarnicy – być może stracili pancerz mitycznego pół-boga, leczzyskali coś niezwykłego – całkiem ludzką, prawdziwą twarz na której rysowałasię i nadal rysuje bezdyskusyjna odwaga. Prawdziwy, całkiem przyziemny …„heroizm”!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center; text-indent: 0px;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-indent: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center; text-indent: 0px;"&gt;&lt;b&gt;Za książkę dziękuję portalowi&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.lekturyreportera.pl/"&gt;"Lektury reportera"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.lekturyreportera.pl/"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-D4Dg5NIXjOU/TgbvDF6YwAI/AAAAAAAACEc/TOTd9lcSR9M/s1600/Logo+Lektury+Reportera-05.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b style="color: #274e13;"&gt;***&lt;br /&gt;Już niedługo 2 urodziny i małe podsumowanie! :)&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-5960956831672905951?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/5960956831672905951/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/12/polarni-herosi-i-heroiny.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/5960956831672905951'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/5960956831672905951'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/12/polarni-herosi-i-heroiny.html' title='Polarni herosi i… heroiny!'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-jLXzUb3MLqQ/Tvn5WHiMR_I/AAAAAAAACNA/M0RTvTM6aFY/s72-c/%25C5%25BCony+polarnik%25C3%25B3wjpg.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-8133056215441317478</id><published>2011-12-21T21:02:00.001+01:00</published><updated>2011-12-22T09:13:18.478+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='urzekło'/><title type='text'>Mój dzień w książkach, varia i życzenia!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: #274e13;"&gt;Mój dzień w książkach?&lt;/span&gt; Czyli dzień jak co dzień! Książkami żyję - z nimi i w nich pracuję i z nimi mieszkam.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;b style="text-align: justify;"&gt;Dzień bez z nich jest zdecydowanie dniem straconym. Dlatego nie mogłam odmówić sobie przyjemności udziału w zabawie zapoczątkowanej przez&lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/"&gt; &lt;span style="color: #7f6000;"&gt;Lirael&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #4c1130;"&gt;Oto mój (nie)wyjątkowy dzień:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-aVFvn0brApk/TvI0I5gdoXI/AAAAAAAACM0/9icrvi8lK60/s1600/mojdzienwksiazkach.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-aVFvn0brApk/TvI0I5gdoXI/AAAAAAAACM0/9icrvi8lK60/s1600/mojdzienwksiazkach.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Mój dzień w książkach&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Zaczęłam dzień (z) &lt;b&gt;&lt;a href="http://godsavethebook.blogspot.com/2011/01/jorge-luis-borgesa-wyjatki-z-biografii.html"&gt;Jorge Luis Borgesem&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;W drodze do pracy zobaczyłam &lt;b&gt;&lt;a href="http://godsavethebook.blogspot.com/2011/11/odkrywanie-gombrowicza.html"&gt;Jaśnie Panicza&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;i przeszłam obok &lt;b&gt;&lt;a href="http://godsavethebook.blogspot.com/2011/07/kilka-sow-o-tym-jak-miosnik-literatury.html"&gt;Czarnoksiężnikaz Archipelagu&lt;/a&gt;,&lt;/b&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;żeby uniknąć &lt;b&gt;&lt;a href="http://godsavethebook.blogspot.com/2011/12/milicja-wodka-i-rock-czyli-sledztwo-w.html"&gt;Mocnego uderzenia&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;, &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;ale oczywiście zatrzymałam się przy &lt;b&gt;&lt;a href="http://godsavethebook.blogspot.com/2011/07/dorosnac-wdo-podrozy.html"&gt;Wielkim bazarze kolejowym&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;W biurze szef powiedział: &lt;b&gt;&lt;a href="http://godsavethebook.blogspot.com/2011/01/boze-pokochaam-warszawe-i-paryz-o-zym.html"&gt;Zły&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;i zlecił mi zbadanie &lt;b&gt;&lt;a href="http://godsavethebook.blogspot.com/2011/11/byc-jak-michel-h.html"&gt;Mapy i terytorium&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;W czasie obiadu z &lt;b&gt;&lt;a href="http://godsavethebook.blogspot.com/2011/02/na-wschodzie-bez-zmian-akunin-zachwyca.html"&gt;Pelagią i białym buldogiem&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;zauważyłam &lt;b&gt;&lt;a href="http://godsavethebook.blogspot.com/2011/10/najlepszy-dzien-w-pracy-czyli-lunapark.html"&gt;Jaspera Jonesa&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;pod &lt;b&gt;&lt;a href="http://godsavethebook.blogspot.com/2011/10/najlepszy-dzien-w-pracy-czyli-lunapark.html"&gt;Zaginionym miastem Z&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Potem wróciłam do swojego biurka na &lt;b&gt;&lt;a href="http://godsavethebook.blogspot.com/2011/05/krew-z-krwi-jacek-dehnel-saturn.html"&gt;Saturnie&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Następnie, w drodze do domu, kupiłam&lt;a href="http://godsavethebook.blogspot.com/2011/05/kk-czyli-krymina-klasyczny-kk-czyli-kot.html"&gt; &lt;b&gt;Śmiercionośny rękopis&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;ponieważ mam &lt;b&gt;&lt;a href="http://godsavethebook.blogspot.com/2011/08/notatki-z-lektury-obowiazkowej.html"&gt;44 listyze świata płynnej rzeczywistości&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Przygotowując się do snu, wzięłam &lt;b&gt;&lt;a href="http://godsavethebook.blogspot.com/2011/10/kobiece-barwy-literatury.html"&gt;Czarne mleko&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;i uczyłam się &lt;b&gt;&lt;a href="http://godsavethebook.blogspot.com/2011/04/trzy-zywoty-swietych-e-mendozy-czyli.html"&gt;Trzech żywotów świętych&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;, &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;zanim powiedziałam dobranoc &lt;b&gt;&lt;a href="http://godsavethebook.blogspot.com/2011/03/wypenic-luke-po-kapuscinskim-w-tochman.html"&gt;Bóg zapłać&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b style="text-align: justify;"&gt;Miałam dziś napisać recenzję książki Kari Herbert "Żony polarników". Niestety - intelekt odmówił współpracy. Oż ten! Święta zdecydowanie nie sprzyjają namnażaniu szarych komórek, raczej i zdecydowanie -&amp;nbsp;namnażaniu&amp;nbsp;tłuszczyku :)&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b style="text-align: justify;"&gt;W tym wolnym&amp;nbsp;wspaniałym&amp;nbsp;czasie postanowiłam przeczytać moją wielką zaległość "Grona gniewu" Johna Steinbecka.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b style="text-align: justify;"&gt;Polecam szczególny odcinek The Simpson&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;b style="text-align: justify;"&gt;'The Book Job"&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;b style="text-align: justify;"&gt;(sezon 23, odcinek 6) z N. Gaimanem.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b style="text-align: justify;"&gt;O tym jak napisać i wydać bestseller w Stanach. Polecam! Ubaw po pachy! :)&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;I na końcu klasycznie i troszkę w nawiązaniu do bloga mego:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object height="267" width="350"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/MeP220xx7Bs?version=3&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/MeP220xx7Bs?version=3&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" width="350" height="267" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #660000;"&gt;Oraz świątecznie! Zatem najlepszego!&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object height="267" width="350"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/NDU4Z_BBkTA?version=3&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/NDU4Z_BBkTA?version=3&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" width="350" height="267" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-8133056215441317478?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/8133056215441317478/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach-varia-i-zyczenia.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/8133056215441317478'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/8133056215441317478'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach-varia-i-zyczenia.html' title='Mój dzień w książkach, varia i życzenia!'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-aVFvn0brApk/TvI0I5gdoXI/AAAAAAAACM0/9icrvi8lK60/s72-c/mojdzienwksiazkach.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-2235640207691071881</id><published>2011-12-18T19:55:00.001+01:00</published><updated>2011-12-18T20:00:44.189+01:00</updated><title type='text'>Porajmos znaczy Holocaust</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-823ACubKHgo/Tu42pOx1euI/AAAAAAAACMs/H6zOtitmSCo/s1600/farbywodne.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-823ACubKHgo/Tu42pOx1euI/AAAAAAAACMs/H6zOtitmSCo/s200/farbywodne.jpg" width="128" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://czarne.com.pl/?a=2080"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Lidia Ostałowska "Farby wodne"&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;61016 to numer obozowy żydówki Diny Gottliebovej. Młodaadeptka sztuki trafia do obozu Auschwitz-Birkenau w roku 1943. Malując sceny zDisneyowskiej wersji „Królewny Śnieżki” na ścianach baraków zwraca na siebieuwagę dr Mengele przeprowadzającego eksperymenty medyczne również w cygańskiejczęści obozu (Zigeunerlager). Lekarzowi zależy na jak najlepszym odwzorowaniuszczegółów anatomicznych. Współczesna technika fotograficzna nie spełniaoczekiwań „badacza”. Malarstwo akwarelowe jest najbliżej ideału. Jednakże w tejtechnice nie można popełnić błędu.Jedno nieprecyzyjne pociągnięcie pędzla możepopsuć cały obraz. Dina Gottliebova zdaje sobie z tego doskonale sprawę.Dlatego, gdy maluje cygańskich więźniów skupia się przede wszystkim na swojejpracy. Maluje, aby przeżyć. Dokładność jest zatem wskazana. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Po wojnie wyemigruje do Stanów, wyjdzie za mąż za rysownikapracującego dla Walta Disneya Arta Babbitta. Sama stanie się autorką takichkultowych animowanych postaci jak Ptaszek Tweedy, Kaczor Daffy, czy SpeedyGonzales. Obrazy namalowane podczas pobytu w obozie, cudem odnalezione wokresie powojennej zawieruchy, staną się obsesją malarki, która do końca życiabędzie walczyła o ich zwrot z Muzeum Auschwitz-Birkenau. Po wojnie z numeremobozowym 61016 będzie próbowała szczęścia w totolotku.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Portrety Cyganów – dzieło i Dina Gottliebova – twórca,stanowią punkt wyjścia znakomitego reportażu Lidii Ostałowskiej „Farby wodne”.Dziennikarka za początek swojej opowieści obrała tragedie mieszkańców obozukoncentracyjnego w szczególności zaś Romów – grupy, ale też jednostki,przyszłej pani Babittowej, zmuszonej wykorzystać swój talent do celów„naukowych” nazistów. Reportaż otwiera wielowątkową i przerażającą zarazemopowieść o Zagładzie i całym jej szerokim kontekście – nienawiści,niezrozumieniu, niewiedzy i to zarówno w okresie wojennym, jak równieżpowojennym.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Holocaust Romów jest jednym z najgorzej opisanych problemówZagłady. Przyczyną tego stanu rzeczy jest niechęć samych Romów do mówienia oprzeszłości i rozpamiętywania, ale również negatywny stosunek społeczeństwaeuropejskiego względem tej mniejszość, w konsekwencji – słabo słyszalny romskigłos na arenie międzynarodowej. Dlatego do niedawna w ogóle nie mówiono oHolocauście w kontekście grupy, którą z tak niezwykłą determinacjąprześladowali naziści, ale również ich sprzymierzeńcy. Dzięki zorganizowanymobławom, licznym denuncjacjom, łapankom (inicjowane nawet przez katolickichksięży), trafiali do obozów koncentracyjnych, o ile wcześniej nie zostalizabici.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;W samym obozie Auschwitz-Birkenau został utworzony specjalnyodział Zigeunerlager dla „(…) francusckich i hiszpańskich Giitanów, niemieckichSinti, Polskich Roma, rumuńskich Kelderaszów, wigierskich Lowarzy..”. Wieleklanów i rodzin na tym samym, zamkniętym terenie. To było wbrew zwyczajom iregułom Cyganów. Postrzegani przez niemieckich oprawców jak swoiste zjawisko,wolny naród, lojalny w obrębie własnego klanu, nie tak łatwo poddawali sięregułą panującym w obozie. Dlatego z determinacją lekceważyli rozkazy esesmanów.„Brzęk bransoletek i furkot sukien” - to naoczni świadkowie zapamiętali zZigeunerlager, ale też chaos, skandaliczne warunki higieniczne, dantejskiesceny śmierci, przemoc – przerażani byli nawet więźniowie innych części obozu.Zigeunerlager traktowano jako zbiorowisko, muzeum osobliwości, gdzie nawet niepróbowano stwarzać pozorów, że ważny jest los jednostki.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Szacuje się, że w wyniku prześladowań nazistów zginęło okołopół miliona Romów. On sami próbowali i nadal próbują poznać losy swoich współbraci,poszukać tożsamości, własnymi słowami opisać Zagładę. Początkiem jest zmiananazewnictwa tragedii. Dlatego nie Holokaust, lecz romskie „Porajmos” –pożeranie lub „Samudaripen” – ludobójstwo.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Ostałowska w swoim reportażu porusza wiele bardzo różnych iczęsto nieznanych wątków okresu wojennego i powojennego. I to nie tylko wkwestii romskiej Zagłady. W swojej pracy próbuje zmierzyć się z problememobozowej sztuki, problemem własności takiej sztuki. Z ambiwalentnym stosunkiemPolaków do Endlösung, fałszowaniem przez rodaków obozowych statystyk, czy wkońcu z katolicką wyłącznością na tragedię Holocaustu. W tekście reporterkiukazane zostały także procesy zbrodniarzy wojennych, często zakrawające nafarsę, i w końcu ten najważniejszy - przełomowy dla myślenia o ofiarach Zagłady- proces Eichmanna.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Krzysztof Czyżewski napisał o tekście Ostałowskiej: „Taksiążka to jedno z największych osiągnięć polskiej szkoły reportażu”. Trudnosię z tymi słowami nie zgodzić. Reportaż „Farby wodne” to, moim zdaniem, najlepszapolska publikacja traktująca o Holokauście, która kiedykolwiek ujrzała światłowydawniczego rynku. Napisana chirurgicznie precyzyjną prozą, wielowątkowa iwieloaspektowa, porusza tematy trudne i bolesne. Tę książkę należy znać!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;Recenzja&amp;nbsp;opublikowana na portalu&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/"&gt;"Lubimy Czytać"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif; margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="46" src="http://2.bp.blogspot.com/-c9O7ECEp6oY/Tku3KB956aI/AAAAAAAACIA/XXAC-jQMHw4/s200/lc_logo.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-2235640207691071881?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/2235640207691071881/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/12/porajmos-znaczy-holocaust.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/2235640207691071881'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/2235640207691071881'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/12/porajmos-znaczy-holocaust.html' title='Porajmos znaczy Holocaust'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-823ACubKHgo/Tu42pOx1euI/AAAAAAAACMs/H6zOtitmSCo/s72-c/farbywodne.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-152734765949163981</id><published>2011-12-16T15:07:00.000+01:00</published><updated>2011-12-16T15:42:46.523+01:00</updated><title type='text'>Oswajanie śmierci</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-maPdTk6waAc/TutMEyyE15I/AAAAAAAACMg/KpFPVlC67Ak/s1600/oskar-i-pani-roza-b-iext4294328.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-maPdTk6waAc/TutMEyyE15I/AAAAAAAACMg/KpFPVlC67Ak/s200/oskar-i-pani-roza-b-iext4294328.jpg" width="128" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/"&gt;&lt;span id="goog_736286036"&gt;&lt;/span&gt;[źródło]&lt;span id="goog_736286037"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Eric-Emmanuel Schmitt "Oskar i pani Róża"&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;link href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5Cdlugam%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml" rel="File-List"&gt;&lt;style&gt;&lt;!-- /* Style Definitions */ p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal {mso-style-parent:""; margin:0cm; margin-bottom:.0001pt; mso-pagination:widow-orphan; font-size:12.0pt; font-family:"Times New Roman"; mso-fareast-font-family:"Times New Roman";}@page Section1 {size:595.3pt 841.9pt; margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; mso-header-margin:35.4pt; mso-footer-margin:35.4pt; mso-paper-source:0;}div.Section1 {page:Section1;}--&gt;&lt;/style&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Kto nie zna lub kto nigdy nie słyszał o książce „Oskar i pani Róża” Schmitta niech dziarsko podniesie rękę do góry. Niewiele jest takich osób, prawda?! Powieść (ja jednak użyłabym słowa opowiadanie – książeczka ta bowiem niewielka – raptem 70 stron) francuskiego autora to jeden z najbardziej rozpoznawalnych i najczęściej wydawanych tytułów na kontynencie europejskim. Tekst przeniesiony na deski teatru, zekranizowany, z roku na rok cieszy się niesłabnąca popularnością nawet wśród odbiorców tzw. „nie-czytających”, których trudno skłonić do systematycznej lektury. W czym zatem tkwi fenomen Schmitta? W prostocie przekazu i języka? W tematyce opowieści? Może jedno i drugie? Jedno jest pewne – autor „Małych zbrodni małżeńskich” spędza sen z powiek niejednemu literackiemu twórcy, który podczas bezsennych nocy nerwowo przewraca się z boku na bok próbując wykombinować, jak osiągnąć taką sprzedaż jak francuski autor!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;„Oskar i pani Róża” to opowieść o śmierci. Tej najtrudniejszej, niewytłumaczalnej, czyli dotyczącej dziecka. Główny bohater opowieści – 10 letni Oskar umiera na białaczkę. Wszelkie próby uratowania dziecka nie powiodły się. Lekarz bezradnie rozkłada ręce. Rodzice chłopca nie potrafią nawiązać z Oskarem kontaktu, oswoić się z nieuniknionym. Wtedy na drodze dziecka staje tajemnicza ciocia Róża. Była zapaśniczka, która przekonuje chłopca, że być może warto nawiązać korespondencyjny kontakt z Bogiem. Opisywać w liście każdy dzień, a każdy dzień w oskarowym kalendarzu ma szczególną wartość, bowiem zawiera w sobie metaforyczne 10 lat z życia chłopca. Niezwykły pomysł niezastąpionej cioci Róży umożliwi dziecku, ale także jego rodzicom pogodzenie się z nieuniknionym i w konsekwencji oswojenie śmierci.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Opowieść Schmitta to przykład dobrej i nietuzinkowej prozy. Narracji leciutko trącającej „zdrowym” sentymentalizmem stanowiącej świadectwo tekstu niebanalnego, który zmusza potencjalnego czytelnika do chwili każdemu tak potrzebnej refleksji. Autor, który w tym wyjątkowym wydawnictwie jest u szczytu swoich literackich możliwości (zresztą w przedmowie do polskiej publikacji podkreśla wagę i znaczenie tego tekstu dla swojej literackiej kariery) w tym krótkiej, aczkolwiek szalenie istotnej książeczce stawia na wartości podstawowe. Odwołanie się do nich w momencie ostatecznym stanowi, według pisarza, jedyne możliwe rozwiązanie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;„Oskar i pani Róża” to literatura z gatunku „pocieszającej”, niosąca nadzieje i wiarę. Gdzie pojęcia takie jak bliskość, miłość, radość jeszcze się nie zdewaluowały. Takich opowieści w dzisiejszym świecie, zdominowanym przez wizje Houellebecq’a, już się nie spotyka. To stanowi przyczynę sukcesu autora. I jak się okazuje (na szczęście!) - taka proza nadal się świetnie sprzedaje.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;Recenzja&amp;nbsp;opublikowana na portalu&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/"&gt;"Lubimy Czytać"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: normal; text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="46" src="http://2.bp.blogspot.com/-c9O7ECEp6oY/Tku3KB956aI/AAAAAAAACIA/XXAC-jQMHw4/s200/lc_logo.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-152734765949163981?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/152734765949163981/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/12/oswajanie-smierci.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/152734765949163981'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/152734765949163981'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/12/oswajanie-smierci.html' title='Oswajanie śmierci'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-maPdTk6waAc/TutMEyyE15I/AAAAAAAACMg/KpFPVlC67Ak/s72-c/oskar-i-pani-roza-b-iext4294328.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-5275833468117179237</id><published>2011-12-14T18:39:00.003+01:00</published><updated>2011-12-14T18:43:36.893+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='&quot;LubimyCzytać&quot;'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura faktu'/><title type='text'>„Z miłości do drogi”</title><content type='html'>&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-5l5zSBd7AbA/TujcZbDTrvI/AAAAAAAACMY/3Dvs4MhIFFk/s1600/Szlaki_czlowieka_podroze_drogami_swiata.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-5l5zSBd7AbA/TujcZbDTrvI/AAAAAAAACMY/3Dvs4MhIFFk/s200/Szlaki_czlowieka_podroze_drogami_swiata.jpg" width="121" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.salonkulturalny.pl/%E2%80%9Eszlaki-czlowieka%E2%80%9D-%E2%80%93-opowiesci-o-drogach/"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: white; background-image: initial; background-origin: initial; background-position: initial initial; background-repeat: initial initial; line-height: 13.5pt; margin-bottom: 7.5pt; margin-left: 0cm; margin-right: 0cm; margin-top: 7.5pt; text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif; font-size: 12pt;"&gt;Ted Conover „Szlaki człowieka. Podróże drogami świata”&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: 12pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background: white; line-height: 13.5pt; margin-bottom: 7.5pt; margin-left: 0cm; margin-right: 0cm; margin-top: 7.5pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: #222222;"&gt;Ted Conover za motto swojej książki &lt;b&gt;„Szlaki człowieka. Podróże drogami świata”&lt;/b&gt; uczynił słowa J.B. Jacksona „Zobaczyłem to, jak droga zmienia nie tylko to, jak ludzie podróżują, ale także jak myślą”. Droga w mniemaniu amerykańskiego reportera to jeden z najbardziej praktycznych i przełomowych wynalazków ludzkości. Droga, która wspomaga rozwój, która stanowi punkt zwrotny w rozwoju cywilizacyjnym danego społeczeństwa. Droga, która jest źródłem kulturalnego novum, ale też w końcu elementem, który stanowi zagrożenie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: white; background-image: initial; background-origin: initial; line-height: 13.5pt; margin-bottom: 7.5pt; margin-left: 0cm; margin-right: 0cm; margin-top: 7.5pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: #222222;"&gt;Ambiwalentny wymiar szlaku autor tłumaczy na przykładzie starożytnego Rzymu. Tam droga pozwalała kontrolować całe cesarstwo, stanowiła o jego sile i potędze. Tam również, ta sama droga stała się przyczyną dosyć łatwego zwycięstwa plemion barbarzyńskich nad osłabionym imperium. Dziś, gdy szlaki z brukowanych zmieniły się na asfaltowe superszybkie autostrady ich dwoistość pozostaje jednakże niezmienna. Dobra jakościowa droga, cała sieć dróg świadczy gospodarce i ekonomii danego państwa. Bogate społeczeństwo stać na ich remonty i utrzymanie, ale również na ciągłe ich poszerzanie i wydłużanie. Ale nawet takie szlaki, podobnie jak te dziurawe i połatane, niosą za sobą zagrożenie (z tym wyjątkiem, że w przypadku tych pierwszych zagrożenie może dotrzeć o wiele, wiele szybciej). Kiedyś były to plemiona Wizygotów, Wandali i Ostrogotów. Dziś możemy mówić o terroryzmie, czy chociażby chorobach takich jak AIDS. Wynalazek drogi zwiera w sobie wiele sprzeczności, chociażby: ekologia, czy pozostałości kultury pierwotnej a rozwój cywilizacyjny. Ted Conover zdaje się, doskonale tę ambiwalencję rozumie. Książka amerykańskiego autora to jak sam tłumaczy „jednocześnie opowieść i refleksja”. Refleksji o szansach i zagrożeniach. Opowieść o drodze, jej użytkownikach, którzy na co dzień doświadczający drogi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: white; background-image: initial; background-origin: initial; line-height: 13.5pt; margin-bottom: 7.5pt; margin-left: 0cm; margin-right: 0cm; margin-top: 7.5pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: #222222;"&gt;W książce amerykańskiego pisarza opisanych zostało sześć, jak sam autor podkreśla „zmieniających świat”, dróg. W kolejności „od najmniej do najbardziej skomplikowanych”. Pierwsza to peruwiański szlak transportowy najdroższego drewna na świecie mahoniu. Druga to tzw. „zimowa droga”, czyli zamarznięta rzeka Zanskar w buddyjskiej części indyjskiego stanu Dżammu i Kaszmiru. Następna to kenijska trasa z Mombasy do Kampali w dobie szalejącego i nie do końca jeszcze poznanego wirusa HIV. Kolejne opisane trasy to: sieć dróg na Zachodnim Brzegu Jordanu (może trafniej ich blokady), supernowoczesne chińskie autostrady oraz jako ostatnia, ta najbardziej niebezpieczna – pajęczyna ulic w nigeryjskim mieście Lagos. Każda inna, każda wyjątkowa. Tak samo zresztą jak poznani w trasie ludzie -bohaterowie za którymi kryją się niezwykłe historie lub, jeśli użyć słów Conovera, inne opowieści. Użytkownicy tego industrialnego dobrodziejstwa, które stanowi dla nich źródło zarobku, nieszczęścia, ale też nieokiełznanej przyjemności.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: white; background-image: initial; background-origin: initial; line-height: 13.5pt; margin-bottom: 7.5pt; margin-left: 0cm; margin-right: 0cm; margin-top: 7.5pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: #222222;"&gt;&lt;b&gt;„Szlaki człowieka”&lt;/b&gt; to dzieło wielowątkowe. Autor bowiem próbuje opisać problematykę drogi w jak najszerszym kontekście. Relacje z wyprawy przeplatane zostają refleksjami o szlaku. Jego wędrówki, realne czy też literackie, są świadectwem dużej odwagi, ale też próby okiełznania żywiołu, jakim jest zagadnienie drogi, czy też dalej podróży. Pisarz, co warto podkreślić, nie ucieka od tematów trudnych i wymagających. Czy to mowa o konflikcie palestyńsko - izrealskim (najlepszy tekst książki!), czy prostytucji na afrykańskich drogach. Niestety w swoim tłumaczeniu i postrzeganiu świata Conover nie uciekł od pewnej dozy naiwności i banału. Chociażby w wyjaśnianiu peruwiańskiej korupcji, kenijskiej przemocy seksualnej, czy indyjskiej biedy. Wszystko to z pozycji człowieka mocno osadzonego w amerykańskiej, bogatej kulturze w której bardzo łatwo przychodzi słowo moralność w barwach czerni i bieli. I chociaż świat oczami reportera przybiera formę dwubiegunową, to jednak warto zajrzeć do książki, chociażby ze względu na emocje towarzyszące każdej wyprawie, wyczerpujące potraktowanie tematyki, czy po prostu ciekawą treść. Jedno jest pewne – można zakochać się nawet w elemencie infrastruktury. Conover daje temu świadectwo.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: white; background-image: initial; background-origin: initial; line-height: 13.5pt; margin-bottom: 7.5pt; margin-left: 0cm; margin-right: 0cm; margin-top: 7.5pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: #222222;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: white; background-image: initial; background-origin: initial; line-height: 13.5pt; margin-bottom: 7.5pt; margin-left: 0cm; margin-right: 0cm; margin-top: 7.5pt; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;Recenzja&amp;nbsp;opublikowana na portalu&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/"&gt;"Lubimy Czytać"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: normal; text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif; margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="46" src="http://2.bp.blogspot.com/-c9O7ECEp6oY/Tku3KB956aI/AAAAAAAACIA/XXAC-jQMHw4/s200/lc_logo.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-5275833468117179237?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/5275833468117179237/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/12/z-miosci-do-drogi.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/5275833468117179237'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/5275833468117179237'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/12/z-miosci-do-drogi.html' title='„Z miłości do drogi”'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-5l5zSBd7AbA/TujcZbDTrvI/AAAAAAAACMY/3Dvs4MhIFFk/s72-c/Szlaki_czlowieka_podroze_drogami_swiata.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-2058041544158494557</id><published>2011-12-07T14:54:00.001+01:00</published><updated>2011-12-14T18:38:59.554+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='&quot;LubimyCzytać&quot;'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura norweska'/><title type='text'>Rzeczywistość w kolorze czerni i bieli</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Q1w_K91pUv4/Tt9u5gXY4JI/AAAAAAAACMQ/tlnBQEFNBoQ/s1600/petterson_nasyberie.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" mda="true" src="http://2.bp.blogspot.com/-Q1w_K91pUv4/Tt9u5gXY4JI/AAAAAAAACMQ/tlnBQEFNBoQ/s200/petterson_nasyberie.jpg" width="128" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.google.pl/imgres?q=na+syberi%C4%99+petterson&amp;amp;um=1&amp;amp;hl=pl&amp;amp;sa=N&amp;amp;biw=1280&amp;amp;bih=827&amp;amp;tbm=isch&amp;amp;tbnid=7rgvbddttBCjqM:&amp;amp;imgrefurl=http://independent.pl/wiki/Ksi%25C4%2585%25C5%25BCka:%2520Per%2520Petterson%2520-%2520Na%2520Syberi%25C4%2599&amp;amp;docid=e-kohBUvEhJVUM&amp;amp;imgurl=http://www.independent.pl/images/old_files/root/literatura/okladki/p/petterson_nasyberie.jpg&amp;amp;w=321&amp;amp;h=500&amp;amp;ei=d23fTpeZC6za4QSg_f3hBg&amp;amp;zoom=1&amp;amp;iact=hc&amp;amp;vpx=181&amp;amp;vpy=117&amp;amp;dur=1313&amp;amp;hovh=280&amp;amp;hovw=180&amp;amp;tx=137&amp;amp;ty=160&amp;amp;sig=102548057587848110396&amp;amp;page=1&amp;amp;tbnh=160&amp;amp;tbnw=105&amp;amp;start=0&amp;amp;ndsp=31&amp;amp;ved=1t:429,r:0,s:0"&gt;[źródo]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;strong&gt;Per Petterson "Po Syberii"&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W filmie Michaela Haneke „Biała wstążka” głównymi bohaterami są dzieci. To z ich perspektywy poznajemy świat dorosłych, w którym króluje kłamstwo i hipokryzja. Rzeczywistość przedstawiona w barwach czerni i bieli od samego początku historii budzi w widzu niepokój i poruszenie. Nie inaczej dzieje się w powieści norweskiego pisarza, Pera Pettersona – „Na Syberię”. Książka ta jest powieściowym odpowiednikiem obrazu niemieckiego reżysera. Bohaterami są Jasper i bezimienna narratorka, jego młodsza siostra. Dwoje osaczonych i wylęknionych młodych ludzi wychowuje się przy boku przesadnie religijnej matki i obojętnego ojca. Dla rodzeństwa jedyną wartością są wzajemne relacje. Chłód panujący poza murami wynajętego mieszkania stanowi odzwierciedlenie chłodu ich ogniska domowego. Przenikliwe zimno miasta, położonego gdzieś w północnej Danii, chłopiec rekompensuje sobie marzeniami o ciepłym i słonecznym Maroku, zaś dziewczynka o… Syberii, którą utożsamia przede wszystkim z nowym, wspaniałym życiem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bohaterowie Pettersona dorastają w czasie II Wojny Światowej. Zdarzenia z tego okresu staną się początkiem zmian w życiu Jaspera i siostry. On zaangażuje się w ruch oporu. Ona, dumna i wzorowa uczennica, podejmie próbę zachowania niezależności w trudnej i wymagającej rzeczywistości. W konsekwencji ich drogi się rozejdą. Jej życie od tego momentu naznaczone zostanie cierpieniem i porażką. Wiadomość, która okaże się ostatecznym ciosem, dotyczyć będzie śmierci brata. Po jej otrzymaniu bohaterka napisze: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;„Mam dwadzieścia trzy lata, a życie już się skończyło. Pozostała tylko resztka”.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powieść ta to przede wszystkim historia o miłości. O relacji między dwojgiem kochających się osób, którzy stworzyli własną przestrzeń w świecie szalenie nieprzyjaznym, wrogim wszelkiej bliskości. Fizyczna śmierć jednego z nich oznacza psychiczną śmierć drugiego; są niczym naczynia połączone. I dlatego, gdy poznajemy historię z perspektywy dojrzałej już sześćdziesięcioletniej kobiety, możemy stwierdzić, że wszystko, co miało sens, co nadawało znaczenia jej życiu, bezpowrotnie minęło z chwilą otrzymania tragicznej informacji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czytając książkę norweskiego pisarza, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że – podobnie jak w przypadku filmu Haneke – mamy do czynienia ze światem w tonacji czarno-białej. Lecz w przypadku Pettersona nie chodzi tu o moralność czy wartości, lecz raczej o świat, gdzie dominującym uczuciem jest uczucie przejmującego smutku, rozczarowania. Niewinność, łączona z dzieciństwem, zostaje napiętnowana przez chybione działania dorosłych. W konsekwencji (oczywiście w dużym uproszczeniu) rodzi się fanatyzm (jak w przypadku „Białej wstążki”) lub porażka i samotność ( jak w powieści „Na Syberię”). &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powieść Peterssona to bardzo „liryczna” proza, daleka jednak od sentymentalizmu i powierzchowności. Ukazuje świat pełen smutku, zimna (metaforycznego i rzeczywistego). Lecz zarazem przedstawia fragment rzeczywistości, tej odebranej dorosłym, gdzie znalazło się miejsce na miłość i zrozumienie. Ta prozatorska reprezentacja relacji między rodzeństwem zasługuje na szczególną uwagę - warto się jej przyjrzeć.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" style="text-align: justify;"&gt;﻿&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;Recenzja&amp;nbsp;opublikowana na portalu&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/"&gt;"Lubimy Czytać"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif; margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="46" src="http://2.bp.blogspot.com/-c9O7ECEp6oY/Tku3KB956aI/AAAAAAAACIA/XXAC-jQMHw4/s200/lc_logo.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-2058041544158494557?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/2058041544158494557/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/12/rzeczywistosc-w-kolorze-czerni-i-bieli.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/2058041544158494557'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/2058041544158494557'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/12/rzeczywistosc-w-kolorze-czerni-i-bieli.html' title='Rzeczywistość w kolorze czerni i bieli'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-Q1w_K91pUv4/Tt9u5gXY4JI/AAAAAAAACMQ/tlnBQEFNBoQ/s72-c/petterson_nasyberie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-997580829971743488</id><published>2011-12-02T19:19:00.001+01:00</published><updated>2011-12-03T08:59:37.729+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sensacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='&quot;LubimyCzytać&quot;'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura polska'/><title type='text'>Milicja, wódka i rock, czyli śledztwo w PRL-u</title><content type='html'>&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-6R9smSeW3zY/TtkWJaLZDKI/AAAAAAAACMI/oWfB-AcKdLs/s1600/mocne_uderzeniejpg.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-6R9smSeW3zY/TtkWJaLZDKI/AAAAAAAACMI/oWfB-AcKdLs/s200/mocne_uderzeniejpg.jpg" width="125" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.google.pl/imgres?q=mocne+uderzenie+%C4%87wirlej&amp;amp;um=1&amp;amp;hl=pl&amp;amp;sa=N&amp;amp;biw=1600&amp;amp;bih=805&amp;amp;tbm=isch&amp;amp;tbnid=8hhaQvQhSe4UlM:&amp;amp;imgrefurl=http://www.empik.com/mocne-uderzenie-cwirlej-ryszard,p1045545053,ksiazka-p&amp;amp;docid=QJQruRYSXbghhM&amp;amp;imgurl=http://ecsmedia.pl/c/mocne-uderzenie-b-iext4294258.jpg&amp;amp;w=313&amp;amp;h=500&amp;amp;ei=nBXZTu_rHIjitQbVvqX9Cw&amp;amp;zoom=1&amp;amp;iact=hc&amp;amp;vpx=178&amp;amp;vpy=110&amp;amp;dur=752&amp;amp;hovh=284&amp;amp;hovw=178&amp;amp;tx=95&amp;amp;ty=129&amp;amp;sig=106905220594009911611&amp;amp;page=1&amp;amp;tbnh=146&amp;amp;tbnw=94&amp;amp;start=0&amp;amp;ndsp=39&amp;amp;ved=1t:429,r:0,s:0"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Ryszard Ćwirlej "Mocne uderzenie"&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="EN-US"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="EN-US"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="EN-US"&gt;Londyn miał Sherlocka Holmesa, Los Angeles Philipa Marlowe’a, Wrocław Eberharda Mock. &lt;/span&gt;Poznań natomiast ma kaprala Mariusza Błaszkowskiego, podporucznika Teofila Olkiewicza i porucznika Mirka Brodziaka. Trzech dzielnych, niestrudzonych twardzieli, którzy nie cofną się przed niczym, aby w stolicy wielkopolski znów zapanował ład i porządek. „Mocne uderzenie” Ćwirleja to kryminał o dobrych i złych glinach. O precyzyjnie wyznaczonej granicy pomiędzy tym co moralne, a tym co dalekie od świętości. O świecie w kolorach czerni i bieli (i to nie tylko ze względu na czas wydarzeń – schyłek PRL-u). I choć powieść mocno wpisuje się w literacką konwencję gatunku, zachwyca kolorytem historycznym, festiwalowym klimatem Jarocina i precyzyjnością topograficzną Poznania.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Jest rok 1988. Schyłek epoki komunizmu. Trwa festiwal w Jarocinie. Dwójka młodych ludzi odkrywa w namiocie zwłoki nastoletniej dziewczyny. Niedługo potem na poznańskim śmietniku zostaje odnalezione ciało zamordowanego mężczyzny. Dwie ofiary łączy prawdopodobnie ta sama przyczyna śmierci, co za tym idzie – zbrodni musiała dokonać ta sama osoba. W trop za mordercą wyruszają wybitnie uzdolniony, stroniący od alkoholu, młody i bezkompromisowy kapral Mariusz Błaszkowski, podporucznik Teofil Olkiewicz amator zimnej wódki i „świętego spokoju” oraz Mirek Brodziak – milicjant o wyglądzie cinkciarza. Trzej nietuzinkowi i nieustraszeni bohaterowie, którzy najpierw w festiwalowej zawierusze, potem w poznańskich zaułkach, z wielką determinacją poszukują zbrodniarza. Tym bardziej, iż czasu jest niewiele. Po piętach bowiem depczą im esbecy, „źli chłopcy”, próbujący zatuszować całą sprawę. Śledztwo okraszone jest litrami zimnej „Żytniej” wódki, z każdą stroną akcja przyspiesza, by w ostatniej części książki nabrać zawrotnego tempa. Nie sposób się oderwać!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;W książce Ćwirleja zachwyca przede wszystkim doskonale oddany klimat PRL-u. Cinkciarze, badylarze, prywaciarze. Pewex, kolejki, polskie krążowniki szos „Maluchy”. Na stronach „Mocnego uderzenia” oddycha się klimatem poprzedniego ustroju, a raczej jego schyłkiem. Wyraźne symptomy zmian odzwierciedlają się wypowiedziach i nastrojach społecznych. Festiwalowa młodzież nie szczędzi władzy uszczypliwości i złośliwości. Opis subkultur, nowych demokratycznych trendów to duży atut powieści. Tak samo zresztą jak opis zaułków i ulic Poznania – dla każdego mieszkańca tego miasta to prawdziwa frajda dokonać porównania pomiędzy dawnym a dzisiejszym wyglądem stolicy wielkopolski.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;„Mocne uderzenie” to kawał dobrej pisarskiej roboty. Powrót do tradycji literatury kryminalnej. Prawdziwa gratka nie tylko dla poznaniaków, lecz również dla każdego, kto ceni sobie bohaterów z krwi i kości, kto preferuje wygraną „słusznej sprawy”, kto w końcu od czasu do czasu nie pogardzi kieliszkiem zimnej wódki.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;Recenzja&amp;nbsp;opublikowana na portalu&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/"&gt;"Lubimy Czytać"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif; margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="46" src="http://2.bp.blogspot.com/-c9O7ECEp6oY/Tku3KB956aI/AAAAAAAACIA/XXAC-jQMHw4/s200/lc_logo.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-997580829971743488?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/997580829971743488/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/12/milicja-wodka-i-rock-czyli-sledztwo-w.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/997580829971743488'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/997580829971743488'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/12/milicja-wodka-i-rock-czyli-sledztwo-w.html' title='Milicja, wódka i rock, czyli śledztwo w PRL-u'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-6R9smSeW3zY/TtkWJaLZDKI/AAAAAAAACMI/oWfB-AcKdLs/s72-c/mocne_uderzeniejpg.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-5546297598183533797</id><published>2011-11-27T10:53:00.004+01:00</published><updated>2011-11-30T19:15:22.055+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='&quot;LubimyCzytać&quot;'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura faktu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='&quot;Wyzwanie &quot;Reporterskim okiem&quot;'/><title type='text'>Opowieści (anty)rodzinne</title><content type='html'>&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-f5pfeTzmvr8/TtIGhITFmwI/AAAAAAAACMA/pGBuSQUY8fI/s1600/r%252Cid%252Cd14xNzA7dV5odHRwOi8vZ2V0LTIud3BhcGkud3AucGwvJTNGYSUzRDY1NDk1NjkzJTI2ZiUzRDAwLzAzL0IzLzAwMDNCMzk3X29yaWdpbmFsXzQ4MjI1QjJGODAwMzZENUIuYm1wO3FeMC45O3ReanBnO3Nea3NpYXpraTtmdF4x.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-f5pfeTzmvr8/TtIGhITFmwI/AAAAAAAACMA/pGBuSQUY8fI/s200/r%252Cid%252Cd14xNzA7dV5odHRwOi8vZ2V0LTIud3BhcGkud3AucGwvJTNGYSUzRDY1NDk1NjkzJTI2ZiUzRDAwLzAzL0IzLzAwMDNCMzk3X29yaWdpbmFsXzQ4MjI1QjJGODAwMzZENUIuYm1wO3FeMC45O3ReanBnO3Nea3NpYXpraTtmdF4x.jpg" width="119" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://kulturalnysklep.pl/ZYL/pr/-zyletka--katarzyna-surmiak---domanska.html"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;"Żyletka" Katarzyna Surmiak-Domańska&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 16px;"&gt;Miejsce urodzenia, środowisko w którym dorastamy, kładą piętno na całym naszym dorosłym życiu&lt;/span&gt;. Żadna inna rzeczywistość, której demiurgami w przyszłości będziemy już prawdopodobnie sami, nie odegra takiej roli jak ta wykreowana przez naszych rodziców, opiekunów. Ten familijny świat może przybrać diametralnie różne formy - od sielanki, pełnej miłości i zrozumienia, po tę opisaną w reportażach dziennikarki „Gazety Wyborczej” – toksyczną, skrajnie dominującą, wręcz patologiczną. „Żyletka” bowiem, to bardzo ważny zbiór, który w sposób jednoznaczny rozprawia się z mitem wzorowej polskiej rodziny. Joanna Bator o tej książce piszę tak:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;„Reportaże Katarzyny Surmiak –Domańskiej pokazują , jak w rodzinie reprodukowana jest przemoc wobec siebie i innych. I miłość. Niekiedy bywają one splatane tak, że tytułowa żyletka nie jest w stanie przeciąć, odciąć ani wyciąć tego co boli”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Bohaterów tekstów zawartych w książce łączy jedna rzecz: trauma, której przyczyną stała się, najogólniej rzecz ujmując, rodzina. Trafniej wzajemne, często niezdrowe i dalekie od normalności relację z bliskimi osobami, które w imię i wbrew miłości poniżają, okłamują, stosują przemoc fizyczną i psychiczną. To również kwestia tożsamości, której źródłem teoretycznie powinna być rodzina. Chociażby otwierający tekst „Jaki z pana Lubaszenko?”, w którym mowa jest o szalenie trudnych koligacjach rodzinnych Edwarda Linde-Lubaszenko – jego biologicznym ojcem był Niemiec Lucjan Linde, wychował go natomiast Rosjanin Mikołaj Lubaszenko. A to wszystko w czasach w których narodowość miała znaczenie. Podobnie rzecz ma się w ostatnim tekście „Świętoszek” – również poświęconym pochodzeniu i przynależności, gdzie dorosły mężczyzna dowiaduje się, że jego prawdziwym ojcem był ksiądz. Trudno w takim układzie o poczucie bezpieczeństwa, stabilności, które są podstawowymi wartościami w prawidłowym funkcjonowania rodziny. Tak samo trudno o zrozumienie dla człowieka, który systematycznie gwałci swoja córkę pod czujnym okiem matki („Mamo odkryj kołdrę”). Historia osób, które same się okaleczają, które nie wykorzystują życiowej szansy („Szczekać chyba zacznę” – mowa w nim o Aleksandrze Ginter, która zagrała główna rolę w filmie „Cześć, Tereska”). Opowieść zrozpaczonych rodziców, którzy nie wierzą w samobójstwo syna, zbuntowanej nastolatki, która upomina się o swoje prawa. W książce Domańskiej nakreślone zostały totalnie różne życiorysy, gdzie wspólnym mianownikiem pozostaje rodzina.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Siła tekstu reporterki tkwi przede wszystkim w wielowątkowości i zróżnicowaniu bohaterów. Odmienne środowiska, statusy społeczne, lecz wszędzie ten sam problem – niewydolna wychowawczo rodzina na zawsze naznaczająca swoich członków. Historie spisane pewną i sprawną reporterską ręką czyta się z rosnącym niedowierzaniem. Uderza skala zjawiska, przeraża stagnacja świadków i uczestników zdarzeń. Reportaże Katarzyny Surmiak – Domańskiej w sposób niezwykle sugestywny prezentują rodzinę, stanowiącą w opowieściach autorki przede wszystkim źródło cierpienia, które nie zawsze jest celem samym w sobie. Czasami jest wynikiem zbyt daleko idącej ambicji i troski. Dlatego rozwaga i niezależność wydają się jedynym dobrym rozwiązaniem. Doskonale wie o tym jedna z bohaterek reportażu „Sukienka”, która z tragedii wychodzi zwycięsko. Wystarczy „tylko”, albo „aż” szczypta pozarodzinnego egoizmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;Recenzja&amp;nbsp;opublikowana na portalu&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/"&gt;"Lubimy Czytać"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif; margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="46" src="http://2.bp.blogspot.com/-c9O7ECEp6oY/Tku3KB956aI/AAAAAAAACIA/XXAC-jQMHw4/s200/lc_logo.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-5546297598183533797?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/5546297598183533797/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/11/opowiesci-anty-rodzinne.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/5546297598183533797'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/5546297598183533797'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/11/opowiesci-anty-rodzinne.html' title='Opowieści (anty)rodzinne'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-f5pfeTzmvr8/TtIGhITFmwI/AAAAAAAACMA/pGBuSQUY8fI/s72-c/r%252Cid%252Cd14xNzA7dV5odHRwOi8vZ2V0LTIud3BhcGkud3AucGwvJTNGYSUzRDY1NDk1NjkzJTI2ZiUzRDAwLzAzL0IzLzAwMDNCMzk3X29yaWdpbmFsXzQ4MjI1QjJGODAwMzZENUIuYm1wO3FeMC45O3ReanBnO3Nea3NpYXpraTtmdF4x.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-2543680639879526025</id><published>2011-11-23T16:52:00.000+01:00</published><updated>2011-11-23T16:52:39.286+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='&quot;LubimyCzytać&quot;'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura faktu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='&quot;Wyzwanie &quot;Reporterskim okiem&quot;'/><title type='text'>W naszej londyńskiej ojczyźnie…</title><content type='html'>&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-zQ9unWbcDzA/Ts0Wdpyd7LI/AAAAAAAACLw/UI3dTM1Sqt8/s1600/londynczycy-mniejsza.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-zQ9unWbcDzA/Ts0Wdpyd7LI/AAAAAAAACLw/UI3dTM1Sqt8/s200/londynczycy-mniejsza.jpg" width="128" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.czarne.com.pl/?a=2470"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="background-color: white; color: #222222; font-family: Georgia, 'Times New Roman', Times, serif; font-size: 13px; line-height: 18px; margin-bottom: 10px; margin-top: 10px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;"Londyńczycy" Ewa Winnicka&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: #222222; font-family: Georgia, 'Times New Roman', Times, serif; font-size: 13px; line-height: 18px; margin-bottom: 10px; margin-top: 10px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; text-align: justify;"&gt;Zbiór reportaży Ewy Winnickiej nie jest pracą stricte historyczną (zresztą autorka sama zaznacza to we wstępie książki). To raczej literacki impresjonizm, klika reporterskich pociągnięć pędzla, które składają się na niepełny, aczkolwiek niezwykły obraz Polaków osiadłych na Wyspach Brytyjskich w latach 1939 -1947. „Londyńczycy” to tekst o losach Polaków, który zdecydowali się po wojnie nie wracać to kraju nad Wisłą (a mowa tu o około 200 tys. osób!), to książka o trudzie zaadoptowania się w nowym, całkowicie nieznanym środowisku i kulturze, ale też o wojennej traumie, którą każdy z jej uczestników nosił i nosi w sobie.&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: #222222; font-family: Georgia, 'Times New Roman', Times, serif; font-size: 13px; line-height: 18px; margin-bottom: 10px; margin-top: 10px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; text-align: justify;"&gt;Każdy z reportaży Winnickiej jest fascynującą i zdawać by się mogło nieprawdopodobną relacją z kraju, który tak wielu naszych rodaków upatrzyło sobie w okresie wojennym i powojennym jako nową ojczyznę. Niebagatelną rolę w tych poszczególnych opowieściach odgrywa również tragedia. Tragedia miłości, rozstania, gniewu i chyba najczęściej spotykana – rozczarowania. I to zarówno ze strony emigrantów jak i Anglików. „Historia miłości w dziesięciu etapach” to reportaż o wzajemnych, jakże skomplikowanych, relacjach. Od chwały i podziwu Brytyjczyków dla bohaterskiej walki polskich żołnierzy, po zapomnienie i liczne konflikty na tle kulturowym. „Angielski król Polski” to nieudolne próby polskiej emigracji koronowania księcia Edwarda, diuka Kentu na króla Polski. W „Zastąpionej” poznajemy losy i niełatwe relacje rodzinne legendarnego generała Andersa, który do końca życia pozostał na emigracji (pozbawiony zresztą obywatelstwa polskiego przez komunistyczne władze rezydujące w kraju). To w końcu najbardziej przejmujący reportaż pt.: „Tato” poświęcony Ryszardowi Dębińskiemu, żołnierzowi armii Andersa, doświadczonego straszliwą wojenną i rodziną tragedią. To historia człowieka, który sam przeżywszy piekło, zgotował również piekło swojej nowej irlandzkiej rodzinie. To opowieść o mężczyźnie, którego wojna zniszczyła (naznaczyła!) totalnie – jego przeszłość i przyszłość. Historia dramatyczna, którą poznajemy oczami bitej i maltretowanej już dorosłej córki. Trudno nie odnieść wrażenia, że to jeden z najlepszych tekstów reporterskich jaki powstał w ostatnich latach w Polsce.&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: #222222; font-family: Georgia, 'Times New Roman', Times, serif; font-size: 13px; line-height: 18px; margin-bottom: 10px; margin-top: 10px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; text-align: justify;"&gt;„Londyńczycy” to praca, która dotyka spraw niełatwych. Nadzieja i rozczarowanie. Przymusowa emigracja, niezrozumienie oraz wzajemna niechęć Polaków i Brytyjczyków. Reportaż Winnickiej to świetne studium polskości skonfrontowanej z nieznaną i obcą rzeczywistością, dlatego tym wyraźniejszą i bardziej precyzyjną.&amp;nbsp;Warto.&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: #222222; font-family: Georgia, 'Times New Roman', Times, serif; font-size: 13px; line-height: 18px; margin-bottom: 10px; margin-top: 10px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: #222222; font-family: Georgia, 'Times New Roman', Times, serif; font-size: 13px; line-height: 18px; margin-bottom: 10px; margin-top: 10px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: 'Times New Roman'; font-size: medium; line-height: normal; text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="color: black; font-family: 'Times New Roman'; font-size: medium; line-height: normal; text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;Recenzja&amp;nbsp;opublikowana na portalu&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/"&gt;"Lubimy Czytać"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; font-family: 'Times New Roman'; font-size: medium; line-height: normal; text-align: center;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif; margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="46" src="http://2.bp.blogspot.com/-c9O7ECEp6oY/Tku3KB956aI/AAAAAAAACIA/XXAC-jQMHw4/s200/lc_logo.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-2543680639879526025?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/2543680639879526025/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/11/w-naszej-londynskiej-ojczyznie.html#comment-form' title='Komentarze (29)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/2543680639879526025'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/2543680639879526025'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/11/w-naszej-londynskiej-ojczyznie.html' title='W naszej londyńskiej ojczyźnie…'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-zQ9unWbcDzA/Ts0Wdpyd7LI/AAAAAAAACLw/UI3dTM1Sqt8/s72-c/londynczycy-mniejsza.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>29</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-7240531018761751991</id><published>2011-11-18T17:55:00.001+01:00</published><updated>2011-11-18T17:56:52.144+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura czeska'/><title type='text'>„W” jak wędkarstwo. "Ł" jak łoże</title><content type='html'>&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-qkACMwvfTG4/TsaMIYWks0I/AAAAAAAACLk/yRD5DNCUFO4/s1600/%25C5%259Bmier%25C4%2587_pi%25C4%2599knych.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-qkACMwvfTG4/TsaMIYWks0I/AAAAAAAACLk/yRD5DNCUFO4/s200/%25C5%259Bmier%25C4%2587_pi%25C4%2599knych.jpg" width="130" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.amazonka.pl/smierc-pieknych-saren-dvd_ota-pavel,99902916112.bhtml"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;„Śmierć pięknych saren” Ota Pavel&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;„W” jak wędkarstwo&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Dobrze, że powstają takie teksty. Krystalicznie czysta proza z pozornym minimalizmem treści zachwyca i urzeka. To prosta i dobra opowieść, która stanowi najlepszy antydepresant na całe zło, które niósł i niesie za sobą Holocaust. Terapia śmiechem. Rekonwalescencja wspomnieniami, gdzie lekarstwem jest połów węgorzy i zapach świeżo upieczonego chleba. &lt;b&gt;„Śmierć pięknych saren”&lt;/b&gt; to kawał dobrej, czeskiej literatury w której nie wypada się nie zakochać.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Książka Pavela to zbiór autobiograficznych opowiadań spisanych w trakcie leczenia psychiatrycznego. Traumatyczny przeżycia wojenne wpędziły autora w chorobę, &amp;nbsp;na którą najlepszym lekarstwem okazała się właśnie praca literacka. &lt;b&gt;„Śmierć pięknych saren” &lt;/b&gt;to hymn ku czci przedwojennej sielanki, gdzie zmartwienia przybierały kształt niesprzedanych odkurzaczy Electrolux, ewentualnie słabego połowu. To powrót do krainy utraconego już dzieciństwa, gdzie ukojenie i spokój materializował cichy staw na uboczy, gdzie nikomu nieznane były jeszcze odgłosy hitlerowskich bombowców.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Ta książka ma dwie części i dwóch głównych bohaterów. Pierwszym z nich jest Tatuś – ojciec Pavela, czeski Żyd, komiwojażer i marzyciel. Drugim jest sam pisarz – chłopiec, którego dzieciństwo przypada na okres II Wojny Światowej. Ten pierwszy uwielbia wędkarstwo, kocha wszelki stworzenia wodne. Tą niezwykłą pasje dziedziczy każdy z trójki synów bohatera. Umiejętności łowieckie, które nabędzie młody Pavela przy boku ojca, pozwolą mu i matce przetrwać najgorsze lata wojenne, gdy jego starsi bracia i Tatuś zostaną wywiezieni do obozu koncentracyjnego. Ryby okażą się błogosławieństwem – pożywieniem materialnym w trakcie wojennej zawieruchy, pożywieniem duchowym w dorosłym już życiu bohatera. Ryby będą dla Pavela wszystkim. Pokarmem, miłością i ukojeniem. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Świat literacki wykreowany przez czeskiego twórcę to rzeczywistość czarodziejska, lecz nie naiwna. Pisarzowi udało się stworzyć w książce krainę mityczną, po to by uratować resztki własnej tożsamości, na której piętno odcisnęły przeżycia wojenne. Autoterapia literacka. Wydobyć z czasu okrutnego wszystko to co najlepsze, dobre. Śmiech jako lekarstwo. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;„Śmierć pięknych saren”&lt;/b&gt; to świetna i nietuzinkowa publikacja, która zachwyci nawet największego sceptyka i ponuraka. To totalnie inne spojrzenie na problematykę i doświadczenie Holocaustu. To w końcu obowiązkowa pozycja dla miłośników wędkarstwa i naszych południowych sąsiadów. Polecam gorąco.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #073763;"&gt;"Ł" jak łoże&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Jestem chora. Leżę więc sobie z laptopem w łóżku i czytam, piszę oraz popijam herbatę. Lecz bez obaw biblioteka nie jest zamknięta i czytelnicy mają dostęp do książek. Jednak &amp;nbsp;zaległe &amp;nbsp;recenzje mają to do siebie, że się same nie napiszą, więc już niedługo dwie: &lt;b&gt;„Londyńczyków” &lt;/b&gt;(świetne!) oraz &lt;b&gt;„Żyletki” &lt;/b&gt;(równie dobre!). Pozdrawiam z wyrka (czy to jest wyrażenie poznańskie, czy ogólnopolskie?!) tym oto muzycznym akcentem:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object height="208" width="350"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/KMNQ2lyMQtk?version=3&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/KMNQ2lyMQtk?version=3&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" width="350" height="208" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-7240531018761751991?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/7240531018761751991/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/11/w-jak-wedkarstwo-jak-oze.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/7240531018761751991'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/7240531018761751991'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/11/w-jak-wedkarstwo-jak-oze.html' title='„W” jak wędkarstwo. &quot;Ł&quot; jak łoże'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-qkACMwvfTG4/TsaMIYWks0I/AAAAAAAACLk/yRD5DNCUFO4/s72-c/%25C5%259Bmier%25C4%2587_pi%25C4%2599knych.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-5940487074795242813</id><published>2011-11-08T15:15:00.000+01:00</published><updated>2011-11-08T15:15:11.329+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='&quot;LubimyCzytać&quot;'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura francuska'/><title type='text'>Być jak Michel H.</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-oMj6L-RReX0/Trk4_FtlANI/AAAAAAAACLA/wAkIyVo8T24/s1600/mapa+i+terytorium.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" ida="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-oMj6L-RReX0/Trk4_FtlANI/AAAAAAAACLA/wAkIyVo8T24/s200/mapa+i+terytorium.jpg" width="124" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://merlin.pl/Mapa-i-terytorium_Michel-Houellebecq/browse/product/1,953288.html"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: center;"&gt;&lt;strong&gt;Michel Houellebecq "Mapa i terytorium"&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Tę książkę czyta się jednym czytelniczym westchnieniem. Szybko, lecz boleśnie. „Mapa i terytorium” to tekst, którego każda poszczególna stronnica emanuje bezbrzeżnym smutkiem i samotnością. Houellebecq w swojej najnowszej publikacji rysuje postacie szalenie emblematyczne w rzeczywistości high-tech. Pozbawione złudzeń i marzeń, konsekwentnie wybierające pustelnicze życie, dalekie od poświęceń i zażyłości. W świecie, gdzie liczy się produkt, ewentualnie podaż, ludzkie więzi nie mają najmniejszego znaczenia. Dlatego w tej książce trudno szukać pocieszenia, optymistycznej wizji przyszłości. Ta książka to jeden wielki, niezwykle trafny, ekshibicjonistyczny obraz żałosnej kondycji człowieka współczesnego.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Główni bohaterowie powieści, Jed Martin i Michel Houellebecq to postacie związane z szeroko pojętą sztuką. Pierwszy fotografik i malarz odnosi niewyobrażalne sukcesy zawodowe. Ten drugi to pisarz pogrążony w silnej depresji, człowiek w podeszłym wieku, którego życie ogranicza się do czterech ścian własnego domu. Ich drogi spotykają się, gdy Martin prosi Houellebecqa o krótki tekst poświęcony wystawie jego prac. Pączkująca przyjaźń i nić porozumienia, które nawiązuje się pomiędzy dwoma bohaterami, zostaje gwałtownie przerwana przez brutalne morderstwo, którego ofiarą staje się Houellebecq (!). W dalszych sekwencjach książki życie Martina toczy się według schematu życia pisarza – samotność, niemożność, czy może trafniej, niechęć w nawiązaniu relacji – nawet damsko-męskich, przeprowadzka na wieś, starość i niechybna śmierć.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Jed i Michel to bohaterowie na wskroś tragiczni. Nie mogą i nie potrafią zaakceptować zastanej rzeczywistości. Nadinterpretacja otaczającego, z założenia negatywnego świata, zamyka ich w szczelnym kokonie własnej samotności. Bliskość jest dla tych mężczyzn przekleństwem stanowiącym terytorium nie poznane, obce. Dlatego zakończenie nie może przynieść ulgi czytelnikowi. Nie w tym przypadku.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Houellebecq w „Mapie i terytorium” jawi się jako pisarz wybitny, który z wielką precyzją operuje konwencją literacką. Już wprowadzenie bohatera o tym samym imieniu i nazwisku co autor - alter ego pisarza - nie pozwala czytelnikowi złapać tchu, który z uwagą śledzi losy fikcyjnej postaci (?!). Co również warte uwagi i zaznaczenia - nie zachwyca i rozczarowuje fragment „sensacyjny", osadzony w środowisku policyjnym. Ta część powieści nuży i emanuje szelmostwem. Lecz te drobnostkę, na tle całej publikacji, można, a nawet należy wybaczyć. Tak samo jak wybaczyć należy autorowi fakt, że w zakończeniu książki podziękowania składa Wikipedii! Czyż to nie szalenie symptomatyczne!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Czy mamy zatem do czynienia z arcydziełem literatury? Na pewno z książką bardzo dobrą, która w pełni zasłużyła na wyróżnienie Nagrodą Goncourtów. Książką, która stanowi ważny krok w zrozumieniu rzeczywistości współczesnej. „Mapa i terytorium” to swoiste &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;memento&lt;/i&gt;, które lepiej poznać nim zamkniemy się w twierdzy własnej samotności.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;Recenzja&amp;nbsp;opublikowana na portalu&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/"&gt;"Lubimy Czytać"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="46" src="http://2.bp.blogspot.com/-c9O7ECEp6oY/Tku3KB956aI/AAAAAAAACIA/XXAC-jQMHw4/s200/lc_logo.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-5940487074795242813?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/5940487074795242813/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/11/byc-jak-michel-h.html#comment-form' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/5940487074795242813'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/5940487074795242813'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/11/byc-jak-michel-h.html' title='Być jak Michel H.'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-oMj6L-RReX0/Trk4_FtlANI/AAAAAAAACLA/wAkIyVo8T24/s72-c/mapa+i+terytorium.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-3292524425832978202</id><published>2011-11-05T21:48:00.002+01:00</published><updated>2011-11-05T21:50:35.820+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='urzekło'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reportaż'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura angielska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura faktu'/><title type='text'>(Prawie) recenzja i garść przemyśleń</title><content type='html'>&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-rxtUGl-Y3j4/TrWcu2aU9jI/AAAAAAAACK4/ZzCOhNaRSEg/s1600/po_syberii.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-rxtUGl-Y3j4/TrWcu2aU9jI/AAAAAAAACK4/ZzCOhNaRSEg/s200/po_syberii.jpg" width="121" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.czarne.com.pl/?a=1916"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;„Po Syberii” Colin Thubron&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Jestem szczęściarą. Być na spotkaniu autorskim z Colinem Thubronem to prawdziwa gratka. Być i zdobyć autograf to prawie jak wygrana w totolotka. A co tam! To jest wygrana w totolotka. Przeczytać jego książkę to niebagatelna czytelnicza uczta. Uczta która zachwyci nawet największego sceptyka skazującego z góry na przegraną układ „rasowy Anglik-rosyjska dusza”. „Po Syberii” to kawał dobrej reporterskiej roboty. A więc po kożuchy do szaf, bo czas wybrać się na wschód. Ten Wschód!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Na początek wielki plus dla autora za odwagę. Za odwagę picia wódki, spirytusy, wszelkich pseudoalkoholowych mieszanek. Za odwagę podjęcia wyprawy niezwykle wymagającej i trudnej zarówno pod względem fizycznym jak i psychicznym. Za odwagę bycia w miejscach nieturystycznych. Za to, że jako jeden z niewielu podróżników z poza regionu zdecydował się przyjrzeć bliżej Syberii a co ważne jej mieszkańcom. „Po Syberii” to niezwykła, pełna refleksji książka o krainie, która ponownie odradza się (zatraca) pod chorągwią nowego systemu. Systemu, który miał przynieść wyzwolenie a po raz kolejny okazał się mrzonką.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Po pierwszych stronach książki i doświadczeniu z książką Hugo-Badera maniera Thurbona -szczegółowego opisu przemyśleń, zdarzeń, spotkań - trochę mnie denerwowała. Lecz brnąc przez kolejne karty odkryłam, że w ten sposób tworzenia reportażu też ma swój urok. Podyktowany i zdominowany zapewne przez wiek (w żaden sposób nie rozumiany pejoratywnie!) i doświadczenie. „Po Syberii’ to wydawnictwo, które „pożera” się w jeden dzień/noc.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;A sama podróż Thubrona. Zaczyna się w Jekaterynburgu a kończy Kołymą. Cała Syberia. Historia carskiej rodziny, łagry, mamuty, starowiercy, Bajkał. Olbrzymi, wyjątkowa kraina, gdzie bije serce Rosji, ośrodek prawdziwej wschodniej duszy. Syberia oczami reportera przeraża ogromem zniszczeń, biedy, ale także fascynuje dziewiczością, wielkością. Niezwykła miejsce opisane w niezwykły sposób. Cudowna rzecz! Cudowna!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Ale jasne, że warto! &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #4c1130;"&gt;Przemyślenie nr 1&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Podczas tej lektury (dobitnie!) naszła mnie pewna refleksja. Ile faktycznie autor, podróżnik przefiltrowuje ze swoich doświadczeń i ile z tych rzeczy znajduje się później w druku?! I w jakiej formie?! Każdy bowiem autor dokonuje selekcji, chociażby Kapuściński, Tochman itd. Ciekaw rzecz poznać warsztat rasowego reportera.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #20124d;"&gt;Przemyślenie nr 2&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Jak ja żałuję, że nie mogłam być na Targach w Krakowie. Przeglądam relacje na fb i blogach – łezka się w oku kręci.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #073763;"&gt;Przemyślenie nr 3&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;A dlaczego nigdy nie zostanę „rasowym” recenzentem? Ponieważ zbyt emocjonalnie podchodzę do literatury. (Chyba już o tym, gdzieś pisałam)&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #0c343d;"&gt;Przemyślenie nr 4&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Czas oprócz nowości poczytać trochę klasyki. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;Przemyślenie nr 5&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Na dobry sen:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object height="267" width="350"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/aGSKrC7dGcY?version=3&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/aGSKrC7dGcY?version=3&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" width="350" height="267" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-3292524425832978202?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/3292524425832978202/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/11/prawie-recenzja-i-garsc-przemyslen.html#comment-form' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/3292524425832978202'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/3292524425832978202'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/11/prawie-recenzja-i-garsc-przemyslen.html' title='(Prawie) recenzja i garść przemyśleń'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-rxtUGl-Y3j4/TrWcu2aU9jI/AAAAAAAACK4/ZzCOhNaRSEg/s72-c/po_syberii.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-7766081895544691940</id><published>2011-11-02T19:23:00.001+01:00</published><updated>2011-11-03T20:32:02.235+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='&quot;Lektury Reportera&quot;'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura faktu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biografia'/><title type='text'>Odkrywanie Gombrowicza</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-5bBE2_r2V8A/TrGJe_saeEI/AAAAAAAACKw/mSi0sa-OfcM/s1600/powiekszenie-Jasnie-Panicz.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-5bBE2_r2V8A/TrGJe_saeEI/AAAAAAAACKw/mSi0sa-OfcM/s200/powiekszenie-Jasnie-Panicz.jpg" width="140" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://smart.aanomaly.net/wp-content/uploads/2011/09/powiekszenie-Jasnie-Panicz.jpg"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Joanna Siedlecka „Jaśnie Panicz. O Witoldzie Gombrowiczu”&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;„(…) urodzony w wieku XX, ukończył prawo na uniw. Warszawskim, po czym poświęcił się literaturze.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;(…) Wojna zastała go w Argentynie. Po wojnie do Polski nie wrócił, ponieważ jest antykomunistą. Pisuje w prasie na emigracji.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;Do niedawna wszystkie jego utwory były w Polsce zabronione, prasie nie wolno go było wspominać. Po objęciu władzy przez Gomułkę, gdy zapanowała względna wolność słowa, przystąpiono do wydawania wszystkich jego utworów (z wyjątkiem &lt;/i&gt;&lt;b&gt;Dziennika&lt;/b&gt;)&lt;i&gt;. &lt;/i&gt;&lt;b&gt;Ferdydurke&lt;/b&gt;&lt;i&gt; już się ukazała w Polsce i nakład 10&amp;nbsp;000 egz. Został wyczerpany w ciągu 10 dni. Ta książka uchodzi w Polsce za jedną z najzjadliwszych krytyk nie tyle samego komunizmu ile postawy duchowe, która za nim się kryje – stąd jej wielki sukces. Prasa polska pisze o nim obecnie jak o jednym z największych pisarzy europejskich. Radio warszawskie nazwało go „dumą narodu” (te superlatywy pochodzą naturalnie z kół inteligencji liberalnej).&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;W prasie francuskiej także pisano o &lt;/i&gt;&lt;b&gt;Ferd&lt;/b&gt;&lt;i&gt;, choć znana jest niewielu pisarzom z tłomaczenia hiszpańskiego. Znany tygodnik literacki „Preuves” zamieścił obszerne fragmenty z &lt;/i&gt;&lt;b&gt;Ferd. i Trans-Atl&lt;/b&gt;&lt;i&gt;. Artykuł o &lt;/i&gt;&lt;b&gt;Ferdydurke&lt;/b&gt;&lt;i&gt; wybitnego pisarza Francois Bondy zaczyna się: „Ta książka jest ni mniej ni więcej tylko arcydziełem”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i&gt;Uff! Może trochę zbyt optymistycznie zabrałem się do tego życiorysu…”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Powyższy rys autobiograficzny Gombrowicza zamieszczony w liście do Olgi Scherer, przygotowany z myślą o rynku amerykańskim nie dziwi chyba nikogo, kto chociaż w minimalnym stopniu zapoznał się z życiem, czy twórczością autora &lt;b&gt;Kosmosu&lt;/b&gt;. Czy to kolejna maska lub może precyzyjniej gęba, którą stwarza z pełna świadomością demiurga Mistrz – Gombrowicz? Czy może jednak to właśnie ta prawdziwa twarz genialnego twórcy, który doskonale zdawał sobie sprawę z własnej wyjątkowości? Joanna Siedlecka w swojej precyzyjnej, wielowątkowej biografii stara się udzielić odpowiedzi na to trudne i co ważne szalenie ciekawe pytanie. Poszukuje, wyszukuje, przepytuje być choć trochę zbliżyć się do prawdy o kryptonimie „Gombrowicz”. A prawda wydaje się być nieuchwytna – jak sam autor. Na „upupienie”,&amp;nbsp; na jednoznaczność nie ma szans. Mistrz gry był i jest tylko jeden.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;„Jaśnie Panicz”&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; to książka z okresu przed „Domosławskim”. Stara szkoła biografistyki, która jednakże znacząco odbiega od pomnikowego obrazowania postaci. Solidna praca, która stara się przedstawić Gombrowicza z krwi i kości. Dobry, zły bohater. Gombrowicz egocentryk, skrajny indywidualista, rzeczowy, bezpośredni, nihilistyczny do bólu. Z drugiej strony Gombrowicz genialny, ponadczasowy, opiekuńczy, świadomy. Siedlecka, można odnieść wrażenie, nie boi się poruszać tematów trudnych w biografii, tzw. punktów zapalnych – homoseksualizm autora &lt;b&gt;&lt;i&gt;Ślub&lt;/i&gt;, &lt;/b&gt;„wielkopańskość”, wyjazd z Polski w przededniu wojny. Autorka odszukuje ostatnich żyjących krewnych, znajomych pisarza wśród których znajdują się osoby mu przychylne, lecz również takie, których talent Gombrowicz uważają za jedną, wielką mistyfikacje. Wielką zasługą Siedleckiej jest wskrzeszenie świata szlacheckiego, przedwojennego, który był niewątpliwie najważniejszą częścią tożsamości twórcy &lt;b&gt;Ferdydurke.&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt; „Jaśnie Panicz” &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;to rzetelna, pełna pasji, ale też taktu biografia człowieka, który łatwym obiektem w opisie nie jest.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Obiektywizm, ale również majstersztyk i precyzja literacka biografki zachęca to lektury wznowionej właśnie książki &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;„Jaśnie Panicz”.&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; Nie dziwi zatem fakt, że Wydawnictwo MG zdecydowała się ponownie wprowadzić na rynek ten znakomity tytuł. To kawał dobrej literatury, który zachwyci nawet „faktolubnego” sceptyka i przekona go do literatury pięknej. Ta książka po prostu ma klasę. Warto!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center; text-indent: 0px;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-indent: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-indent: 0px;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center; text-indent: 0px;"&gt;&lt;b&gt;Za książkę dziękuję portalowi&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.lekturyreportera.pl/"&gt;"Lektury reportera"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center; text-indent: 0px;"&gt;&lt;a href="http://www.lekturyreportera.pl/"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-D4Dg5NIXjOU/TgbvDF6YwAI/AAAAAAAACEc/TOTd9lcSR9M/s1600/Logo+Lektury+Reportera-05.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-7766081895544691940?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/7766081895544691940/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/11/odkrywanie-gombrowicza.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/7766081895544691940'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/7766081895544691940'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/11/odkrywanie-gombrowicza.html' title='Odkrywanie Gombrowicza'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-5bBE2_r2V8A/TrGJe_saeEI/AAAAAAAACKw/mSi0sa-OfcM/s72-c/powiekszenie-Jasnie-Panicz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-3835491239770514202</id><published>2011-11-01T09:23:00.002+01:00</published><updated>2011-11-01T09:28:17.678+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='urzekło'/><title type='text'>U Padmy w gościnie :)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Spotkał mnie wielki zaszczyt. Zostałam zaproszona przez&amp;nbsp;Padmę&amp;nbsp;do jej cyklu "Poniedziałkowy gość". Bardzo dziękuję. To dla mnie ogromna, ogromna przyjemność być gościem w&amp;nbsp;&lt;a href="http://miastoksiazek.blox.pl/html"&gt;"Miaście Książek"&lt;/a&gt;.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Więcej&amp;nbsp;szczegółów&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;&lt;a href="http://miastoksiazek.blox.pl/2011/10/Poniedzialkowy-gosc-TheBook.html"&gt; &amp;gt;&amp;gt;TUTAJ&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-W7t4FXk-8Bs/Tq-sGpJOniI/AAAAAAAACKo/kC4ANwDnqjo/s1600/book+lover.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://3.bp.blogspot.com/-W7t4FXk-8Bs/Tq-sGpJOniI/AAAAAAAACKo/kC4ANwDnqjo/s200/book+lover.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.facebook.com/photo.php?fbid=10150309691259489&amp;amp;set=o.123141771076464&amp;amp;type=3"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-3835491239770514202?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/3835491239770514202/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/11/u-padmy-w-goscinie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/3835491239770514202'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/3835491239770514202'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/11/u-padmy-w-goscinie.html' title='U Padmy w gościnie :)'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-W7t4FXk-8Bs/Tq-sGpJOniI/AAAAAAAACKo/kC4ANwDnqjo/s72-c/book+lover.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-7101635476245909199</id><published>2011-10-26T19:46:00.000+02:00</published><updated>2011-10-26T19:46:33.107+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura piękna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura australijska'/><title type='text'>Najlepszy dzień w pracy, czyli lunapark biblioteczno-recenzencki i Kazik na Żywo</title><content type='html'>&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Pw3n71SjdLA/TqhD-BB-o0I/AAAAAAAACKI/-iWaxZ3O7Fs/s1600/stos.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="142" src="http://2.bp.blogspot.com/-Pw3n71SjdLA/TqhD-BB-o0I/AAAAAAAACKI/-iWaxZ3O7Fs/s200/stos.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://hugohouse.org/event/2011/oct/two-books-enter-one-book-leaves"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Zanim przejdę do właściwej części postu (czytaj: recenzji) chciałabym podzielić się relacją z pewnego wspaniałego wydarzenia, które miało miejsce właśnie dziś o godzinie 10.00 czasu miejscowego. Jakie jest bowiem marzenie każdego bibliotekarza, dalej mola książkowego? Znaleźć się wśród regałów pełnych książek i móc wybierać, przebierać i zabierać (na własność!) wszystko co się na nich znajduje. Dziś to marzenie się spełniło. Ponieważ w naszej dzielnicy likwidowano pewną bibliotekę publiczną (i tu jest jedyny smutny aspekt zdarzenia) mogłyśmy wybrać z koleżankami z pracy książki, które tylko chcemy, uzupełniając tym samym nasz księgozbiór. Klękając i płacząc z radości (dosłownie!) zabrałyśmy do naszej biblioteki książki takich autorów jak: Coetzee, Borgesa, Irwinga, Malinowskiego, Stasiuka, Głowińskiego…A i ile fantastyki dla naszych dzieciaków. Święto, prawdziwe święto! I tak dorobiłyśmy się dwóch wypełnionych po brzegi, szalenie wartościowych regałów. I jak tu nie kochać swojej pracy, no jak?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-qebjbag_PS4/TqhE0ryIQbI/AAAAAAAACKQ/ZeE_3Gn-xVw/s1600/jasper.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-qebjbag_PS4/TqhE0ryIQbI/AAAAAAAACKQ/ZeE_3Gn-xVw/s200/jasper.jpg" width="134" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.dobre-ksiazki.com.pl/jasper-jones-p258840.html"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Craig Silvey ”Jasper Jones”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Książka australijskiego, bardzo młodego zresztą pisarza, porównywana jest do klasyków literatury takich jak „Zabić drozda”, czy „Buszującego w zbożu”. Jednakże po lekturze &lt;b&gt;„Jaspera Jonesa”&lt;/b&gt; możemy bez wyrzutów sumienia urągać na bezwstydność wydawcy, że ośmielił się stworzyć to jakże zwodnicze porównanie. Bowiem historia &amp;nbsp;nastoletniego Jaspera z australijskiej prowincji nijak ma się do bohaterów Harper Lee czy Davida Salingera. Po bardzo dobry, co tam świetnym początku, zakończenie książki chwieje się w posadach i roztrzaskuje na drobny pył, tracąc tym samym miejsce w panteonie najlepszych.&lt;b&gt; „Jasper Jones”&lt;/b&gt; pozostaje zatem tylko książką przyzwoitą.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Craig Silvey w swojej najnowszej książce opisuje historię pewnego chłopca, tytułowego Jaspera. Dzieciak – wyrzutek społeczeństwa, rozrabiaka, syn nieudacznika i alkoholika obwiniany za wszystkie złe rzeczy, które dzieją się w miasteczku, pewnej bezchmurnej, ciepłej nocy dzieli się z trzynastoletnim Charlim Bucktinem pewną straszną tajemnicą. Tajemnica – odnalezione ciało nieżyjącej dziewczynki, które chłopcy próbują pochować na własną rękę i rozwikłać zagadkę zbrodni, zanim cała wina spadnie na Jaspera to kawał świetnej, trzymającej w napięciu prozy. Dwójka przyjaciół, połączona mrocznym sekretem prowadzi nas po uliczkach niewielkiego, prowincjonalnego miasteczka, które pod maską konwencji i moralności skrywa swoje drugie, nie do końca niewinne oblicze. Akcja nabiera zawrotnego tempa, okraszona zostaje nagłymi zwrotami akcji, miłością, goryczą porażki, słodyczą zwycięstwa i mdłą (wybaczcie przyszli czytelnicy książki) „happy endową” końcówką.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Jeśli doszukiwać się zbieżności z wyżej wymienionymi, wspaniałymi tytułami to być może na płaszczyźnie kreacji głównych bohaterów. Akcja prowadzona z&amp;nbsp; perspektywy nastoletniego chłopca, postać napiętnowana, postrzegana przez innych bohaterów stereotypowo. Świetne nakreślenie i przedstawienie rzeczywistości odpowiadające wyobrażeniu nastoletniego dziecka. Rażącą różnicą jest, wspomniane już wcześniej, zakończenie książki oraz bardzo jednoznaczny podział na kolor czarny i biały. Na tych złych i dobrych bohaterów. Szkoda. Bo po tak świetnym preludium, jako czytelnik czuję się oszukana. Tak zwyczajnie, po ludzku.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;„Jaspera Jonesa” &lt;/b&gt;polecam i nie polecam. Zachęcam i nie zachęcam. Można i nie można. Chociaż jeśli cierpi się na nadmiar czytelniczego czasu to warto spróbować.&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt; Ale gdzie znajdzie się taki szczęśliwiec!&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Niestety nie pojadę na Targi Książki do Krakowa. Napawa mnie to wielgachnym smutkiem. Wielgachnym.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Owocnych wojaży i wielu zdobyczy - życzę tym,&amp;nbsp;którzy&amp;nbsp;się wybierają.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;A na zakończenie pragnę podkreślić ponownie: &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #073763;"&gt;KOCHAM SWOJĄ PRACĘ!&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;I dlatego totalnie bez związku logicznego na zakończenie:&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object height="267" width="350"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/NJHJOmlSQkg?version=3&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/NJHJOmlSQkg?version=3&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" width="350" height="267" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-7101635476245909199?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/7101635476245909199/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/10/najlepszy-dzien-w-pracy-czyli-lunapark.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/7101635476245909199'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/7101635476245909199'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/10/najlepszy-dzien-w-pracy-czyli-lunapark.html' title='Najlepszy dzień w pracy, czyli lunapark biblioteczno-recenzencki i Kazik na Żywo'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-Pw3n71SjdLA/TqhD-BB-o0I/AAAAAAAACKI/-iWaxZ3O7Fs/s72-c/stos.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-7637449960224685450</id><published>2011-10-20T16:45:00.001+02:00</published><updated>2011-10-20T16:45:54.019+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='&quot;LubimyCzytać&quot;'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura czeska'/><title type='text'>Potyczki miłości z Historią</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;﻿ &lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-52YFcoe-fMI/TqAzIhyeHLI/AAAAAAAACJ4/uKJbSKRjzfw/s1600/listy+milosne.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" rda="true" src="http://4.bp.blogspot.com/-52YFcoe-fMI/TqAzIhyeHLI/AAAAAAAACJ4/uKJbSKRjzfw/s200/listy+milosne.jpg" width="140" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/oficjalne-recenzje/218/potyczki-milosci-z-historia"&gt;[żródłó]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;﻿&lt;strong&gt;Tomáš Zmeškal „List miłosny pismem klinowym”&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Miłość i Historia to mariaż z góry skazany na przegraną. Uczucia ograniczone, stłamszone, naznaczone w strefie okupacyjnej nie mają wielkich szans. Może być tylko chwila, dla optymistów – kilka chwil zapomnienia, szczęśliwości. Nie inaczej jest w uznanej i cenionej już, zarówno przez czytelników jak i krytyków czeskich, powieści „List miłosny pismem klinowym” Tomasa Zmeskal. Kwieta i Josef - dwójka głównych bohaterów, których uczucie kiełkuje w „burzliwych” latach czterdziestych XX wieku, wzrasta i dojrzewa w czasie komunistycznego terroru, by w ostateczności zostać pokonaną przez całkiem ludzką słabość – śmierć. Czeski autor Zmeskal, okrzyknięty przez naszych południowych sąsiadów drugim Hrabalem, prezentuje prozę precyzyjną i wyważoną, a jednocześnie szalenie poetycką. Odżegnując się od tradycyjnej formy powieści, żonglując chronologią akcji autor wprowadza czytelnika w świat, gdzie marzenia i pragnienia są dalszym, niezobowiązującym planem ważniejszej, wszechobecnej i dominującej Historii.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Książka kończy się i zaczyna miłością. Historia Kwiety i Jozefa to opowieść o wielkim uczuciu. Dwoje młodych, zakochanych w sobie ludzi – narracja jakich wiele, chciało by się rzec. Zafascynowanie, pragnienie, małżeństwo, dziecko. Wręcz podręcznikowe następstwa. Lecz z jednym wyjątkiem - tło tej opowieści to wybitnie niespokojna, druga połowa XX wieku. Krótko po narodzinach pierwszego, jak się okaże jedynego dziecka Alicji, Josef trafia do więzienia z mało precyzyjnego paragrafu „działanie na szkodę państwa”. Czysto polityczny, nieuzasadniona kara pozbawienia wolności w wymiarze trzynastu lat, której jak się okaże dysponentem był przyjaciel bohatera, miała jeden cel. Odebrać Jozefowi Kwietę. Szaleńczo zakochany w kobiecie Hynek Janeski, który odgrywa przed bohaterką role przyjaciela i powiernika stopniowo zniewala ją i wykorzystuje. Raz zniszczonego zaufania nie sposób odbudować. Lecz zdrada mimo, że rozdziela bohaterów, pozostawia po sobie ślad, dowód istnienia w postaci zaszyfrowanego i tajemniczego poematu miłosnego… .&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;„List miłosny pismem klinowym” to powieść wielowątkowa, poszatkowana. Oprócz dwójki głównych bohaterów ważną postacią jest córka i wnuk pary. Alicja napiętnowana nieszczęściem rodziców również nie może odnaleźć szczęścia w małżeństwie. W końcu Krzysztof – drugie pokolenie, daleki od zależności, wychowany w wolnych już kraju, który zrzuca z siebie skazę rodzinnego fatum. Wiele postaci, wiele zdarzeń, które kreują obraz nieprzejednanej i zaborczej Historii oczami jednostki.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Powieść Zmeskala to świetna i zaskakująca proza, która pozwala skonfrontować wyobrażenie „miłości, mimo wszystko” z okrutną i bezwzględną rzeczywistością historyczną. Nie dziwi zatem fakt, że Czesi tak bardzo upodobali sobie tę książką. Bo czy powinna zdumiewać popularności tematu w kraju, z którym historia XX wieku obeszła się tak okrutnie?! Polecam!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;Recenzja&amp;nbsp;opublikowana na portalu&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/"&gt;"Lubimy Czytać"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="46" src="http://2.bp.blogspot.com/-c9O7ECEp6oY/Tku3KB956aI/AAAAAAAACIA/XXAC-jQMHw4/s200/lc_logo.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-7637449960224685450?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/7637449960224685450/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/10/potyczki-miosci-z-historia.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/7637449960224685450'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/7637449960224685450'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/10/potyczki-miosci-z-historia.html' title='Potyczki miłości z Historią'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-52YFcoe-fMI/TqAzIhyeHLI/AAAAAAAACJ4/uKJbSKRjzfw/s72-c/listy+milosne.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-7256669310835179037</id><published>2011-10-18T14:19:00.000+02:00</published><updated>2011-10-18T14:19:42.200+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='urzekło'/><title type='text'>W "Archipelagu"...</title><content type='html'>&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-eJfpMF8E72Q/Tp1rzp0tMbI/AAAAAAAACJw/UQvrBbGONdM/s1600/tozsamosc.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" oda="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-eJfpMF8E72Q/Tp1rzp0tMbI/AAAAAAAACJw/UQvrBbGONdM/s200/tozsamosc.jpg" width="150" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.archipelag-magazyn.pl/"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Właśnie dziś ma swoja premierę szósty, jesienny numer &lt;strong&gt;&lt;a href="http://www.archipelag-magazyn.pl/"&gt;„Archipelagu”.&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; Tematem przewodnim numeru jest szeroko pojęta &lt;strong&gt;tożsamość&lt;/strong&gt;. W numerze znalazł się także mój tekst „&lt;strong&gt;Tożsamość zwielokrotniona. Polska w reportażu współczesnym”.&lt;/strong&gt; Polecam lekturze cały numer - szalenie interesujący, majstersztyk graficzny. Tegoroczna jesień rozpoczyna się całkiem interesująco…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;A jakże! Radocha po pachy! &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-7256669310835179037?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/7256669310835179037/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/10/w-archipelagu.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/7256669310835179037'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/7256669310835179037'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/10/w-archipelagu.html' title='W &quot;Archipelagu&quot;...'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-eJfpMF8E72Q/Tp1rzp0tMbI/AAAAAAAACJw/UQvrBbGONdM/s72-c/tozsamosc.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-2975732514320621374</id><published>2011-10-17T18:49:00.001+02:00</published><updated>2011-10-17T18:51:24.888+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='&quot;LubimyCzytać&quot;'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura faktu'/><title type='text'>Obrazowanie Holocaustu</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-UhjtdZZX6Ek/TpxctOkK6rI/AAAAAAAACJo/DBdgAtUPUEU/s1600/155x220.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-UhjtdZZX6Ek/TpxctOkK6rI/AAAAAAAACJo/DBdgAtUPUEU/s200/155x220.jpg" width="140" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/oficjalne-recenzje/199/obrazowanie-holocaustu"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;"Śmierć Żydów. Fotografie" Nadine Fresco&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;We wstępie książki możemy przeczytać: „Tekst ten, będący studium moralnego wymiaru dokumentacji zdjęciowej - tak podczas drugiej wojny światowej, jak i szerzej, w obliczu przemocy i prześladowań – jak także pracę stricte historyczną”. Książka wybitnej, francuskiej badaczki Holocaustu porusza jeden z ważniejszych problemów współczesnego, wybitnie ikonograficznego świata. Moralność a fotografia, moralność a fotograf i w końcu obrazowanie a przedstawienie (rozumiana jako tematyka). Przykłady takie jak chociażby Leni Riefenstahl, później Kevina Carterera, które nakazują tworzyć granicę pomiędzy pracą a ofiarą – fotografowanymi, a którego nie można, w odruchy czysto humanistycznej tradycji, uznać za moralny. Pozostaje jeszcze kwestia odbiorcy i kontekstu odbioru – czy możemy przyglądać się śmierci bezkarnie? Czy konsekwencją oglądania ośmiu fotografii przedstawiających egzekucję żydowskich kobiet na plaży Lipowa stanowiących punkt wyjścia pracy Fresco jest tylko i wyłącznie poczucie dyskomfortu? Czy w końcu mamy prawo oglądać zawstydzenie, upokorzenie, nagość i egzekucje grupy łotewskich kobiet, które ponoszą śmierć z rąk nazistów? Proza Fresco – wywarzona, obiektywna, wręcz relacyjna zmierza się z trudną problematyką obrazowania grozy Shoah.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Niewyraźne sylwetki kobiet. Na tle ascetycznego krajobrazu próbują osłonić to co mają najcenniejsze – intymność. Przerażone, w oczekiwaniu na śmierć, walczą o resztki godności. Kolejne fotografie, niczym sekwencje filmowe – zbiórka, nagość, śmierć. Przerażające obrazy utrwalone przez anonimowego autora. Fresco na przykładzie tych cudem ocalałych fotografii próbuje nakreślić problematykę przedstawienia zbrodni, czy wojny w ogóle. Zdjęcia „trofea” wykonane podczas egzekucji Żydów i noszone przez niemieckich żołnierzy jako talizmany, wysyłane rodzinie jako „pamiątki” z frontu, palenie książek w Berlinie 10 maja 1933 roku etc. Zdjęcia, które stanowią przede wszystkim świadectwo, ale też, o czym pisze francuska badaczka, są pośrednio reprezentacją estetyki. Kontrowersyjne zainteresowanie wydaje się jednak aspektem pośrednim – istotną kwestią jest „dowód” – ostateczny wniosek pracy Fresco.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Osiem fotografii z egzekucji stanowi soczewkę skupiającą całą przerażającą naturę Holocaustu. To jedno z nielicznych zachowanych świadectw zbrodni hitlerowskich Fresco stara się skonfrontować na linii: ofiara – fotograf – zbrodniarz. Rzetelne i wyważona proza pozwala nam – ciekawskiemu odbiorcy świata ikonograficznego - zmierzyć się z tematyką trudną i groźną dla naszego poczucia bezpieczeństwa. Autorka opierając się o kategorie obrazowania współczesnego nie daje łatwych odpowiedzi. Dyskomfort odbiorcy jest ceną jaką płaci on za ciekawość.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Kolejna, szalenie ważna książka w dyskursie problematyki Holocaustu.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;Recenzja&amp;nbsp;opublikowana na portalu&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/"&gt;"Lubimy Czytać"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif; margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="46" src="http://2.bp.blogspot.com/-c9O7ECEp6oY/Tku3KB956aI/AAAAAAAACIA/XXAC-jQMHw4/s200/lc_logo.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-2975732514320621374?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/2975732514320621374/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/10/obrazowanie-holocaustu.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/2975732514320621374'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/2975732514320621374'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/10/obrazowanie-holocaustu.html' title='Obrazowanie Holocaustu'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-UhjtdZZX6Ek/TpxctOkK6rI/AAAAAAAACJo/DBdgAtUPUEU/s72-c/155x220.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-3485466884599201136</id><published>2011-10-12T13:46:00.004+02:00</published><updated>2011-10-17T17:43:07.300+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='&quot;LubimyCzytać&quot;'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura faktu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura niemiecka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='&quot;Wyzwanie &quot;Reporterskim okiem&quot;'/><title type='text'>Matka Boska Nowojorska</title><content type='html'>&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-mQA65XjPpo4/TpV9fq8Z2nI/AAAAAAAACJg/FWiaoF1pEVE/s1600/cesarz.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" oda="true" src="http://4.bp.blogspot.com/-mQA65XjPpo4/TpV9fq8Z2nI/AAAAAAAACJg/FWiaoF1pEVE/s200/cesarz.jpg" width="140" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/oficjalne-recenzje/195/matka-boska-nowojorska"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Martin Pollack "Cesarz Ameryki. Wielka ucieczka z Galicji"&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Na jednym z obrazków widać port w jakimś dużym mieście, dokąd zawijają statki z Europy. W tle rysują się wielkie domy, a na pierwszym planie wyrasta z wody wysoka na kilka pięter, olbrzymia postać kobiety, na głowię ma koronę z promieni, a w wyciągniętej ku niebu ręce – pochodnię. To święta Maria, matka Boża i królowa Polski, opowiadają łatwowiernym chłopom agenci, wita w ten sposób ukochanych Polaków (i oczywiście Rusinów), z otwartymi ramionami i zapraszającym uśmiechem.”&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Stany Zjednoczone i Kanada - ziemia obiecana emigrantów z Europy Wschodniej. Niezależnie czy mówimy o XIX, XX, czy nawet o obecnym stuleciu. Kraina mlekiem i miodem płynąca, gdzie dolary i złoto leżą na ulicy. Wystarczy tylko wyciągnąć rękę.... Baśnie i legendy przekazywane z ust do ust. Niemożliwe do weryfikacji podczas pierwszego wielkiego exodusu, który miał miejsce pod koniec dziewiętnastego wieku, ciągle żywe dziś – nieoceniona w tym rola przemysłu filmowego, gdzie spełnia się wielki amerykański sen „od pucybuta do milionera”. Martin Pollack w swojej najnowszej książce „Cesarz Ameryki” skupia się przede wszystkim na wielkiej emigracji ludności z terenów Galicji pod koniec XIX wieku. Zjawisko – niespotykane nigdy na tak dużą skalę, którego przyczyn możemy doszukiwać się przede wszystkim w prześladowaniach i biedzie mieszkańców tamtejszych terenów. Dla wielu pokoleń Polaków, Rusinów, Żydów, Słowaków którzy zdecydowali się na podróż do Ameryki ponosząc przy tym olbrzymi koszt – zarówno materialny jak i zdrowotny – marzenie o krainie szczęśliwej zakończyło się gorzkim rozczarowanie. Tylko nieliczni wygrali tę nierówną batalię. Mimo to mit o wspaniałym, zamorskim państwie poruszał wyobraźnie tysięcy, którzy z uporem walczyli o miejsce na statku, który popłynie wprost do ziem zarządzanych przez Cesarza Ameryki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Galicja – jeden z najbiedniejszych i najbardziej zacofanych regionów XIX wiecznej Europy. Przerażające ubóstwo, małorolni chłopi, wielodzietne głodujące rodziny, brak jakichkolwiek środków do życia, brak higieny, choroby i wysoka śmiertelność, uzależnienie od zamożnych panów, prześladowania żydów (pogromy). Decyzja o wyjeździe wydaje się koniecznością, a dla wielu zadłużonych chłopów ostatnią deską ratunku. Po wyprzedaniu co cenniejszych rzeczy, często ostatniej morgi ziemi – najpierw wyjeżdżają mężczyźni, by potem ściągnąć do siebie żonę i dzieci. Niektórzy ani myślą o stałej emigracji, chcą tylko po prostu zarobić i powrócić z większą ilością gotówki. Europa południowo-wschodnia tamtego okresu to teren olbrzymiej migracji, który również jest miejscem wielu nadużyć. Nieuczciwi naganiacze, którzy oferują lipne bilety na statki, wymuszenia i kradzieże. Niepiśmienni i zastraszeni chłopi są łatwym łupem do wszelkiej maści oszustów. Droga do Eldorado okupiona jest wieloma wyrzeczeniami i cierpieniem. A sama Ameryka przybyłych rozczarowuje, praca w kopalniach nadwyręża zdrowie, często zagraża też życiu, inna kultura onieśmiela. Nieliczni i najsilniejsi wygrywają tą nierówna walkę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Martin Pollack w „Casarzu Ameryki” stara się posługiwać konkretnymi przykładami. Osobami, które wyjechały i które podjęły wyzwanie. Reportaż niemieckiego dziennikarza miejscami bardziej przypomina powieść przygodową, niż tradycyjną prozę non-fiction. Nie wpływa to jednak negatywnie na odbiór lektury, wręcz przeciwnie. Soczysta i żywa proza pisarza uwodzi, ale też porusza czytelnika. Kolaż historyczno-fabularny nie pozwala oderwać się od kart książki. Praca Pollacka to niezwykły obraz historii południowo-wschodniej części Europy uzupełniony o liczne fotografię, które czynią publikacje tym bardziej interesującą. Obraz o tyle ważny, że dotyczy nieznanej i słabo opisanej części naszej przeszłości*. A tę zawsze warto dobrze poznać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;*W kontekście książki M. Pollacka polecam również „Tworzywo” M. Wańkowicza oraz „Wyspę klucz” M. Szejnert&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;Recenzja&amp;nbsp;opublikowana na portalu&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/"&gt;"Lubimy Czytać"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif; margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="46" src="http://2.bp.blogspot.com/-c9O7ECEp6oY/Tku3KB956aI/AAAAAAAACIA/XXAC-jQMHw4/s200/lc_logo.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-3485466884599201136?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/3485466884599201136/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/10/matka-boska-nowojorska.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/3485466884599201136'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/3485466884599201136'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/10/matka-boska-nowojorska.html' title='Matka Boska Nowojorska'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-mQA65XjPpo4/TpV9fq8Z2nI/AAAAAAAACJg/FWiaoF1pEVE/s72-c/cesarz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-1544260612517459792</id><published>2011-10-10T17:15:00.000+02:00</published><updated>2011-10-10T17:15:22.074+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='&quot;LubimyCzytać&quot;'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura turecka'/><title type='text'>Kobiece barwy literatury</title><content type='html'>&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-9orVWf0s5h4/TpMJDr5sZDI/AAAAAAAACJc/F2ZTSDaS22g/s1600/czarne_m.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-9orVWf0s5h4/TpMJDr5sZDI/AAAAAAAACJc/F2ZTSDaS22g/s200/czarne_m.jpg" width="140" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/oficjalne-recenzje/188/mleko-jak-atrament"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Według Faulknera cytowanego w najnowszej książce Elif Safak nekrolog pisarza powinien brzmieć w następujący sposób: „Pisał książki, a potem zmarł”. Sprawa wydaje się więc bardzo prosta. Ważniejsze niż życie autora są jego dzieło/dzieła. Lecz co zrobić, gdy mamy do czynienia nie z mężczyzną, który przez stulecia wiódł prym w tej szalenie zmaskulinizowanej konkurencji, lecz z kobietą, która cierpliwie (przynajmniej na początku rozgrywek) czekała na swoją kolej?! Sprawa już nie jest taka oczywista i jednoznaczna. Bowiem pisarka to przede wszystkim „kobieta”, która zawsze, na pewnym etapie swojej literackiej drogi, musi się zmierzyć z problematyką macierzyństwa. Pytaniem czy oprócz „tekstów-dzieci” zdecyduje się również na bycie matką w pełnym i pierwotnym tego słowa znaczeniu. Rozstrzygniecie tego zagadnienia, co oczywiste, ukierunkuje i zdominuje sposób funkcjonowania danej osoby. Safak wybiera drogę inną niż proponuje Faulkner. Decyzja tureckiej autorki to nekrolog w postaci: „Pisała książki, była żoną, matką…potem zmarła”.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;„Czarne mleko” to niezwykła autobiografia. W uporządkowane życie uzdolnionej i docenianej już autorki wkracza miłość i małżeństwo. Następstwem tego niezwykłego, jakby na to nie patrzeć, zjawiska są pierwsze, nieśmiałe próby myślenia o macierzyństwie. Elif Safak z natury introwertyczna, tak pisze o sobie: „Książki były moimi najlepszymi przyjaciółkami od dnia, w którym nauczyłam się pisać i czytać. One mnie ocaliły”. Zamknięta, nastawiona przede wszystkim na ciężką pracę, niszczy własną cielesność poświęcając się całkowicie literaturze. Przestaje miesiączkować, mało je, nie używa kosmetyków – wszystko po to, aby przenikać się ze słowem, przeistaczać się w tekst. Literatura jest najważniejsza aż do dnia, w który poznaje „Jego”. Nagle do głosu dochodzą tak długo uśpione instynkty. Ciąża jest dla autorki pewnym zaskoczeniem. Pierwsze uczucia to strach i niepewność. W „Czarnym mleku” obserwujemy bardzo trudną drogę pisarki do rozpoznania i oswojenia drzemiącej w niej od dawna „kobiety – matki”. Ostatnie strony powieści są całkowicie poświęcone trudnemu okresowi „po porodzie”. Tytułowe czarne mleko – depresja poporodowa, która zmienia pokarm pisarki w atrament. Wszechobecny dżin choroby. I, co najważniejsze - ostateczna wygrana Safak okupiona prawie rocznym okresem niemocy twórczej. Wyzwolenie przynosi literatura. To ona ponownie pozwala autorce odnaleźć swoje, nowe, lecz równie wartościowe miejsce we wszechświecie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Książka tureckiej autorki to bardzo ważny tekst. Kobiecość, która często jest balastem w nierównych rozgrywkach literackich „mężczyźni-kobiety”, równie często okazuje się nowym źródłem inspiracji. „Czarne mleko”, erudycyjny tekst złożony z mikro felietonów poświęconych m.in. takim autorkom jak Virginii Woolf, Sylvii Plath, Doris Lessing, Simone de Beauvoir, to książka przede wszystkim o kobietach. Lektura obowiązkowa – w szczególności dla mężczyzn.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;Recenzja&amp;nbsp;opublikowana na portalu&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/"&gt;"Lubimy Czytać"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif; margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="46" src="http://2.bp.blogspot.com/-c9O7ECEp6oY/Tku3KB956aI/AAAAAAAACIA/XXAC-jQMHw4/s200/lc_logo.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-1544260612517459792?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/1544260612517459792/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/10/kobiece-barwy-literatury.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/1544260612517459792'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/1544260612517459792'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/10/kobiece-barwy-literatury.html' title='Kobiece barwy literatury'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-9orVWf0s5h4/TpMJDr5sZDI/AAAAAAAACJc/F2ZTSDaS22g/s72-c/czarne_m.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-6764678026931756591</id><published>2011-10-07T16:01:00.000+02:00</published><updated>2011-10-07T16:01:13.892+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='publicystyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='&quot;LubimyCzytać&quot;'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='leseje'/><title type='text'>O naprawie Rzeczypospolitej raz jeszcze...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-FvYPxFeSB1Q/To8Cinr6hpI/AAAAAAAACJY/DxHsbUwD91M/s1600/kurkiewicz.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" kca="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-FvYPxFeSB1Q/To8Cinr6hpI/AAAAAAAACJY/DxHsbUwD91M/s200/kurkiewicz.jpg" width="140" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;[źródło]&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;strong&gt;"Lewomyślnie" Roman Kurkiewcz&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;W tygodniu przedwyborczym, gdzie zarzucani jesteśmy propozycjami, programami, obietnicami, gdzie walka kandydatów, mówiąc delikatnie, daleka jest od podstawowych zasad dobrego wychowania … Warto na moment zatrzymać się, zdystansować i zagłębić w dobrą i nietuzinkową książkę. Koniecznie wyłączyć telewizor, nie opłacić rachunku za Internet. Może dla własnego zdrowia (przede wszystkim psychicznego) poczytać tak długo odkładanego „Moby Dicka” lub zrobić sobie powtórkę z „Nad Niemnem” Orzeszkowej, w ostateczności z bohaterami ”Czarodziejskiej góry” zaszyć się w uzdrowisku. Jedno jest pewne - z naszej listy lektur w tym gorącym, politycznym październiku teoretycznie powinien zniknąć „Książę” Machiavellego, „Państwo” Platona, czy „O naprawie Rzeczypospolitej” Frycza-Modrzewskiego. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Przesyceni polityką mamy prawo dostawać uczulenia i wysypki na samą wzmiankę słowa na „p”. Lecz być może warto w tym chaosie sięgnąć do znawców tematu? Polecam zatem książkę „Lewomyślnie” Romana Kurkiewicza, który być może nie zasiada jeszcze w loży klasyków, ale ma wszelkie predyspozycje ku temu.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;„Lewomyślnie” to zbiór felietonów znanego i cenionego dziennikarza. Pamflet na Polskę współczesną, jej przedstawicieli – polityków, wykonawców – urzędników, kapitalistyczne społeczeństwo – gnuśne i bezmyślne. Autor z godnym podziwu humorem, ale też radykalizmem i bezwzględnością nawołuje do zmian. Jak pisze Kurkiewicz „prawo nie jest przywilejem bogatych”, rozdział Kościoła od państwa jest naturalnym stanem rzeczy, ważniejsza jest budowa domów pomocy społecznej niż wysyłanie naszych wojsk do Afganistanu…. W wyobrażeniu autora kapitalizm to nie: „państwo, gdzie każda koalicja jest możliwa, bo żadna partia nie ma poglądów”, „państwo, gdzie aborcja jest grzechem, a nie prawem”, „państwo, gdzie tolerowana i nie zauważana jest niewolnicza praca obcokrajowców”, „społeczeństwo, którego sędziowie udają, że nie rozumieją, czym są hitlerowskie pozdrowienia”. Publicysta jasno i klarownie przedstawia najważniejszy mianownik własnych poglądów - człowieka. Tolerancyjna, a zarazem krytyczna myśl autora daje jasno do zrozumienia: politycy, urzędnicy, kapitalizm – to wszystko istnieje dla jednostki. I dobra to myśl. Zgodna z maksymą Antoniego Słonimskiego, przywołanego zresztą w tekście: &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Jak nie wiesz, jak się zachować, zachowaj się przyzwoicie”. To wystarczy.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Publikacja Kurkiewicza to kawał dobrej, soczystej publicystyki, po lekturze której kapitan Ahab wyda nam się zwykłym szaleńcem, kłusownikiem bez serca, Justyna Orzelska wielką nudziarą, a uzdrowisko w Davos będzie nadal miejscem magicznym, do którego wybierzemy się być może mroźną zimą… Polecam. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;Recenzja&amp;nbsp;opublikowana na portalu&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/"&gt;"Lubimy Czytać"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="46" src="http://2.bp.blogspot.com/-c9O7ECEp6oY/Tku3KB956aI/AAAAAAAACIA/XXAC-jQMHw4/s200/lc_logo.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-6764678026931756591?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/6764678026931756591/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/10/o-naprawie-rzeczypospolitej-raz-jeszcze.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/6764678026931756591'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/6764678026931756591'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/10/o-naprawie-rzeczypospolitej-raz-jeszcze.html' title='O naprawie Rzeczypospolitej raz jeszcze...'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-FvYPxFeSB1Q/To8Cinr6hpI/AAAAAAAACJY/DxHsbUwD91M/s72-c/kurkiewicz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-2418272185637317711</id><published>2011-10-05T21:33:00.000+02:00</published><updated>2011-10-05T21:33:18.751+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura faktu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='&quot;Wyzwanie &quot;Reporterskim okiem&quot;'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura włoska'/><title type='text'>„Śpiąca ziemia”</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333; font-family: Arial, Verdana, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-BqQCGYdvr_U/ToywKwq45JI/AAAAAAAACJU/wOvEV0CpEq0/s1600/dobranoc-panie-lenin_tiziano-terzani-99902037515_978-83-7506-454-4_600.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-BqQCGYdvr_U/ToywKwq45JI/AAAAAAAACJU/wOvEV0CpEq0/s200/dobranoc-panie-lenin_tiziano-terzani-99902037515_978-83-7506-454-4_600.jpg" width="138" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.lekturyreportera.pl/wp-content/uploads/2011/10/dobranoc-panie-lenin_tiziano-terzani-99902037515_978-83-7506-454-4_600.jpg"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="margin-bottom: 15px; margin-top: 15px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;"Dobranoc, panie Lenin!" Tiziano Terzani&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" style="margin-bottom: 15px; margin-top: 15px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;W pracy reportera wiele zależy od „szczęścia”. Trafniej – przypadku, który niewątpliwie stanowi kluczową zmienną w zawodzie dziennikarza. Do Tiziano Terzaniego w nocy z 18 na 19 sierpnia 1991 dociera informacja o puczu moskiewskim. Szalenie istotne wydarzenie, które stanowi kolejny ważny krok w kierunku ostatecznego rozpadu imperium ZSRR. Włoski publicysta w tym szczególnym dniu znajduje się na statku Propagandist, na pokładzie którego odbywa podróż po rzece Amur. Reporter musi podjąć decyzje: czy pojechać Moskwy, która jest niewątpliwie, w tamtym czasie epicentrum wydarzeń, czy może kontynuować wyprawę po syberyjskiej rzece. Druga składowa zawodu reportera – decyzyjność. Autor książki „Dobranoc, panie Lenin!” postanawia wybrać zgoła odmienną alternatywę – podróżując po byłych już republikach ZSRR, które właśnie odzyskują niepodległość, będąc w trakcie politycznej transformacji tj.: Armenia, Azerbejdżan, Gruzja, Kirgistan, Kazachstan, Tadżykistan, Turkmenistan, Uzbekistan Terzani postanawia „rozgryźć” dogorywające imperium z perspektywy zwykłego obywatela, wsłuchać się w opowieści pojedynczych osób. Korespondentowi Der Spigiel udało się zatem połączyć wspomniany wcześniej „fart” z&lt;span&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;instynktem rasowego dziennikarza, oddając tym samym w ręce czytelnika bardzo dobry, rzetelny i nietuzinkowy tekst.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;„Śpiąca ziemia” – Syberia. Definicja dziewiczego i nieokiełznanego obszaru, która według autora publikacji wypełni oddaje charakter tego niezwykłego miejsca. Po lekturze „Dobranoc, panie Lenin!” można odnieść wrażenie, że to określone równie dobrze pasuje do całego obszaru ZSRR. Lecz, gdy w tym pierwszym przypadku mamy do czynienia z terenem, ziemią w tym drugim – ze społeczeństwem, ludźmi. Terzani wizytując kolejne kraje republiki dostrzega przede wszystkim marazm i stagnacje. Siedemdziesiąt lat trwania tego nienaturalnego tworu jakim był Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich nauczyło mieszkańców bierności i niesamodzielności. Partia wszystko organizowała. Partia bała się niezależności&lt;span&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;i innowacyjności. Kreatywność była źle postrzegana. Włoski dziennikarz, który zdołała uchwycić niezwykły moment transformacji, dostrzega nie tylko pozytywna aspekt zmian, lecz w ciemiężonych i ograniczonych (zróżnicowanych!) kulturach nagle dochodzą do głosy najgorsze z możliwych, uśpione demony. Fanatyzm, skrajny nacjonalizm, krwiożerczy kapitalizm z przedstawicielstwem mafijnym. Pseudozmiany w lokalnych władzach -&lt;span&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;komuniści tranforumjący w „socjalistów”. Niepodległe republiki, które komunizm wykorzenił z tradycji nie tylko mentalnej, lecz także architektonicznej (wszędobylski żelbeton, budynki z „wielkich płyt”, pomniki wodzów rewolucji) w konsekwencji czego, każdy kraj utracił swój unikatowy koloryt (w jak najszerszym znaczeniu!). Terzani dostrzega z przerażenie wielkie spustoszenie, które uczyniła jednowładcza Partia odbierając i niszcząc tradycje, ale też przyrodę, wieloetnicznych, wybitnie zróżnicowanych byłych już republik Związku Radzieckiego.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Ta książka to wyjątkowy tekst, który opisuje wyjątkowy moment historyczny. Pisarz obierając perspektywę pojedynczego człowieka, dociera w same centrum problematyki przemian. Terzani nie unika również własnych refleksji i spostrzeżeń – dzięki temu zabiegowi&lt;span&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;publikacja zyskuje bardzo osobiste, a zarazem szalenie interesujące oblicze. Książka ważna, obowiązkowa.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Za książkę dziękuję portalowi&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.lekturyreportera.pl/"&gt;"Lektury reportera"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.lekturyreportera.pl/"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-D4Dg5NIXjOU/TgbvDF6YwAI/AAAAAAAACEc/TOTd9lcSR9M/s1600/Logo+Lektury+Reportera-05.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-2418272185637317711?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/2418272185637317711/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/10/spiaca-ziemia.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/2418272185637317711'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/2418272185637317711'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/10/spiaca-ziemia.html' title='„Śpiąca ziemia”'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-BqQCGYdvr_U/ToywKwq45JI/AAAAAAAACJU/wOvEV0CpEq0/s72-c/dobranoc-panie-lenin_tiziano-terzani-99902037515_978-83-7506-454-4_600.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-1902321483942680353</id><published>2011-09-28T12:38:00.000+02:00</published><updated>2011-09-28T12:38:13.175+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='&quot;LubimyCzytać&quot;'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='listy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura faktu'/><title type='text'>Lem i Mrożek w korespondencji, czyli „Mroki Drożku! Drogi Staszku…”</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-e_B8nL3y3Ok/ToL2SuJaifI/AAAAAAAACJM/NwcnlwfPlE4/s1600/155x220.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" kca="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-e_B8nL3y3Ok/ToL2SuJaifI/AAAAAAAACJM/NwcnlwfPlE4/s200/155x220.jpg" width="140" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/oficjalne-recenzje/158/lem-i-mrozek-w-korespondencji-czyli-mroki-drozku-drogi-staszku"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Mistrzostwo epistolografii. Cudeńko wydawnicze. Czytelnicza i intelektualna uczta. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że książka „Stanisław Lem. Sławomir Mrożek. Listy 1956-&lt;metricconverter productid="1978”" w:st="on"&gt;1978”&lt;/metricconverter&gt; to najważniejsza publikacja tego roku. Korespondencja dwóch wybitnych polskich pisarzy to niezwykły obraz Polski lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku okraszony humorem, satyrą i, co najważniejsze, przenikliwością obserwacji. Erudycja godna największych twórców kultury europejskiej, co tam - światowej. Czapki z głów Panowie i Panie, bo oto na scenę wkraczają dwie tęgie, literackie głowy – Mrożek i Lem. Lem i Mrożek. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Korespondencja pisarzy zaczyna się w roku 1956, od listu Mrożka do Lema w sprawie uwag na temat niedawno wydanego „Szpitala Przemienienia”. Ta pierwsza, formalna korespondencja szybko przerodzi się w wieloletnią przyjaźń oraz zaowocuje częstą i bogatą wymianą informacji. Listy to tematyczne spektrum – od poświęconych mechanice samochodowej (uszczelkom, nadwoziom, wyciąganym prędkością etc.), marzeniom motoryzacyjnym, przez autorefleksyjne, literacko-opiniotwórcze, aż po te z tzw. kręgu tematyki „szarej codzienność”, czyli walce o byt w świecie PRL-u. Jednak pierwsze, najważniejsze i zaszczytne miejsce w sercach obu Panów (szczególnie Lema) przez długi czas zajmować będą sprawy związane z mechaniką pojazdów osobowych:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;„Stanisławie,&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;widzę: nie wymigam się od relacji o samochodzie. (...) Przesadą byłoby utrzymywać, że z pełną świadomością skierowałem p-70 na słup przydrożny. Nie. Ale faktem jest, że już od dłuższego czasu nie miałem dla niego litości. Gdy skarżył się cichym jękiem, odpowiadałem ciosem obcasa w akcelerator. Wpędzałem go w nerwicę, rozpędzając nadmiernie, aby potem, z uśmiechem na cienkich wargach, zmusić go do gwałtownego przystanięcia. Zajeżdżałem go na szosach, żywiąc hańbiący mnie wstyd, gdy droga wydawała się za długą…”.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;(s. 64-65, Warszawa, 7 września 1961)&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;„Signore Mrożeq! &lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;Najwyższym zrządzeniem, czyli Summie Auspiciis, dostałem fiata 1800. Ach! Było to jak sen.” &lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;(s. 399 Cracovia, 10 Februari 1965)&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Drugie, równie ważne miejsce w listach, należało oczywiście z racji wykonywanego zawodu, do szeroko pojętej literatury. Pisarze często przesyłali sobie swoje publikacje dzieląc się uwagami i spostrzeżeniami. Jako ciekawostkę warto wspomnieć, że Lem bardzo długo nie doceniała Tanga. Dopiero po sukcesie książki, opinii cenionych przez autora „Wysokiego Zamku” krytyków zaczął doceniać dramat. Uwagi natury pisarskiej nie dotyczyły tylko własnej twórczości. Pisarze chętnie dzielili się opiniami na temat ówczesnych wydawnictw, „podrzucali” i wymieniali się wartościowymi tytułami literatury polskiej jak i światowej. Jak pisze Lem:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;„Ostatnio czytałem kawałki Ulyssesa, przebrnąłem, ale jakoś zimnawo, nie wzięło mnie to. Natomiast spodobał mi się Salinger…” &lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;(s. 409, Kraków, 18 marca 1965)&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Ważną składową korespondencji stanowi również sprawy bytowe i próby okiełznania rzeczywistości PRL-u. Trudności z wyjazdem za granicę, próba osiedlenia się poza Polską, problemy dewizowe, deficyt części samochodowych, „rozpracowanie” polityki kulturowej władzy – to tylko niektóre z nich. Z drugiej strony, to także dzielenie się radościami i smutkami dnia codziennego, gdzie rola pocieszyciela i ironisty przypada bez wątpienia Lemowi:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;„Truskawki są, ale się kończą. Ostatni czas! Porzeczek do cholery, cebuli też. (…) Ale Tyś, zdaję się nigdy za botaniką nie szalał, nawet za jadalną. Żyjemy, wieś, cicho czasem ktoś właśnie, jak wyżej, się zesra, albo kogo zarżną. Poza tym spokój. Psy oba tłuste bardzo i krnąbrne, przeszkadzają, każą lizać, drapać, jedzą drogo i dużo, Basia zabrania bijać. Przykre. Błoński pisze do gazet artykuły szalenie mądre, za cholerę nie razbieriosz. Coś u Levi-Straussa wyczytał i zasuwa…” &lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;(s. 131, Kraków, 15 lipca 1962)&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;W korespondencji pisarzy fascynuje intelektualna atmosfera – literacki, mocny front, gdzie obok „odbiorcy” i „adresata” częstym gościem jest również Jan Błoński, czy Jan Józef Szczepański. Elita kulturowa ówczesnej Polski, która kreuje najwyższą jakość polskiej krytyki literackiej i twórczości.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;Publikacja „Staniław Lem. Sławomir Mrożek. Listy 1956-&lt;metricconverter productid="1978”" w:st="on"&gt;1978”&lt;/metricconverter&gt; to przede wszystkim obraz pięknej i długoletniej przyjaźni. Lem – gigant intelektu, rzeczowy i stanowczy („słowotwórczy”). Mrożek – uważny obserwator rzeczywistości (świetne i niezwykle trafne fragmenty dotyczące kondycji współczesnego człowieka), wielki dramaturg. Dwie różne osobowości, których spotkanie zaowocowało niezwykły świadectwem wartym, bez żadnej wątpliwości, czytelniczej uwagi! &lt;strong&gt;I tylko pozostaje smutek nieokiełznany: Biedni, my współcześni, właściciele adresów e-mail.&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;Recenzja&amp;nbsp;opublikowana na portalu&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/"&gt;"Lubimy Czytać"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="46" src="http://2.bp.blogspot.com/-c9O7ECEp6oY/Tku3KB956aI/AAAAAAAACIA/XXAC-jQMHw4/s200/lc_logo.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-1902321483942680353?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/1902321483942680353/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/09/lem-i-mrozek-w-korespondencji-czyli.html#comment-form' title='Komentarze (26)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/1902321483942680353'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/1902321483942680353'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/09/lem-i-mrozek-w-korespondencji-czyli.html' title='Lem i Mrożek w korespondencji, czyli „Mroki Drożku! Drogi Staszku…”'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-e_B8nL3y3Ok/ToL2SuJaifI/AAAAAAAACJM/NwcnlwfPlE4/s72-c/155x220.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>26</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-2694993281273415447</id><published>2011-09-20T18:51:00.003+02:00</published><updated>2011-09-20T18:57:47.472+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura faktu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='&quot;Wyzwanie &quot;Reporterskim okiem&quot;'/><title type='text'>Chińska Republika Ludowa raz jeszcze…</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-HAsIL905hkg/TnjC2mb7p_I/AAAAAAAACJI/MkBcWaXuLSg/s1600/raz-na-kilkaset-lat-bprod61082089-193x300.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-HAsIL905hkg/TnjC2mb7p_I/AAAAAAAACJI/MkBcWaXuLSg/s200/raz-na-kilkaset-lat-bprod61082089-193x300.jpg" width="128" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;"Raz na kilkaset lat" Krzysztof Bielecki&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;„Raz na kilkaset lat” to literacka relacja Krzysztofa Bieleckiego z trzytygodniowej, spontanicznej wprawy do Chin. Już po opisie na okładce możemy wywnioskować, że nie mamy do czynienia z tradycyjną relacją z podróży (oczywiście w jak najszerszym kontekście), lecz opisem wyprawy na tak zwanym „spontanie” – od jednej do drugiej kawiarenki internetowej. Autor podczas tej „niezwykłej” podróży pisał bowiem bloga, którego postanowił wydrukować i wydać własnym sumptem. Dla miłośników nowinek technologicznych, w publikacji znalazły się również fotokody, które po odczytaniu (odkodowaniu) ukazują fragmenty książki. Wiele innowacji, lecz kosztem jakości. Tekst zasadniczo nie wzbogaca w żaden sposób literatury gatunku (czy to w formie tradycyjnej, czy też innowacyjnej). Stylistycznie i merytorycznie tekst jest bardzo słaby. Rozumiem pewne zamierzenie autora, aby pozostawić zapiski w jak najbardziej pierwotnej formie publikowanej na blogu, lecz nie rozumiem w takim razie sensu wydruku. I dlatego niestety uważam że to wydawnictwo nie wnosi żadnej wartości dla przyszłych podróżników, czy też czytelników.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Relacja Bieleckiego z dalekiej i niezwykle „niebezpiecznej” wyprawy do Chin to silenie się na ciekawą opowieść. Autor podróżując wybiera wygodniejsze środki transportu, relacje z „tubylcami” taktuje jako przyrodniczą zagadkę, ewentualnie sposób na tani nocleg&amp;nbsp; a jedyną wartą uwagi historią zawartą w książce to ta, gdzie Bielecki opisuje spóźnienie się na pociąg.. No i może zaćmienie księżyca. To wszystko.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;W dobie globalizacji, gdzie egzotykę można odnaleźć już chyba tylko na podniszczonych mapach Krzysztofa Kolumba, rodzi się pytanie, czy jeszcze inni (wszyscy!) blogerzy – podróżnicy&amp;nbsp; postanowią wydać swoje ksiązki. Bowiem świat tradycyjnego piśmiennictwa niekoniecznie musi zgodnie koegzystować, ze światem wirtualnym. Publikacja, którą rządzą przede wszystkim emocje, w której brak jest oparcia na fundamentalnych zasadach literackiego kunsztu, w końcu wydawnictwo w którym próżno szukać jakiejkolwiek pogłębionej refleksji trudno uznać za dobre – niestety.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;***&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Za książkę dziękuję portalowi&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.lekturyreportera.pl/"&gt;"Lektury reportera"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.lekturyreportera.pl/"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-D4Dg5NIXjOU/TgbvDF6YwAI/AAAAAAAACEc/TOTd9lcSR9M/s1600/Logo+Lektury+Reportera-05.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-2694993281273415447?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/2694993281273415447/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/09/chinska-republika-ludowa-raz-jeszcze.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/2694993281273415447'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/2694993281273415447'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/09/chinska-republika-ludowa-raz-jeszcze.html' title='Chińska Republika Ludowa raz jeszcze…'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-HAsIL905hkg/TnjC2mb7p_I/AAAAAAAACJI/MkBcWaXuLSg/s72-c/raz-na-kilkaset-lat-bprod61082089-193x300.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-6130696320021770532</id><published>2011-09-18T13:42:00.001+02:00</published><updated>2011-09-18T13:43:25.098+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='&quot;LubimyCzytać&quot;'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lit'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura francuska'/><title type='text'>Czerń to kolor śmierci</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #222222; font-family: Georgia, 'Times New Roman', Times, serif; font-size: 13px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="display: block; line-height: 18px; margin-bottom: 10px; margin-top: 10px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Qq20Ijw_4gw/TnXVsg7nAkI/AAAAAAAACJA/NQCmU3KJEz4/s1600/czarni+my%25C5%259Bliwi1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-Qq20Ijw_4gw/TnXVsg7nAkI/AAAAAAAACJA/NQCmU3KJEz4/s200/czarni+my%25C5%259Bliwi1.jpg" width="140" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/"&gt;&lt;span id="goog_1055484948"&gt;&lt;/span&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Christian Ingrao „Czarni myśliwi. Brygada Dirlewangera”&lt;/b&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Nową serię Wydawnictwa Czarne Historia/Historie otwiera znakomity tekst francuskiego historyka Christiana Ingrao „Czarni myśliwi. Brygada Dirlewangera”. Publikacja stanowi wyczerpującą monografię jednego z najokrutniejszych oddziałów w historii wojskowości. Oddziału utworzonego początkowo z kłusowników, następnie z przestępców skazanych za najgorsze zbrodnie – gwałty i zabójstwa. Grupa zwyrodnialców pod dowództwem nazistowskiego fanatyka, która zasłynęła przede wszystkim ze skrajnego okrucieństwa względem obywateli wrogich państw. Praca Ingrao to rzetelny historyczny obraz powstały w wyniku wielu lat studiów i poszukiwań w archiwach niemieckich, rosyjskich i polskich. Ingrao próbuje opisać, ale też zrozumieć i wytłumaczyć, za pomocą dostępnych definicji kultury, jedną z najciemniejszych kart historii.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Jednostka złożona z kłusowników powstaję 1940 roku na ścisłe polecenie Himmlera. Dowództwo nad tą „wyjątkową” grupą zostaje przekazane doświadczonemu żołnierzowi Oskarowi Dirlewangerowi, który jako weteran pierwszego wielkiego konfliktu europejskiego doskonale radzi sobie z dyscypliną w armii. Bezwzględny, bezkompromisowy, ale też waleczny, wśród żołnierzy potrafi wzbudzić autorytet i posłuch. Ceniony również przez przełożonych, szybko zyskuje sławę niezwykle skutecznego dowódcy, który wysyłany jest ze swoimi ludźmi w najbardziej niebezpieczne miejsca konfliktu – Europę Wschodnią. Z wielkim okrucieństwem pacyfikuje białoruskie wsie (choćby wspomnieć pomysł na odminowywanie terenu – pędzenie grupy pojmanych wieśniaków przed czołgiem) następnie powstanie warszawskie* – gwałcąc, torturując, zabijając, potem „rozprawienie się” ze Słowakami. Dirlewanger nie oszczędzał nikogo, nawet własnych ludzi, srogo karząc za jakikolwiek objaw nieposłuszeństwa. Ta często pijana, brudna i nieokiełznana banda byłych więźniów szybko zyskała sławę najbardziej bezwzględnej jednostki SS. Mit Dirlewangera nie kończy się jednak wraz z jego śmiercią w 1945 roku. Jeszcze długo po wojnie tym którzy służyli pod jego dowództwem i którym udało się przeżyć i uniknąć kary lub odsiedzieć minimalne wyroki będą wspominać go jako człowieka o wielkiej odwadze i kultywować mit pułkownika SS.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Praca Ingrao, jak wspomniałam na początku, to wyczerpująca monografia, która oparta została na podstawie tzw. teorii myśliwego, kłusownika, traktującego swoje ofiary jako dzikusów, zwierzynę, którą należy upolować, a całą wojnę jako jedno wielkie myśliwskie święto, można wpisać w ramy tzw. antropologii historycznej. Francuski historyk w bardzo rzetelny i drobiazgowy sposób próbuje przeanalizować motywacje niemieckich zwyrodnialców i dotrzeć do pra-przyczyny tak okrutnych działań.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;„Czarni myśliwi. Brygada Dirlewangera” to ważna książka, która stanowi próbę wyjaśnienia i opisanie jednej z najbardziej zwyrodniałych brygad SS. W żadnym wypadku jednakże nie jest usprawiedliwieniem ludobójstwa. Jest raczej moralnym striptizem, który odesłanie najbardziej „nie-ludzką” stronę człowieczeństwa. Warto się zapoznać z publikacją Ingrao.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;*Polecam reportaż Włodzimierza Nowaka i Angeliki Kuźniak „Mój warszawski szał” w zbiorze "Obwód głowy", który jest opisem tamtych wydarzeń, lecz oczami żołnierza Niemieckiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;Recenzja&amp;nbsp;opublikowana na portalu&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/"&gt;"Lubimy Czytać"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif; margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="46" src="http://2.bp.blogspot.com/-c9O7ECEp6oY/Tku3KB956aI/AAAAAAAACIA/XXAC-jQMHw4/s200/lc_logo.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;b&gt;Ostatnio wiele się działo we moim życiu zawodowym -&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.sbp.pl/fmb/informacje"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;VI Forum&amp;nbsp;Młodych&amp;nbsp;Bibliotekarzy&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;,&amp;nbsp;&lt;/span&gt;gdzie wygłosiłam dwa referaty (co za nerwy!) oraz oczywiście cała szalona reszta....&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #4c1130; font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;b&gt;Oczywiście czekam , czekam....Już niedługo....&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #4c1130; font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="233" width="300"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/wSLdptE5aFw?version=3&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/wSLdptE5aFw?version=3&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" width="300" height="233" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #0c343d;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #0c343d;"&gt;A czytane właśnie listy Mrożka i Lema - cudeńko! :)&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #4c1130; font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-6130696320021770532?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/6130696320021770532/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/09/zrodo-christian-ingrao-czarni-mysliwi.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/6130696320021770532'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/6130696320021770532'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/09/zrodo-christian-ingrao-czarni-mysliwi.html' title='Czerń to kolor śmierci'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-Qq20Ijw_4gw/TnXVsg7nAkI/AAAAAAAACJA/NQCmU3KJEz4/s72-c/czarni+my%25C5%259Bliwi1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-240924307260049046</id><published>2011-09-15T19:47:00.001+02:00</published><updated>2011-09-16T09:12:34.967+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reportaż'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='&quot;LubimyCzytać&quot;'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura faktu'/><title type='text'>Ćwiczenia z pamięci historycznej</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #222222; font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 18px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #222222; font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-yV-I5qjciRg/TnI5xxRYECI/AAAAAAAACI8/fITf9HC315A/s1600/poch%25C3%25B3wek.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-yV-I5qjciRg/TnI5xxRYECI/AAAAAAAACI8/fITf9HC315A/s200/poch%25C3%25B3wek.jpg" width="141" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/oficjalne-recenzje/113/cwiczenia-z-pamieci-historycznej"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;„Pochówek dla rezuna” Paweł Smoleński&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #222222; font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #222222; font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;Banalne jest stwierdzenie, że II Wojna Światowa trwała od 1939 do 1945 roku. Historia XX wieku obudziła najgorsze z demonów ludzkości – ekstremalne ideologie, których ofiary ponosiły najczęściej cywile, jednostki – wiele lat przed i po wojnie. Demony fanatyzmu wszelkiej maści, miały w tym tragicznym czasie bardzo dobre notowania. Prawie każda rodzina europejska (szczególnie ze wschodniej części kontynentu) nosi piętno tamtych wydarzeń – ofiary i aresztowani wśród bliskich, straty moralnie i materialne. Pamięć o tamtych wydarzeniach to szalenie istotna sprawa – pamięć jako świadectwo tragedii. Lecz na obrzeżach tej pierwszej istnieje również druga forma pamięci, która nie pozwala wybaczyć i którą Ryszard Kapuściński w przedmowie książki Smoleńskiego określa mianem nieruchomej, martwej skamieliny. Czas historyczny, w relacjach polsko – ukraińskich to statyczny twór, którego początku można dopatrywać się w ludobójstwie wołyńskimi i wyniszczającej Akcji „Wisła”. Książka Pawła Smoleńskiego to próba uchwycenia i opisania niezwykle trudnych stosunków tych dwóch narodowości, w których pamięć o tragedii sprzed ponad pół wieku jest ciągle żywa.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #222222; font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #222222; font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;„Pochówek dla rezuna” to zbiór dziewięciu reportaży w których Smoleński przedstawia ciemną stronę polskiej, ale też ukraińskiej historii. Gorzka pigułka, który każdy Polak i Ukrainiec musi przełknąć jeśli chcę w szczery i rzetelny sposób rozmawiać o wspólnej przeszłości, ale i przyszłości. Zakłamana i zahibernowana historia, która przez okres komunizmu nie miała szansy ujrzeć światła dziennego, po ’89 ponownie o sobie przypomina. Szowinistyczna postawa Polaków względem niepodległościowych dążeń Ukraińców budzi niedowierzanie. Tak samo zresztą jak niedowierzanie budzą pogromy ludności cywilnej dokonywane przez polskie wojsko w odwecie za działania Ukraińskiej Armii Powstańczej i Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów. Festiwal wzajemnej nienawiści. Jak wspomina jeden z bohaterów książki:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #222222; font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;i&gt;„Na Pogórzu nastały straszne czasy. Jeśli w poniedziałek polskie wojsko spaliło ukraińską wieś, we wtorek i środę UPA puszczała z dymem polską, w czwartek palili Polacy, w piątek – Ukraińcy. Nakręcał się krwawy, fanatyczny kołowrót, śmierć za śmierć” s. 109&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #222222; font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #222222; font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;Dzisiejsze obustronne relacje to niezwykle delikatna materia, którą Smoleński stara się obiektywnie i rzetelnie przedstawić. Rozmawiając ze świadkami tamtych wydarzeń, udaje mu się uchwycić wspólny mianownik – cierpienie obu narodów. „Pochówek dla rezuna” to próba nakreślenia niełatwych stosunków dwóch sąsiadujących narodów, który relacja na zawsze naznaczyły tamte okrutne, minione wydarzenia.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #222222; font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #222222; font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;Dziś wiele lat po tamtych wypadkach próbuje się naprawić to co zostało zniszczone. Danuta Łagódka, Dionizy Radoń – strażnicy pamięci czy Jewhen Stachiw orędownik polsko-ukraińskiego pojednania. Bohaterowie książki Smoleńskiego, którzy walczą o godność ofiar, ale też o naprawę tego, co w tak łatwy sposób zostało zniszczone – wzajemną tolerancję i akceptację.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #222222; font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #222222; font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;Praca Smoleńskiego to dziennikarstwo najwyższej klasy. Jak słusznie zauważa Marek Włodarski cytowany zresztą na okładce książki:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #222222; font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;i&gt;„Pochówek dla rezuna” powinien znaleźć się w bibliotece nie tylko każdego nauczyciela historii i literatury polskiej, ale i każdego czytelnika poszukującego własnej tożsamości w zderzeniu z nie zawsze chlubną, o czym przypominają nam dzisiaj Jan Tomasz Gross i Paweł Smoleński, historią naszego kraju. Bardzo ważna książka!".&lt;/i&gt; Trudno o lepszą konkluzję.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #222222; font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #222222; font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;Polecam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;Recenzja&amp;nbsp;opublikowana na portalu&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/"&gt;"Lubimy Czytać"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;img border="0" height="46" src="http://2.bp.blogspot.com/-c9O7ECEp6oY/Tku3KB956aI/AAAAAAAACIA/XXAC-jQMHw4/s200/lc_logo.jpg" width="200" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;Bardzo, bardzo się, gdyż w tym roku jadę na Targi Książki do Krakowa! O YEAH!&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Times, 'Times New Roman', serif;"&gt;A potem jeszcze wycieczka do Wiednia... :)&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-240924307260049046?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/240924307260049046/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/09/cwiczenia-z-pamieci-historycznej.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/240924307260049046'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/240924307260049046'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/09/cwiczenia-z-pamieci-historycznej.html' title='Ćwiczenia z pamięci historycznej'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-yV-I5qjciRg/TnI5xxRYECI/AAAAAAAACI8/fITf9HC315A/s72-c/poch%25C3%25B3wek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-8154277429134087536</id><published>2011-09-07T17:56:00.001+02:00</published><updated>2011-09-07T17:57:02.923+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='&quot;LubimyCzytać&quot;'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura faktu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='&quot;Wyzwanie &quot;Reporterskim okiem&quot;'/><title type='text'>Polska w taksówce</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #222222; font-family: Georgia, 'Times New Roman', Times, serif; font-size: 13px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-x8K8zqDJQdA/TmeTRff-mzI/AAAAAAAACI4/urr8Cy3KkOc/s1600/taxi.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-x8K8zqDJQdA/TmeTRff-mzI/AAAAAAAACI4/urr8Cy3KkOc/s200/taxi.jpg" width="140" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/oficjalne-recenzje/89/polska-w-taksowce"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #222222; font-family: Georgia, 'Times New Roman', Times, serif; font-size: x-small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #222222; font-family: Georgia, 'Times New Roman', Times, serif;"&gt;&lt;b&gt;Dawid Brykalski, Magdalena Zaleska „Taxi, Taxi! t.1, albo o ludziach, taksówkach i innych zwierzętach”&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #222222; font-family: Georgia, 'Times New Roman', Times, serif; font-size: x-small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #222222; font-family: Georgia, 'Times New Roman', Times, serif; font-size: x-small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 13.5pt; margin-bottom: 7.5pt; margin-left: 0cm; margin-right: 0cm; margin-top: 7.5pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #222222; font-family: Georgia, 'Times New Roman', Times, serif; font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: white; background-image: initial; background-origin: initial; color: #222222; font-family: Georgia; font-size: 10pt;"&gt;O tych zdarzeniach być może usłyszysz w telewizji, być może będziesz miał to szczęście i przeczytasz o nich w Internecie. Nikt jednak nie da ci stu procentowej pewności, że „to” zdarzyło się naprawdę. Mowa oczywiście o legendach miejskich. Przekazywane z ust do ust żyją w wyobraźni mieszkańców wielkich miast a ich najskuteczniejszym przekaźnikiem (twórcą?!), jest oczywiście taksówkarz, który za kierownicą swojego krążownika jest bez wątpienia najlepiej poinformowanym mieszkańcem city. Magdalena Zaleska i Dawid Brykalski autorzy trzy tomowego projektu „Taxi, taxi!” postanowili wsłuchać się w ten interesujący głos polskich metropolii i podzielić się z czytelnikami niezwykle barwnymi i często nad wyraz nieprawdopodobnymi historiami usłyszanymi z tylnego siedzenia taksówki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 13.5pt; margin-bottom: 7.5pt; margin-left: 0cm; margin-right: 0cm; margin-top: 7.5pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #222222; font-family: Georgia, 'Times New Roman', Times, serif; font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: white; background-image: initial; background-origin: initial; color: #222222; font-family: Georgia; font-size: 10pt;"&gt;Pierwszy tom projektu nosi podtytuł „Albo o ludziach, taksówkach i innych zwierzętach” i zawiera 20 krótkich historii lub jak autorzy sami określają „kursów”. Każdy kurs rozpoczyna się oczywiście od daty podróży, miejscowości, opisu kierowcy i samochodu. Teksty zostały przygotowane pod czytelnika internetowego, tj. ich długość dostosowana w ten sposób, aby potencjalny odbiorca miał duży komfort lektury. Od września 2011 do stycznia 2012 roku teksty, które składają się na pierwszy tom opowiadań będą ukazywały się w Internecie w odcinkach. Całość w formie tradycyjnego wydawnictwa ukaże się 2012 roku. Kolejne tomy to „Taxi, taxi!” t. 2. Albo coś być musi, do cholery, za zakrętem” oraz „Taxi, taxi!” t. 3. Albo werbalna masakra taksówką mechaniczną”.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 13.5pt; margin-bottom: 7.5pt; margin-left: 0cm; margin-right: 0cm; margin-top: 7.5pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #222222; font-family: Georgia, 'Times New Roman', Times, serif; font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: white; background-image: initial; background-origin: initial; color: #222222; font-family: Georgia; font-size: 10pt;"&gt;Mikroteksty, które wchodzą w skład pierwszej części to malownicze i porywające sceny z naszej polskiej „szarej” rzeczywistości. Niezwykły wachlarz zdarzeń i postaci. Choćby wymienić: ministra gentelmana, który jeździł koleją; księdza „biznesmena”, który oprócz posługi kapłańskiej chętnie nawiązuje kontakt (niekoniecznie modlitewne) z prostytutkami; domorosłego taksówkarza - żołnierza, czy byłego ZOMO-ca, który posiadł szeroką wiedzę z zakresu psychologii; hrabina – oblubienica Chrystusa. Spektrum różnorodności, które budzi zdziwienie, konsternacje, ale również nierzadko, uśmiech na twarzy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 13.5pt; margin-bottom: 7.5pt; margin-left: 0cm; margin-right: 0cm; margin-top: 7.5pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #222222; font-family: Georgia, 'Times New Roman', Times, serif; font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: white; background-image: initial; background-origin: initial; color: #222222; font-family: Georgia; font-size: 10pt;"&gt;Jedynym, negatywnie wyróżniającym się tekstem z całego tomu jest opowiadanie „Do przodu też dochodzi”, który na tle innych bardzo dobrych „kursów” np. „Chwyty psychologiczne” wypada dość blado i mizernie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 13.5pt; margin-bottom: 7.5pt; margin-left: 0cm; margin-right: 0cm; margin-top: 7.5pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #222222; font-family: Georgia, 'Times New Roman', Times, serif; font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: white; background-image: initial; background-origin: initial; color: #222222; font-family: Georgia; font-size: 10pt;"&gt;Opowiadania Brykalskiego i Zaleskiej, zresztą doświadczonych już w materii literackiej, to niezwykły obraz Polski podskórnej. Gdzie jak się okazuje, poza głównym nurtem, istnieje całkiem inny, interesujący (a jakże!) świat. Polska wersja realizmu magicznego okraszonego (niestety!) domieszką grozy i patologii. Ciekawa, wciągająca i warta uwagi lektura.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;Recenzja&amp;nbsp;opublikowana na portalu&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/"&gt;"Lubimy Czytać"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="46" src="http://2.bp.blogspot.com/-c9O7ECEp6oY/Tku3KB956aI/AAAAAAAACIA/XXAC-jQMHw4/s200/lc_logo.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-8154277429134087536?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/8154277429134087536/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/09/polska-w-taksowce.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/8154277429134087536'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/8154277429134087536'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/09/polska-w-taksowce.html' title='Polska w taksówce'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-x8K8zqDJQdA/TmeTRff-mzI/AAAAAAAACI4/urr8Cy3KkOc/s72-c/taxi.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-7467822343249283311</id><published>2011-09-07T11:08:00.000+02:00</published><updated>2011-09-07T11:08:24.759+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='&quot;LubimyCzytać&quot;'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura faktu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='II Wojna Światowa'/><title type='text'>Bohater w niebohaterskich czasach</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-D8qIOypAvgc/Tmcu1LGs22I/AAAAAAAACI0/Mg9r3Z_dSA0/s1600/Kershaw_MisjaWallenberga__500px.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" nba="true" src="http://4.bp.blogspot.com/-D8qIOypAvgc/Tmcu1LGs22I/AAAAAAAACI0/Mg9r3Z_dSA0/s200/Kershaw_MisjaWallenberga__500px.jpg" width="138" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,3089,tytul,Misja_Wallenberga"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;h4 class="title" style="text-align: center;"&gt;&lt;h3 style="margin: auto 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="booktitle"&gt;&lt;span&gt;Alex Kershaw "&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Misja Wallenberga. Pojedynek z Eichmannem o życie 100000 Żydów"&lt;/span&gt;&lt;/h3&gt;&lt;/h4&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;II Wojna Światowa to jedno z najgorszych doświadczeń w historii Europy i świata. To kres kultury zachodniej, jak mawiali niektórzy, to dowód na to, że kultura w żaden sposób nie chroni nas przed niczym (a czasem nawet pomaga w dokonywaniu i logicznym argumentowaniu zbrodni)*. Kto przeżył wojnę nie wyszedł z niej cało (czy to w sensie fizycznym, czy też psychicznym). Wybory, których musiał dokonywać wówczas człowiek doprowadzony do ostatecznego wyboru pomiędzy życiem i śmiercią sprawiły, że każdy objaw humanizmu był i jest traktowany jako niezwykły akt odwagi. Takim bohaterem, który nie bał się działać często wbrew zdrowemu rozsądkowi, wbrew logice, wbrew wszystkiemu - jest Raolu Wallenberg – nieznany bohater II Wojny Światowej. &lt;br /&gt;Książką „Misja Wallenberga” autorstwa Alexa Kershawy to opowieść o niezwykłym człowieku, który z tym samym zapałem, uporem, a co najważniejsze odwagą co Oskar Schindler w Polsce, ratował węgierskich Żydów z rąk nazistowskich oprawców. Dzięki najnowszej publikacji Kershawy odsłania się przed nami kolejna, ważna karta historii. Węgierskie piekło Zagłady, które rozpętało się wraz z przybyciem do Budapesztu w roku 1944 jednego z najskuteczniejszych urzędników III Rzeszy SS-Obersturmbannfuerera Adolfa Eichmanna, a które próbował powstrzymać potomek znakomitej europejskiej rodziny Wallenberg.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wallenberg od roku 1944 pełnił w Budapeszcie rolę szwedzkiego ambasadora. Jego zadanie polegało początkowo na pomocy tylko prominentnym Żydom. Jednakże zderzenie z brutalna rzeczywistością zaowocowało podjęciem decyzji o ratowaniu, w miarę możliwości, każdego komu groziła śmierć. Jego działalność popierana przez rząd Szwecji, ale również przez U.S.A. polegała na wydawaniu paszportów osobom, które mogły w jakimikolwiek (często fikcyjne dokumenty, mgliste koneksje rodzinne) udowodnić związek z krajem dyplomaty. Wallenberg drukował i podpisywał więc każdego dnia pobytu w Budapeszcie tysiące dokumentów, doskonale zdając sobie sprawę, że w ten sposób może uratować setki, tysiące ludzkich istnień. Szwed jednakże nie działał tylko zza biurka. Nie bał się bezpośredniej interwencji i konfrontacji z nazistami – czy to z transportu do obozu, z przed plutonu egzekucyjnego, nazistowskich więzień, z rwącego nurtu Dunaju - niemal w ostatniej chwili wydzierał z rąk oprawców Żydów, którzy dawno już stracili nadzieję na ratunek. Wallenberg, aby uskutecznić działanie często „współpracował” z Eichmannem, rządem Horthyego, czy z Strzałokrzyżowcami (ci ostatni zresztą wykazali się nieprawdopodobnym okrucieństwem względem współobywateli Żydów). Rzekoma agentura na rzez Niemiec i U.S.A. stała się później pretekstem osadzenia dyplomaty przez ludzi Stalina. Jednak główną przyczyną aresztowania Wallenberga była prawdopodobnie jego wiedza na temat zbrodni w Katyniu. Los bohatera, który uratował podczas wojny najwięcej istnień ludzkich do dziś pozostaje nieznany.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książka Alexa Kershawy to pozycja, która przypomniana nazwisko jednej z najważniejszych postaci II Wojny Światowej. Nie jest to na pewno wydawnictwo sensu stricto naukowe. To raczej nie pozbawiona emocji opowieść o człowieku, który odważył się pomagać innym będąc bohaterem w czasach niebohaterskim. Niestety autor w tekście stosuje pewne uproszczenia, które negatywnie wpływają na odbiór tekstu. Momentami można odnieść wrażenie, że Kershaw nie odrobił lekcji z teoretyków Holocaustu (Bauman, Grynberg, Arendt, Jaspers etc.). I mimo, że tekst w swojej formie przypomina bardziej powieść, pewna znajomość teorii Zagłady jest niezbędna. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;„Misja Wallenberga” to jednak istotna publikacja. Książka – pamięć. Ponieważ nazwisko szwedzkiego dyplomaty jest niestety mniej znane niż na przykład oprawcy Eichmanna, należy więc je wspominać - ciągle i ciągle, aż do utraty tchu. Tekst Kershawy to świetne preludium do zapoznania się z niezwykła postacią Raoula Wallenberga.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;*Zob. Z. Bauman, &lt;em&gt;Nowoczesność i Zagłada&lt;/em&gt;, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2009&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;Recenzja&amp;nbsp;opublikowana na portalu&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/"&gt;"Lubimy Czytać"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="46" src="http://2.bp.blogspot.com/-c9O7ECEp6oY/Tku3KB956aI/AAAAAAAACIA/XXAC-jQMHw4/s200/lc_logo.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-7467822343249283311?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/7467822343249283311/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/09/bohater-w-niebohaterskich-czasach.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/7467822343249283311'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/7467822343249283311'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/09/bohater-w-niebohaterskich-czasach.html' title='Bohater w niebohaterskich czasach'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-D8qIOypAvgc/Tmcu1LGs22I/AAAAAAAACI0/Mg9r3Z_dSA0/s72-c/Kershaw_MisjaWallenberga__500px.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-3081963144270802526</id><published>2011-08-31T21:10:00.001+02:00</published><updated>2011-08-31T21:11:15.084+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='urzekło'/><title type='text'>Bobkowski - post scriptum</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Polecam ciekawy artykuł Martyny Brzezińskiej, który ukazał się w najnowszym &lt;span class="Apple-style-span" style="color: #0c343d;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://tygodnik.onet.pl/"&gt;"Tygodniku Powszechnym"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; &lt;/span&gt;dotyczący oczywiście autora &lt;b&gt;"Szkiców piórkiem"&lt;/b&gt; - pt: &lt;a href="http://tygodnik.onet.pl/37,0,67442,ucieczki_andrzeja_bobkowskiego,artykul.html" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;"Ucieczki Andrzeja Bobkowskiego"&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;b style="color: #20124d;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #20124d;"&gt;z okazji&amp;nbsp;50.&amp;nbsp;rocznicy śmierci pisarza.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #20124d;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-EtYVEwbBZQE/Tl6FXUr4r2I/AAAAAAAACIw/IWPEgSnTQgY/s1600/bob.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-EtYVEwbBZQE/Tl6FXUr4r2I/AAAAAAAACIw/IWPEgSnTQgY/s200/bob.jpg" width="125" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://tygodnik.onet.pl/37,0,67442,ucieczki_andrzeja_bobkowskiego,artykul.html"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #20124d;"&gt;&lt;b&gt;Tak. Zakupiłam "Szkice piórkiem". Już nadchodzą!&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #20124d;"&gt;&lt;b&gt;(dawno już żadna&amp;nbsp;książka&amp;nbsp;nie budziła we mnie tyle emocji)&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #20124d;"&gt;&lt;b&gt;***&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-3081963144270802526?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/3081963144270802526/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/08/bobkowski-post-scriptum.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/3081963144270802526'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/3081963144270802526'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/08/bobkowski-post-scriptum.html' title='Bobkowski - post scriptum'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-EtYVEwbBZQE/Tl6FXUr4r2I/AAAAAAAACIw/IWPEgSnTQgY/s72-c/bob.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-1464100515987398637</id><published>2011-08-28T19:16:00.001+02:00</published><updated>2011-08-28T20:31:07.770+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='urzekło'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reportaż'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzienniki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klasyka literatury'/><title type='text'>W zachwycie. Bobkowski - książki, rower i koty</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-fMGrCPylgsg/Tlpy_m__YCI/AAAAAAAACIg/yITDTaAIwmI/s1600/bobkowski+z+dziennika.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-fMGrCPylgsg/Tlpy_m__YCI/AAAAAAAACIg/yITDTaAIwmI/s200/bobkowski+z+dziennika.jpg" width="122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Andrzej Bobkowski „Z dziennika podróży” &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Moje pierwsze zapoznawcze spotkanie z Andrzejem Bobkowskim. Nieśmiało witam się z autorem książką &lt;b&gt;„Z dziennika podróży” &lt;/b&gt;i całą siła woli próbuję nie popaść w egzaltację i histerię. Lecz &amp;nbsp;nic to. Niczym pensjonarka w obecności swojego idola, pąsowieję i pożeram każdą stronniczkę, każde słowo, każdy przecinek z wielką zachłannością. A przecież to jeszcze nie &lt;b&gt;„Szkice piórkiem”&lt;/b&gt; – to dopiero początek naszej znajomości. Reasumując: czas czytania &lt;b&gt;„Z dziennika podróży”&lt;/b&gt;– 2 godziny.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Podstawowe zasady dobrego wychowania mówią, że nie należy być nachalnym w stosunku do nowo poznanych osób. Nie należy. Dlatego nie poruszę w tej recenzji/szkicu spraw i&amp;nbsp; problemów najistotniejszych dla twórczości literackiej Bobkowskiego. Danie główne zostanie podane w kontekście &lt;b&gt;„Szkiców piórkiem”&lt;/b&gt;, których lekturę przewiduję niedługo (zaraz!) a tymczasem słów kilka o książce &lt;b&gt;„Z dziennika podróży”.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;„Z dziennika podróży”&lt;/b&gt; to publikacja zawierająca wspomnienia autora z lat 1947-1960, które najpierw ukazywały się na łamach „Nowin Literackich” następnie w „Tygodniku Powszechnym”. Obejmują notatki pisarza z lat pobytu w powojennej Francji następnie przeprowadzkę i życie w Gwatemali. Ze wspomnień wydanych przez Towarzystwo „Wieź” wyłania się obraz człowieka niezwykłego, z pozoru prostolinijnego, który doskonale radzi sobie z naprawą roweru, czy też interpretacją Flauberta. Intelektualista i erudyta, który rozczarowany powojenną Europą (Francją) postanawia opuścić na zawsze Stary Kontynent i&amp;nbsp;rozpocząć całkiem nowe życie w Ameryce Południowej. Jak pisze:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;„Mam dość tej całej kolebki kultury i obozów koncentracyjnych, zwanej Europą, mam dość poszukiwania absolutu - ja chcę żyć, po prostu żyć.”&lt;/b&gt;&lt;a href="file:///D:/monika/blog/Andrzej%20Bobkowski.doc#_ftn1" name="_ftnref1" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman'; font-size: 12pt;"&gt;&lt;b&gt;[1]&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Czy dalej:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;„Ktoś powiedział, że nie można dyskutować z Francuzem, jeżeli nie podziela się jego przekonań fundamentalnych”. Dyskutuję z nimi dużo i dostrzegam, że Francja nie ma już przekonań fundamentalnych; tych, którymi wykarmiła całą Europę przez wiele wieków”.&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;a href="file:///D:/monika/blog/Andrzej%20Bobkowski.doc#_ftn2" name="_ftnref2" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman'; font-size: 12pt;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;[2]&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Radykalny i bezkompromisowy obserwator rzeczywistości. Polak, który walczy z mitem polskości, którego dewaluacje dostrzega w całej okazałości:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;„Polska zawsze ugniatała nam mózg – dziś doprowadza do powszechnego rozmiękczenia tegoż mózgu”&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;a href="file:///D:/monika/blog/Andrzej%20Bobkowski.doc#_ftn3" name="_ftnref3" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman'; font-size: 12pt;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;[3]&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Ale Bobkowski to także wielki &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;miłośnik kotów,&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; entuzjasta modelarstwa, książkocholik, który pisał w gorącym czasie przeprowadzki:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;„Pakuję tylko książki i reszta mnie nie obchodzi (wszystkie podkreślenia M.D.). Układam je w kufrze i w walizkach, wiozę ze sobą, a wydaje mi się, że jest to wieczór pożegnalny z Balzakiem, Flaubertem, Goncourtami (…)Moje salony-walizki pękają w ten ostatni wieczór, cały tłum wielkich przyjaciół przechadza się, z każdym z nich zamieniam kilka słów i uścisków. (…)Właściwie już tu nie mieszkam. Z ostatnimi książkami zdjętymi z półek własnej roboty (dobre półki jak ubranie, należy robić na miarę), wyprowadziłem się”&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman'; font-size: 12pt;"&gt;&lt;a href="file:///D:/monika/blog/Andrzej%20Bobkowski.doc#_ftn4" name="_ftnref4" title=""&gt;[4]&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-uTef1vefu2w/Tlp2gW0CrWI/AAAAAAAACIo/cxsUZcOiZKI/s1600/andrzej_koty_08320145216+%25281%2529.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="145" src="http://4.bp.blogspot.com/-uTef1vefu2w/Tlp2gW0CrWI/AAAAAAAACIo/cxsUZcOiZKI/s200/andrzej_koty_08320145216+%25281%2529.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://andrzej-bobkowski.pl/"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;I w końcu zapalony rowerzysta (pewnie wówczas powiedzielibyśmy bicyklista), który ciężko odpokutowuje rozstanie z ukochanymi dwoma kółkami:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;„Wsiadłem na ulubionego grata, który w ciągu tylu lat, obwiózł mnie po trzech czwartych Francji, dzięki któremu pokochałem ten kraj prawie tak samo jak swój własny, i jechałam dziś na nim po raz ostatni „moimi” ulicami, ażeby go – sprzedać. Tam, gdzieś wewnątrz, skowytem jak szczenię. Wydawało mi się, że i on piszczy pode mną, choć do ostatka bardzo o niego dbałem. A jednak w chrzęście łańcucha i tykaniu wolnego koła były jakby cichutkie słowa wyrzutów.”&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman'; font-size: 12pt;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;a href="file:///D:/monika/blog/Andrzej%20Bobkowski.doc#_ftn5" name="_ftnref5" title=""&gt;[5]&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman'; font-size: 12pt;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-hSMzo4Cuor4/Tlp2tFXrCHI/AAAAAAAACIs/jX29AYmJwp8/s1600/rower_08317204228.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-hSMzo4Cuor4/Tlp2tFXrCHI/AAAAAAAACIs/jX29AYmJwp8/s200/rower_08317204228.jpg" width="149" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://andrzej-bobkowski.pl/"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Bobkowski – niezwykły człowiek, przez niektórych nazywany chuliganem wolności, lojalny i oddany przyjaciel Jerzy Giedroyca, który zachwyca bezkompromisowością i erudycją. Człowiek, którego chce się nazywać autorytetem.&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #0c343d;"&gt; Do zobaczenia wkrótce Panie Autorze!&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/--ZcZMknoEiY/Tlp2AIr8twI/AAAAAAAACIk/xUzjH_-SvjU/s1600/bob+w+czapce.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/--ZcZMknoEiY/Tlp2AIr8twI/AAAAAAAACIk/xUzjH_-SvjU/s200/bob+w+czapce.jpg" width="127" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="font-size: 13px; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://andrzej-bobkowski.pl/"&gt;[źródło]&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Zainteresowanych osobą Andrzeja Bobkowskiego odsyłam na bardzo ciekawą&amp;nbsp; stronę poświęconą pisarzowi &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #20124d;"&gt;&lt;a href="http://andrzej-bobkowski.pl/"&gt;&amp;gt;&amp;gt;TUTAJ&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;oraz polecam wysłuchanie audycji o autorze „Szkiców piórkiem” z cyklu "Biografie niezwykłe" autorstwa Elżbiety Łukomskiej i Doroty Gacek, która zawiera fragment wywiadu z Bobkowskim (Program II PR, 6.05.2008) &lt;span class="Apple-style-span" style="color: #4c1130;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://www2.polskieradio.pl/_files/20070508125508/2008050809023113.mp3"&gt;&amp;gt;&amp;gt;TUTAJ&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Nie mogłam się oprzeć.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Nowy singiel&amp;nbsp;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #0c343d;"&gt;Florence and the Machine &lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #4c1130;"&gt;"&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 16px;"&gt;What The Water Gave Me"&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 16px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object height="226" width="350"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/am6rArVPip8?version=3&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/am6rArVPip8?version=3&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" width="350" height="226" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 16px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;hr size="1" style="text-align: left;" width="33%" /&gt;&lt;div id="ftn1"&gt;&lt;div class="MsoFootnoteText" style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="file:///D:/monika/blog/Andrzej%20Bobkowski.doc#_ftnref1" name="_ftn1" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman'; font-size: 10pt;"&gt;[1]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://andrzej-bobkowski.pl/motywy/o-europie,aid,87"&gt;http://andrzej-bobkowski.pl/motywy/o-europie,aid,87&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div id="ftn2"&gt;&lt;div class="MsoFootnoteText" style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="file:///D:/monika/blog/Andrzej%20Bobkowski.doc#_ftnref2" name="_ftn2" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman'; font-size: 10pt;"&gt;[2]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; A. Bobkowski, &lt;i&gt;Z dziennika podróży&lt;/i&gt;, Biblioteka „WIĘŹI’, Warszawa 2009, s. 19.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div id="ftn3"&gt;&lt;div class="MsoFootnoteText" style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="file:///D:/monika/blog/Andrzej%20Bobkowski.doc#_ftnref3" name="_ftn3" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman'; font-size: 10pt;"&gt;[3]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; Tamże, s. 202.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div id="ftn4"&gt;&lt;div class="MsoFootnoteText" style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="file:///D:/monika/blog/Andrzej%20Bobkowski.doc#_ftnref4" name="_ftn4" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman'; font-size: 10pt;"&gt;[4]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; Tamże, s. 61-62.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div id="ftn5"&gt;&lt;div class="MsoFootnoteText" style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="file:///D:/monika/blog/Andrzej%20Bobkowski.doc#_ftnref5" name="_ftn5" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman'; font-size: 10pt;"&gt;[5]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; Tamże, s. 59.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-1464100515987398637?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/1464100515987398637/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/08/w-zachwycie-bobkowski-ksiazki-rower-i.html#comment-form' title='Komentarze (32)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/1464100515987398637'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/1464100515987398637'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/08/w-zachwycie-bobkowski-ksiazki-rower-i.html' title='W zachwycie. Bobkowski - książki, rower i koty'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-fMGrCPylgsg/Tlpy_m__YCI/AAAAAAAACIg/yITDTaAIwmI/s72-c/bobkowski+z+dziennika.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>32</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-7021420680704559546</id><published>2011-08-23T18:45:00.004+02:00</published><updated>2011-08-23T21:05:58.581+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='urzekło'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura UK'/><title type='text'>Niechaj Coelho myje stopy Rushdiemu!</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Na początek wyjaśnienia słów kilka …&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Tego jeszcze nie było - dwa posty w jeden dzień! Czy to podświadomość podpowiada mi, że czasu do końca wakacji pozostało niewiele i należy gwałtownie czytelniczo przyspieszyć?!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center; text-indent: 35.4pt;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-cUtoeKVFgcc/TlPTPXsdpyI/AAAAAAAACIc/75HQxfCnJ3U/s1600/rushdie.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-cUtoeKVFgcc/TlPTPXsdpyI/AAAAAAAACIc/75HQxfCnJ3U/s200/rushdie.jpg" width="131" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Salman Rushdie "Ostatnie westchnienie Maura"&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Proza soczysta i lepka jak dojrzały owoc mango. Proza, gdzie abstrakcja i historia współistnieją w takiej komitywie, że fikcja staje się prawdą, najbardziej oczywistą z oczywistych, a prawda ginie w mrokach niepamięci. Rushdie stworzył tekst tak intensywnie pachnący cynamonem i pieprzem, że aromat literackiego arcydzieła urzeka i dociera nawet do czytelników z nad Wisły (tudzież, jak w moim przypadku - Warty). Fenomenalna namiętności i siła stworzona z kombinacji &lt;st1:metricconverter productid="32 liter" w:st="on"&gt;32 liter&lt;/st1:metricconverter&gt;&lt;a href="file:///M:/monika/blog/maur.doc#_ftn1" name="_ftnref1" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman'; font-size: 12pt;"&gt;[1]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; powala na kolana i nakazuje prosić o więcej w geście poddańczego uniżenia.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Główny bohater i jednocześnie narrator powieści to Moraes Zogoiby („Maur”). Bezpotomny uczestnik ginącego świata, ostatni z rodu&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 16px;"&gt;da Gama-Zogoiby, który na kartach powieści opowiada o losach swoich i bliskich mu osób.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Korzenna rzeczywistość, której mężczyzna jest dość „specyficznym” przedstawicielem. Maur bowiem to człowiek starzejący się dwa razy szybciej (zapowiedzią tej pogmatwanej biologii była już ciąża matki bohatera - Aurory, która trwała 4,5 miesiąca)! Mimo, że mentalnie ma 35 – fizycznie przypomina 70 letniego staruszka. Jednak to nie wszystko – Zogoiby posiada pewną ułomność – niesprawną i do końca niewykształconą rękę, która dla jego matki stanie się talizmanem przynoszącym szczęście, dla kochanki obiektem pożądania, a dla podziemnego świata Bombaju pełnego gangsterów i opryszków symbolem bezwzględnej siły. Kim więc naprawdę jest Maur? Bohater widzi siebie w&amp;nbsp;następujący&amp;nbsp;sposób:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;„Ani ona, ani on (rodzice – M.D.) – zresztą areligijni – mimo wszystko nie musieli zrywać więzów z dawnym wyznaniem. Z tym że ja nie wyrosłem ani na katolika, ani na żyda. Jestem jednym i drugim – i nikim; anonimowym żydoholikiem, katoizraelitą, pieprzo-cynamonem, zawartością tygla, kundlem. Zostałem – jak to się dziś nazywa? – zreintegrowany. Otóż to, moi drodzy: jestem rasowym bombajskim mieszańcem.”&lt;a href="file:///M:/monika/blog/maur.doc#_ftn2" name="_ftnref2" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman'; font-size: 12pt;"&gt;[2]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;„Ostatnie westchnienie Maura”&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; to historia przede wszystkim rodzinna. Skomplikowane&amp;nbsp;układy, powiązania, zależności. Z drugiej jednak strony tekst, który także przemyca w tle obraz Bombaju. Niezwykłą opowieść, o niezwykłym miejscu nad którym piecze, w książce Rushdie, przejęły przede wszystkim kobiet. Najpierw prababka bohatera – szacowna dama Epifania, następnie babka Izabella:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;„-Do diabła, Camoens – warknęła. – Uważaj, bo kiedy przejebiesz to, przez co już raz się dla ciebie najebałam, znów będę się musiała dla ciebie jebać. – Na co ów nieprzytomny z zatroskania, delikatny mężczyzna zalał się łzami gorącej miłości”&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;a href="file:///M:/monika/blog/maur.doc#_ftn3" name="_ftnref3" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman'; font-size: 12pt;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;[3]&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;By w końcu przekazać pałeczkę(!) władzy charyzmatycznej Aurorze: &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;„(…) rzecz w tym, że chodzi o strefy mityczne, objęte tabu, więc ściągnijcie z nóg sandały, bo grunt na którym stoimy, to ziemia święta, a jeśli Abraham Zogoiby zagrał tu rolę Mojżesza, to moja matka Aurora zagrała, rzecz jasna, sam krzew ognisty. Wręczała przykazania, bywała słupem ognia, jestem, który jestem - i tak dalej. Tak jest,&amp;nbsp; przestudiowała problem boga Starego Testamentu. Podejrzewam, że czasem ćwiczyła nawet rozdzielanie wód, w wannie.”&lt;a href="file:///M:/monika/blog/maur.doc#_ftn4" name="_ftnref4" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman'; font-size: 12pt;"&gt;[4]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Kobiety to epicentrum zdarzeń. Władczynie, które w patriarchalnym świecie pociągają za sznurki. Do ostatnich stron książki, kiedy cały zaprzeszły świat ulegnie spektakularnemu zniszczeniu, to one będą nadają ton powieści.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Książka Rushdie to rewelacyjna, pełna namiętności i pasji proza. Zachwyca wielobarwnością postaci, motywów, ale przede wszystkim bogactwem języka (dlatego cytaty były niezbędnym elementem recenzji). Realizm magiczny najwyższej klasy.&lt;b&gt; Niechaj Coelho myje stopy Rushdiemu!&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;***&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #0c343d;"&gt;Kilka luźnych refleksji:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul style="margin-top: 0cm;" type="disc"&gt;&lt;li class="MsoNormal" style="mso-list: l0 level1 lfo1; tab-stops: list 36.0pt; text-align: justify;"&gt;Kończą się wakacje. Po dwóch miesiącach laby, czas      „ogarnąć” szkołę jak mawia młodzież. &lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style="mso-list: l0 level1 lfo1; tab-stops: list 36.0pt; text-align: justify;"&gt;Odnośnie Paulo C. polecam stronę na fb &lt;a href="http://www.blogger.com/goog_1719222414"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #660000;"&gt;„&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://www.facebook.com/pages/%C5%BBenuj%C4%85cy-cytat-Paulo-Coelho-na-dzi%C5%9B/198263903544053"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #660000;"&gt;Żenujący cytat Paulo Coelho na dziś”&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. &lt;/b&gt;Na      przykład: &lt;b&gt;"Im szczęśliwsi mogą      być ludzie, tym bardziej nieszczęśliwi się stają."&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;(z "Weronika postanawia umrzeć"). &lt;/b&gt;A swoją drogą oficjalna strona wyżej wspomnianego autora ma (uwaga!) 6.401.514 „lubiacych”. Oż w mordę!&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #0c343d;"&gt;I na koniec:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Bobkowski doczekała się w końcu mej uwagi!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-left: 35.4pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;hr align="left" size="1" width="33%" /&gt;&lt;div id="ftn1"&gt;&lt;div class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;a href="file:///M:/monika/blog/maur.doc#_ftnref1" name="_ftn1" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman'; font-size: 10pt;"&gt;[1]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; Rzecz jasna liczba 32 dwa odnosi się do polskiego alfabetu (tłumaczenia).&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div id="ftn2"&gt;&lt;div class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;a href="file:///M:/monika/blog/maur.doc#_ftnref2" name="_ftn2" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman'; font-size: 10pt;"&gt;[2]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; S. Rushdie, &lt;i&gt;Ostatnie westchnienie Maura&lt;/i&gt;, Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2001, s. 102.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div id="ftn3"&gt;&lt;div class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;a href="file:///M:/monika/blog/maur.doc#_ftnref3" name="_ftn3" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman'; font-size: 10pt;"&gt;[3]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; Tamże, s. 52&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div id="ftn4"&gt;&lt;div class="MsoFootnoteText"&gt;&lt;a href="file:///M:/monika/blog/maur.doc#_ftnref4" name="_ftn4" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman'; font-size: 10pt;"&gt;[4]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; Tamże, s. 88.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-7021420680704559546?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/7021420680704559546/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/08/niechaj-coelho-myje-stopy-rushdie.html#comment-form' title='Komentarze (29)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/7021420680704559546'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/7021420680704559546'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/08/niechaj-coelho-myje-stopy-rushdie.html' title='Niechaj Coelho myje stopy Rushdiemu!'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-cUtoeKVFgcc/TlPTPXsdpyI/AAAAAAAACIc/75HQxfCnJ3U/s72-c/rushdie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>29</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-527633858325831220</id><published>2011-08-23T15:02:00.001+02:00</published><updated>2011-08-23T15:03:13.228+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='2011'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='&quot;LubimyCzytać&quot;'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura faktu'/><title type='text'>Notatki z lektury obowiązkowej</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #222222; font-family: Georgia, 'Times New Roman', Times, serif; font-size: 13px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-iG0ZyB7H8Cg/TlOkDQL1vlI/AAAAAAAACIY/EPJ2ufhjBKY/s1600/44-listy-ze-swiata-plynnej-nowoczesnosci_0_b.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-iG0ZyB7H8Cg/TlOkDQL1vlI/AAAAAAAACIY/EPJ2ufhjBKY/s200/44-listy-ze-swiata-plynnej-nowoczesnosci_0_b.jpg" width="121" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;44 listy ze świata płynnej nowoczesności&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pośród niekończących się dyskusji na temat współczesnego kanonu lektur szkolnych, pozycję obowiązkową na liście, bez wątpienia, powinien zająć Zygmunt Bauman ze swoim najnowszym wydawnictwem „44 listy ze świata płynnej nowoczesności”. Zbiór 44 krótkich listów (esejów) pisanych w latach 2008-2009 dla pisma „&lt;st1:personname productid="La Republica" w:st="on"&gt;La Republica&lt;/st1:personname&gt; delle Donne” sam autor określił mianem „korespondencja ze świata, który podlega nieustannym i błyskawicznym zmianom". Trudniej chyba o lepszą introdukcję, instrukcję obsługi nowoczesności dla młodego człowieka, który dopiero wkracza w nad wyraz niestabilny i nieokiełznany świat. Jednocześnie nowa, polska publikacja Baumana to także doskonała lektura dla dorosłego już czytelnika, który z łatwością może pogubić/zagubić się w wielokształtnej i niestabilnej rzeczywistości. Świadomość otoczenia, ale i samoświadomość, którą oferuje nam polski socjolog, jest niezbędnym elementem, aby życie własne i innych uczynić w miarę znośnym.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Liczba zawarta w tytule książki w sposób oczywisty nawiązuje do mickiewiczowskich „Dziadów”. Według Baumana jest ona wyrazem „pełnego skupienia wyczekiwania i nadziei na wolność”. 44 mikro-teskty zawarte w książce stanowią więc reprezentacje najbardziej palących problemów współczesnego świata oraz próbę okiełznania nad wyraz niespokojnych tendencji nowoczesności. Autor „Nowoczesności i Zagłady” nie boi się podejmować problemów trudnych: samotność w wirtualnym świecie, gdzie prawdziwa przyjaźń zostaje zastąpiona ekshibicjonizmem na portalach społecznościowych; płatny i niewymagający zaangażowania seks; kreowanie przez koncerny farmaceutyczne „pseudo-chorób”; kult ciała, pozornego piękna, który dotyka już kilkuletnie dziewczynki; przemysł chirurgii plastycznej; złe uczynki z pozoru dobrych osób. Strzeżone osiedla (tutaj w aspekcie granic prywatności) i konsumpcjonizm, fenomen Baracka Obamy i „życie na kredyt” - baumanowskie „44 listy…” to szerokie spektrum bolączek współczesnego świata, który autor próbuje wyjaśnić i okiełznać.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Na tle kilkudziesięciu tekstów na szczególną uwagę zasługują dwa ostatnie: „Los i charakter” oraz „Albert Camus: ja się buntuję, więc my jesteśmy”. Kondycja człowieka w świecie płynnej nowoczesności została przedstawiona w oparciu o refleksje wielkich myślicieli zachodniej kultury. Myśl Sokratesa stanowi, według Baumana, świadectwo niezachwianej wiary w ludzką autonomię i samodzielność. Foucault pisząc słowa „musimy sami tworzyć historię naszego życia, stwarzając zarazem siebie – tak jak artyści tworzą dzieła sztuki”, udowadnia, że to człowiek jest kreatorem własnego losu, wielkim mistrzem, który ma wpływ na własne istnienie. Dopełnieniem refleksji o człowieku są przywołane, szalenie ważne słowa Camusa, będące również istotą i inspiracją myśli Baumana: „Camus przyznawał (pisze Bauman – M.D.), że „patrzy z pesymizmem na ludzką historię i optymizmem na człowieka”, ponieważ człowiek „jest jedyną istotą, która odmawia bycia taką, jaką jest.” Wolność człowieka, twierdził Camus „to nic innego jak szansa na bycie lepszym”, a „jedynym sposób na życie w niewolnym świecie to stać się tak absolutnie wolnym, że już sam fakt istnienia jest aktem buntu”2. Silna świadomość otaczającej nas rzeczywistości, praca nad sobą i radość z istnienia to elementy, których wykorzystanie nie stanowi być może o natychmiastowym szczęściu, lecz przynajmniej pozwala w pełni wykorzystać dany nam czas. Istnienie, które najpełniej sprawdza się pomiędzy postawą mitologicznego Syzyfa i Prometeusza. Bauman w ostatnich akapitach swojej książki pozostawia więc czytelnikowi nadzieję, że nie wszystko stracone – wystarczy tylko/aż odrobina wysiłku…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Publikacja Zygmunta Baumana to szalenie ważny tekst na drodze do zrozumienia otaczającej rzeczywistości w jak najszerszym kontekście. Przystępny i nietuzinkowy język znanego i cenionego w świecie socjologa sprawiają, że prace Bauman mają szanse dotrzeć do bardzo szerokiego grona odbiorców. Umieszczając „44 listy ze świata płynnej nowoczesności” na liście lektur, nie tylko zrobimy ogromną przyjemność i przysługę samemu autorowi, ale również uczynimy olbrzymi krok na drodze samoświadomości. A warto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;Recenzja&amp;nbsp;opublikowana na portalu&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/"&gt;"Lubimy Czytać"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black;"&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="46" src="http://2.bp.blogspot.com/-c9O7ECEp6oY/Tku3KB956aI/AAAAAAAACIA/XXAC-jQMHw4/s200/lc_logo.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-527633858325831220?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/527633858325831220/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/08/notatki-z-lektury-obowiazkowej.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/527633858325831220'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/527633858325831220'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/08/notatki-z-lektury-obowiazkowej.html' title='Notatki z lektury obowiązkowej'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-iG0ZyB7H8Cg/TlOkDQL1vlI/AAAAAAAACIY/EPJ2ufhjBKY/s72-c/44-listy-ze-swiata-plynnej-nowoczesnosci_0_b.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-3441882890016928011</id><published>2011-08-17T14:42:00.001+02:00</published><updated>2011-08-17T14:43:23.205+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura faktu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biografia'/><title type='text'>Czesław M. - opowieść biograficzna</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-kpPS0hpABpw/Tku07BmVj1I/AAAAAAAACH4/UUgGc6NSvrg/s1600/milosz-biografia.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-kpPS0hpABpw/Tku07BmVj1I/AAAAAAAACH4/UUgGc6NSvrg/s200/milosz-biografia.jpg" width="128" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;"Miłosz. Biografia" Andrzej Franaszek&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Andrzej Franaszek w setna rocznicę urodzin Czesława Miłosza zaprezentował niebagatelną i wyczerpującą biografię poety. Biografię, która daleka jest od hagiograficznych uniesień i ekstaz, która rysuje obraz autora „Zniewolonego umysłu” nie w przyćmionym świetle „pomnikowości”, lecz w pełnym i bezkompromisowym świetle dnia codziennego. Książka Franaszka to jednak nie biograficzna pornografia, oscylująca w granicach taniej sensacji, lecz literacki życiorys, biogram – majstersztyk, który stanowi próbę zrozumienia człowieka – poety, jego decyzji i postaw na tle nad wyraz niespokojnego i bodaj najokrutniejszego wieku w historii cywilizacji – wieku XX. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;„Miłosz. Biografia” to monumentalny tekst (około 750 stron + 200 stron przypisów), który czyta się jednym, szalonym czytelniczym tchem. Już od pierwszych stron, kiedy poznajemy miejsce narodzin poety - Szetejnie, tolerancyjną i wielokulturową krainie dzieciństwa nad Niewiażą, można odnieść wrażenie, że praca Franaszka daleka jest od zdystansowanej i pełnej patosu biografii. Miłosz, jawi się bowiem jako osoba z „krwi i kości”, która urodzona w sielankowej jeszcze atmosferze sprzed dwóch wielkich wojen, siedemdziesiąt lat później w świetle rodzinnej tragedii będzie odbierać z rąk króla Szwecji Literacką Nagrodę Nobla.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Miłosz Franaszka to postać złożona. Z jednej strony niezwykle barwna osobowość - kilkunastoletni chłopiec zafascynowany naturą, który z wielkim zapałem uczy się wypychania zwierząt, to młodzieniec, który dołączając do studenckiego Klubu Włóczęgów kąpie się nago w Wilii wraz z Pawłem Jasienicą i który nie stroni od romansów, ale już od ich konsekwencji i owszem. To dorosły już mężczyzna, który wraz z równie pijanym jak on Polańskim śpiewa pod bramą paryskiej „Kultury” obsceniczne piosenki. To w końcu uznany już twórca, który na pytanie amerykańskich dziennikarzy w roku 1980 co zrobi z pieniędzmi otrzymanych za najważniejsze literackie wyróżnienie odpowie, że planuje zakupić pole, aby hodować marihuanę… . Z drugiej jednakże strony autor „Pieska przydrożnego” to osobowość na wskroś tragiczna. Konieczność ciągłych wyborów i nie łatwe ich konsekwencje. Między innymi świadome nie uczestniczenie w powstaniu, bardzo trudna decyzja o emigracji, choroba żony, syna... Miłosz pełen słabości, ludzkich przywar i kontrastów, ale także siły, która nie pozwoli nigdy poecie się poddać. Siły, którą czerpał między innymi od swoich wybitnych przyjaciół: Iwaszkiewicza, Andrzejewskiego, Turowicza, Hertza, Camusa, Einsteina i wielu, wielu innych zaliczanych o śmietanki intelektualnej ówczesnej Europy i świata.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Franaszek w swojej książce nie boi się poruszać najbardziej zapalnych i drażliwych punktów życia Miłosza. Choćby wymienić te najczęściej dyskutowane – podejrzenie o romans z Iwaszkiewiczem, czy „paszport litewski” z którym Miłoszowi udało się przeżyć wojnę. Obiektywizm i drobiazgowość jest wielkim atutem tekstu, który oczywiście porusza także najważniejszą cześć życia noblisty, mianowicie jego pracę twórczą. Wielki erudyta i twórca, który nieprzypadkowo otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury – to kim naprawdę jest Miłosz. Autor, którego drogę poetyckiej ewolucji możemy obserwować dzięki Franaszkowi – zachwycał i nadal zachwyca kunsztem i precyzyjnością słowa - tak samo zresztą trafnego w eseistyce, prozie czy przekładzie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Autor przedstawia zatem losy swojego bohatera dwu aspektowo - w kontekście prywatnym i twórczym. Sceny z życia rodzinnego przeplatają się (oczywiście o ile to możliwe na danym etapie) z interpretacją utworów pisarza, dając tym samym czytelnikowi możliwość zrewidowania problematyki „życie a twórczość” oraz, co ważne, ukazują postać Miłosza pełnowymiarowo. To poeta, który nie bał się poruszać problematyki trudnej dla nas Polaków (chociażby przedwojenne nastroje antysemickie w kołach katolickich) i który po dziś dzień jest postacią gorąco dyskutowaną, szczególne w kręgach społecznych, którym w niesmak inna, niż mesjanistyczna i nieskazitelna wizja polskiej historii.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Praca Franaszka to niepozbawiona emocji, precyzyjna warsztatowo biografia. Zachwyci nawet najbardziej wybrednego czytelnika. Niebagatelna ilość informacji zawarta w tekście pozostawia po sobie niedosyt oraz listę lektur, nazwisk, pojęć, kontekstów, z którymi należy się zapoznać. Losy poety na tle burzliwego XX wieku to niezwykła lektura, niewątpliwie warta uwagi, stanowiąca wydarzenie literackie tego roku. Książkę Franaszka należy znać jeśli chcę się dyskutować o polskiej literaturze w ogóle.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;Recenzja&amp;nbsp;opublikowana na portalu &lt;a href="http://lubimyczytac.pl/"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;&lt;b&gt;"Lubimy Czytać"&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lubimyczytac.pl/"&gt;&lt;img border="0" height="46" src="http://2.bp.blogspot.com/-c9O7ECEp6oY/Tku3KB956aI/AAAAAAAACIA/XXAC-jQMHw4/s200/lc_logo.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: left;"&gt;&lt;b&gt;Bonus:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-EwSYWetz_Gs/Tku2jwb9GYI/AAAAAAAACH8/FWVHA3tEgKY/s1600/SDC19679.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-EwSYWetz_Gs/Tku2jwb9GYI/AAAAAAAACH8/FWVHA3tEgKY/s320/SDC19679.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-3441882890016928011?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/3441882890016928011/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/08/czesaw-m-opowiesc-biograficzna.html#comment-form' title='Komentarze (32)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/3441882890016928011'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/3441882890016928011'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/08/czesaw-m-opowiesc-biograficzna.html' title='Czesław M. - opowieść biograficzna'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-kpPS0hpABpw/Tku07BmVj1I/AAAAAAAACH4/UUgGc6NSvrg/s72-c/milosz-biografia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>32</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-8439658940274841765</id><published>2011-08-10T14:46:00.004+02:00</published><updated>2011-08-12T22:12:50.942+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reportaż'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='2011'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura faktu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='&quot;Wyzwanie &quot;Reporterskim okiem&quot;'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='egzemplarz recenzencki'/><title type='text'>Polska dla średnio zaawansowanych</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-gLtB9Acy_lM/TkJ7amXMCUI/AAAAAAAACHg/sijIghkTrOo/s1600/Zapytaj-Jeza-i-Inne-Historie-13-Reportazy_Tomasz-Slomczynski%252Cimages_big%252C29%252C978-83-92849-42-1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-gLtB9Acy_lM/TkJ7amXMCUI/AAAAAAAACHg/sijIghkTrOo/s200/Zapytaj-Jeza-i-Inne-Historie-13-Reportazy_Tomasz-Slomczynski%252Cimages_big%252C29%252C978-83-92849-42-1.jpg" width="128" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;„Zapytaj jeża i inne historie. 13 reportaży” Tomasz Słomczyński&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Na obrzeżach głównego nurtu polskiego reportażu związanego ściśle ze środowiskiem „Gazety Wyborczej” pojawiło się nowe, obiecujące nazwisko - Słomczyński. Dziennikarz związany zawodowo z „Polska Dziennik Bałtycki” pokazał, że można robić bardzo dobre dziennikarstwo również na stronach lokalnych gazet.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;„Zapytaj jeża i inne historie”&lt;/b&gt; to zbiór 13 reportaży poświeconych Polsce współczesnej. Pierwszy z nich, będący również tytułowym tekstem jest jak ostrzeżenie Dantego przed wejściem w bramy piekieł. Kamil, student socjologii drugiego roku, pewnej letniej nocy decyduje się prowadzić samochód mimo wypitych wcześniej kilku piw. Zamroczony, powoduje wypadek w którym ginie jego przyjaciel Gucio – również student socjologii, zafascynowany kulturą grypserów. Od tego momentu, co oczywiste, życie Kamila ulegnie totalnej zmianie. Bohater skazany zostaję na karę 3 lat pozbawienia wolności. Czas, który musi spędzić w więzieniu postanawia poświecić na napisanie pracy magisterskiej poświęconej właśnie subkulturze grypserów. Tam dowiaduje się również, co należy odpowiedzieć na pytanie „Dajesz dupy?” – „Zapytaj jeża!”. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Kolejne reportaże to swoiste elementy układanki przedstawiającej niezbyt korzystny obraz dzisiejszej ojczyzny. Skorumpowani prokuratorzy, niewydolny system karny, gdzie poszkodowany w świetle praw staję winowajcą („Tylko łosoś nie bierze”). Łapówkarstwo, nastawienie przede wszystkim na zysk („Ciężka robota”), stereotypizacja roli kobiety i mężczyzny („Myśli pan, że ktoś to zrozumie?”). Słomczyński w możliwie obiektywny i pozbawiony oceny sposób nakreśla pojedyncze ludzkie tragedie, przepychanki z niesprawiedliwym/sprawiedliwym losem, gdzie wygrana wcale nie jest oczywistością. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Reportaże Słomczyńskiego, wielokrotnie nagradzane&lt;a href="file:///H:/monika/blog/Zapytaj%20je%C5%BCa%20i%20inne%20historie.doc#_ftn1" name="_ftnref1" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman'; font-size: 12pt;"&gt;[1]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, pokazują nie tylko pojedynczego, konkretnego człowieka w kontekście danego problemu. Teksty dziennikarza to przede wszystkim uniwersalne zapytania dotyczące między innymi: &amp;nbsp;przyczynowości popełnienia zbrodni, jej skutków i odpowiedzialności, winy i kary w jak najszerszym moralnym kontekście etc.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;„Zapytaj jeża i inne historie”&lt;/b&gt;&amp;nbsp;to kolejna ważna książka (obok „Buszu po polsku” Kapuścińskiego i „Niedzieli, która zdarzyła się w środę” Szczygła) na drodze do lepszego zrozumienia Polski ostatniego półwiecza. Polski, ale również jej obywateli, którzy na swój indywidualny sposób, próbują okiełznać życie. Nazwisko Słomczyńskiego warto zapamiętać.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;***&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Za książkę dziękuję portalowi&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.lekturyreportera.pl/"&gt;"Lektury reportera"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.lekturyreportera.pl/"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-D4Dg5NIXjOU/TgbvDF6YwAI/AAAAAAAACEc/TOTd9lcSR9M/s1600/Logo+Lektury+Reportera-05.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;hr size="1" style="text-align: left;" width="33%" /&gt;&lt;div id="ftn1"&gt;&lt;div class="MsoFootnoteText" style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="file:///H:/monika/blog/Zapytaj%20je%C5%BCa%20i%20inne%20historie.doc#_ftnref1" name="_ftn1" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman'; font-size: 10pt;"&gt;[1]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; „Za reportaż Na Baluba mówią: Żydzi Tomasz Słomczyński otrzymał nagrodę Grand Prix konkursu im. Macieja Szumowskiego. Dwa inne teksty - Zapytaj jeża oraz Ciężka robota - przyniosły autorowi w latach 2009 i 2010 tytuł Dziennikarza Roku tygodnika "Angora" oraz nagrodę im. red. Piotra Różyckiego”. Za: &lt;a href="http://www.area.media.pl/index.php"&gt;http://www.area.media.pl/index.php&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-8439658940274841765?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/8439658940274841765/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/08/polska-dla-srednio-zaawansowanych.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/8439658940274841765'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/8439658940274841765'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/08/polska-dla-srednio-zaawansowanych.html' title='Polska dla średnio zaawansowanych'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-gLtB9Acy_lM/TkJ7amXMCUI/AAAAAAAACHg/sijIghkTrOo/s72-c/Zapytaj-Jeza-i-Inne-Historie-13-Reportazy_Tomasz-Slomczynski%252Cimages_big%252C29%252C978-83-92849-42-1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-5982929205501008098</id><published>2011-08-03T20:30:00.003+02:00</published><updated>2011-08-10T16:03:57.541+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='2011'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura turecka'/><title type='text'>Stambulski antrakt. Woodstock oraz garść ogłoszeń</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-hZpGt_mdhA4/TjmPGTkB-XI/AAAAAAAACHE/bSqbFNgbHYo/s1600/stambu%25C5%2582.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-hZpGt_mdhA4/TjmPGTkB-XI/AAAAAAAACHE/bSqbFNgbHYo/s200/stambu%25C5%2582.jpg" width="140" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;„Bękart ze Stambułu” Elif Şafak&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Książka pomiędzy. Pomiędzy jednym a drugim reportażem. Tym dla mnie ostatnimi czasy są powieści. Antrakt jest niezbędny dla zachowania równowagi i odpowiedniego dystansu. &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;„Bękart ze Stambułu” Elif Şafak&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; to książka po której spodziewałam się, że będzie niezwykłą i wyrafinowaną pauzą. Ale powieść tureckiej pisarki jest po prostu dobrą powieścią. Po prostu.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;„Bękart ze Stambułu”&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; to tekst przede wszystkim o kobietach, gdzie świat turecki przenika się ze światem amerykańskim. Głównymi bohaterkami są Asya i Armanusz. Ta pierwsza to mieszkanka Stambułu, córka pięknej Zelihy, oddana fanka Johnnego Casha, wolnej miłości i rozmów w zadymionej knajpie „Kundera”. Ta druga, Amerykanka pochodzenia ormiańskiego, dobra uczennica, głęboko osadzona w tradycji przodków. Tej pierwszej ciąży brzemię kultury, ta druga próbuje odnaleźć własne korzenie, doszukując się w rytuałach zagubionej tożsamości. Dwie totalnie różne osoby, których istnienia krzyżują się właśnie w Stambule. Miasto staje się świadkiem niezwykłych zdarzeń. I tylko gdzieś w oddali majaczy cień złowrogiego mężczyzny – Mustafy...&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Wciągająca i nietuzinkowa warstwa fabularna posłużyła autorce do przemycenia ważnych dla Turcji problemów. Ludobójstwo Ormian, emancypacja kobiet, dwoistość Turcji, która balansuje pomiędzy kulturowym wschodem a zachodem – to tylko niektóre z nich. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Powieść Şafak to sprawnie napisany tekst. Na szczególną uwagę zasługuje barwny opis tradycyjnych potraw tureckich i ormiańskich (co ciekawe poszczególne rozdziały noszą miano np. ciecierzyca, cynamon, cukier, migdały, suszone figi etc.) oraz przedstawienie samego miasta, które w powieści jawi się jako miejsce niezwykłe – nasycone intensywnością barw i zapachów. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;„Bękart ze Stambułu” &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;jako książka posiada teoretycznie większość atrybutów dobrej powieści. Świetna&amp;nbsp; i trzymająca w napięciu akcja, barwny język, nietuzinkowi bohaterowie. Lecz istnieje jedno małe „ale”. Zakończenie nie przekonuje. Trąci fałszem. W dialogach dostrzega się cień autora. Brak im naturalnością.&amp;nbsp; I dlatego jeśli Elif Şafak porównuje się do&amp;nbsp; Orhana Pamuka to myślę, że to jednak nie ta sama liga. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Oficjalnie ogłaszam zakończenie mojej dobrej passy pt: &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #0c343d;"&gt;„Ostatnio sprzyja mi szczęście i czytam tylko bardzo dobre książki”&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;A jeśli stwierdziłabym po roku, że jednak Ann-Marie MacDonald mnie nie przekonuję, czy to bardzo źle?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;W ramach &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #783f04;"&gt;„Klasyki reportażu i podróży”&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; zakupiłam „Podróże do Polski” Iwaszkiewicza (1,50 zł.) oraz A. Bobkowskiego (tu drożej – 20 zł.). Już niedługo pierwsze recenzje.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Najlepsze na koniec: &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #4c1130;"&gt;„Z (wielgachnym) Miłoszem pod pachą wyruszam na Woodstock. Nareszcie”&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;. Zatem do zobaczenia pod sceną&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: sans-serif; font-size: 13px; line-height: 19px;"&gt;!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;A na dobry początek (szczególnej uwadze polecam pierwszy utwór!):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object height="292" width="350"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/qDa3I7Cp6Fs?version=3&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/qDa3I7Cp6Fs?version=3&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" width="350" height="292" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object height="229" width="350"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/VjZL5wgYg3Q?version=3&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/VjZL5wgYg3Q?version=3&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" width="350" height="229" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object height="229" width="350"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/4DaOV1izE8Y?version=3&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/4DaOV1izE8Y?version=3&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" width="350" height="229" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Do zobaczenia!&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-5982929205501008098?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/5982929205501008098/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/08/stambulski-antrakt-woodstock-oraz-garsc.html#comment-form' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/5982929205501008098'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/5982929205501008098'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/08/stambulski-antrakt-woodstock-oraz-garsc.html' title='Stambulski antrakt. Woodstock oraz garść ogłoszeń'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-hZpGt_mdhA4/TjmPGTkB-XI/AAAAAAAACHE/bSqbFNgbHYo/s72-c/stambu%25C5%2582.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-2153824369301946702</id><published>2011-07-28T17:41:00.006+02:00</published><updated>2011-08-10T16:01:50.008+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reportaż'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='2011'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klasyka faktu i podróży'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='&quot;Wyzwanie &quot;Reporterskim okiem&quot;'/><title type='text'>Dorosnąć w/do podróży</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-YGttv6ZaUUc/TjF-3v90dXI/AAAAAAAACGI/obnkV6r9zrU/s1600/wielki+bazar+kolejowy.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-YGttv6ZaUUc/TjF-3v90dXI/AAAAAAAACGI/obnkV6r9zrU/s200/wielki+bazar+kolejowy.jpg" width="121" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Paul Theroux „Wielki bazar kolejowy.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Pociągiem&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;przez Azję”&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Paul Theroux w roku 1973 wybrał się w podróż pociągiem przez Azję. Celem jego podróży nie było jednak określone miejsce, ale sam fakt przemieszczania się oraz sposób w jaki się to robi. Orient Express, kolej transsyberyjska - słowa magiczne, słowa wytrychy, które uruchamiają wyobraźnię każdego podróżnika w tym również Therouxa. Propozycja wydawcy, mierny poziom literatury podróżniczej, chęć przeżycia przygody - to tylko niektóre czynniki, które zdecydowały o tym, że podróż &amp;nbsp;rozpoczęta w Londynie zakończyła się cztery miesiące później w tym samym mieście. Podróż, która miała być wielką przygodą, okraszoną barwnymi obrazkami i nietuzinkowymi dialogami z przygodnie spotkanymi współpasażerami, stała się niełatwą drogą do pełnej świadomości sensu i istoty peregrynacji. Drogą niełatwą, lecz satysfakcjonującą i co ważne w kontekście czytelnika – szalenie interesującą.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;W roku 2008 w przedmowie do „Wielkiego bazaru…” Paul Theroux pisze:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;„Samotność, samowystarczalność i anonimowość – to warunki konieczne w podróży. (…) Podróż wymaga całkowitego oddania, trzeba się w niej zanurzyć, musi być długą, świadomą wyprawą w głąb kraju, a nie przenoszeniem się z miejsca na miejsce – coś takiego nie zasługuję według mnie w ogóle na miano podróży” (s. 6-7)&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Ponad trzydzieści lat temu, gdy autor przemierzał Iran, Afganistan, Pakistan, Indie etc. daleko było mu do ideału. Egocentryczny mitoman postanowił przeżyć przygodę – to obraz Therouxa, który wyłania się z kart &lt;b&gt;„Wielkiego bazaru kolejowego”&lt;/b&gt;. Wiecznie zniecierpliwiony i niezadowolony – próbujący dać upust swojej złości ostentacyjnie lekceważąc współpasażerów, nie stroniący przy tym od alkoholu. Podróż marzeń, wraz z tysiącami przebytych kilometrów, zamieniła się w rozpaczliwą tęsknotę za bliskimi. Autorowi dane było odkryć drugą, niekoniecznie pozytywną stronę „przygody”. Lecz co ważne – pisarz na podbudowie tego doświadczenie zrozumiał, że kształt wędrówki, obraz podróży leży w nas samych. My jesteśmy budowniczymi przeżyć. My z naszą wiedzą i świadomością. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Autor to główny bohater książki przez, którego pryzmat poznajemy świat nie egzotycznych miejsc, lecz rzeczywistości wewnątrz pociągu. Nie ważne co się dzieje za oknem przedziału, lecz istotne co się dzieje w jego wnętrzu. Theroux w rewelacyjny sposób posługuje się piórem - tekst Amerykanina pełen jest anegdoty i popisów erudycji, które oczarowują czytelnika od pierwszej do ostatniej strony. Barwne opisy kolejowych przygód zachwycają. Nie dziwi zatem fakt, że &lt;b&gt;„Wielki bazar kolejowy” &lt;/b&gt;zalicza się do klasyki literatury podróżniczej.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;„Wielki bazar kolejowy” &lt;/b&gt;to książką, która jest ważną lekcją podróżowania. Bez odpowiedniego przygotowanie - czy to w kwestii bagażu, doświadczenia – wędrówka może nas rozczarować. &amp;nbsp;Dlatego warto zapoznać się z tekstem Paula Theroux a potem kupić bilet…kolejowy oraz &lt;i&gt;&lt;b&gt;Pociąg widmo do Gwiazdy Wschodu. Szlakiem "Wielkiego bazaru kolejowego".&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;***&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;PS W ostatnim poście wspomniałam, że chciałabym czytać więcej klasyki, lecz świadoma własnych czytelniczych preferencji,&amp;nbsp;dlaczego&amp;nbsp;nie czytać &lt;b&gt;"klasyki literatury faktu i podróżniczej"&lt;/b&gt;?! Zatem witaj Bobkowski, Fiedlerze, Iwaszkiewiczu, Marco Polo... Witajcie wszelkiej maści biografie, wspomnienia i dzienniki... :) Zatem w drogę!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/807598953991416751-2153824369301946702?l=godsavethebook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://godsavethebook.blogspot.com/feeds/2153824369301946702/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/07/dorosnac-wdo-podrozy.html#comment-form' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/2153824369301946702'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/807598953991416751/posts/default/2153824369301946702'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://godsavethebook.blogspot.com/2011/07/dorosnac-wdo-podrozy.html' title='Dorosnąć w/do podróży'/><author><name>the_book</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03665318807163470882</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-JMw1daCRXOc/TYctiT1be0I/AAAAAAAAB68/9WWUgZv8hiI/s220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-YGttv6ZaUUc/TjF-3v90dXI/AAAAAAAACGI/obnkV6r9zrU/s72-c/wielki+bazar+kolejowy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-807598953991416751.post-1382689564024796208</id><published>2011-07-22T19:41:00.006+02:00</published><updated>2011-07-28T22:38:27.736+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='urzekło'/><title type='text'>Deszcz. Długo, długo nic. Deszcz. Wyróżnienia i nagrody. Deszcz....</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Mimo specyficznej pogody (czytaj: leje jak z cebra!) wybrałam się w podróż pociągiem z&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;b style="line-height: 19px;"&gt;P. Theroux. &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 19px;"&gt;Czuję zresztą, że nie ostatnią. Kolejny świetny tekst. Ostatnio mam wielkie szczęście do książek. Szczęście, albo większą czytelniczą świadomość (czy ja już zresztą o tym kiedyś nie pisałam?!). A poza tym oprócz deszczu, który na swój wyjątkowy, mokry sposób jest szalenie fascynujący i inspirujący, wiele się dzieje w&amp;nbsp;moim&amp;nbsp;świecie czytelniczo -wirtualnym. Zatem:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 19px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 19px;"&gt;1. Nagroda "&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Tahoma, Helvetica, FreeSans, sans-serif; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13; font-weight: bold;"&gt;One lovely blog award" &lt;/span&gt;od&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13; font-weight: bold;"&gt;:&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Tahoma, Helvetica, FreeSans, sans-serif; line-height: 20px;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Tahoma, Helvetica, FreeSans, sans-serif; line-height: 18px;"&gt;&lt;a href="http://zasiedzisko.blogspot.com/" rel="nofollow"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #20124d;"&gt;Pauli&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #783f04;"&gt;, &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Tahoma, Helvetica, FreeSans, sans-serif; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #274e13;"&gt;&lt;a href="http://notatnikfrustrata.blogspot.com/"&gt;..dr Kohouteka&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #783f04;"&gt;, &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Tahoma, Helvetica, FreeSans, sans-serif; line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #783f04;"&gt;&lt;a href="http://czarodziejskagoraksiazek.blogspot.com/" rel="nofollow" style="color: black;"&gt;Papryczki&lt;/a&gt;,&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #990000; text-decoration: none;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="text-decoration: none;"&gt;&lt;a href="http://ksiazkizmojejpolki.blox.pl/html" style="color: #990000;"&gt;Karoliny&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #990000;"&gt;&amp;nbsp;- &lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #0c343d;"&gt;bardzo dziękuję.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #0c343d; font-family: Arial, Tahoma, Helvetica, FreeSans, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 18px;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-sDQI7k95brw/TimxXyfEInI/AAAAAAAACF8/UtjTK8lr5yQ/s1600/one-lovely-blog-award.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-sDQI7k95brw/TimxXyfEInI/AAAAAAAACF8/UtjTK8lr5yQ/s1600/one-lovely-blog-award.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div clas
